Podczas niedawnej konferencji prasowej, gdy padło pytanie o zmowę cenową firm przy budowie dróg, premier Donald Tusk podzielił się z obywatelami taką sentencją: „Jakaś mysz się zawsze prześlizgnie!”. Jak wiadomo, zmowa ta zaowocowała zamrożeniem pieniędzy UE dla Polski. Rzecz jednak w tym, że to nie jedna mysz, ale wielkie ich tłumy harcują w najlepsze dla siebie i najgorsze dla państwa.
Każdy, kto twardo chodzi po ziemi, doskonale wie, że ustawionych przetargów jest o wiele więcej. Są one, niestety, praktycznie w każdej dziedzinie życia i gospodarki, która jest finansowana z pieniędzy podatnika. Publiczne, znaczy niczyje, więc trzeba zagarnąć jak najwięcej dla siebie. A w partii rządzącej (PO) i współrządzącej (PSL) coraz częstsze jest przekonanie, że kończy się okres złotej wolności (w grabieniu państwa) i trzeba nachapać się jak najszybciej, bo władza zaczyna wymykać się z rąk. Wymyślono projekt „Inwestycje Polskie”, żeby zgromadzić w jednym miejscu ocalałe rodowe klejnoty III RP. A jak już się je zgromadzi, to co za problem zagospodarować je „po swojemu”? Nieźle to już wyszło liberałom z Gdańska przy okazji narodowych funduszy inwestycyjnych, gdy wzbogacili się na tym przekrętowicze, cwaniaczkowie, politycy lądujący miękko w biznesie, a obywatele-właściciele, tym aktem właśnie wyzuci z własności, dostali bon na 20 zł. Dlaczego więc miałoby się i teraz nie udać?!
Ciekawe, ile pieniędzy utopiono, nie w błocie przecież, lecz w czyichś kieszeniach, przy budowie najdroższego na świecie i najbardziej absurdalnego, bo teraz nikomu niepotrzebnego, Stadionu Narodowego w Warszawie?
Ile pieniędzy topi się w łapówkach i marnotrawstwie za przepłacany przez podatnika sprzęt medyczny?
Ile pieniędzy publicznych jest wyrzucanych przy rozmaitych przetargach na sprzęt, wyposażenie i usługi dla urzędów państwowych, rządowych, samorządowych i spółek Skarbu Państwa?
Wszędzie mechanizm jest bardzo podobny. Ja za publiczne pieniądze kupię coś od ciebie za milion złotych drożej, a ty z tego dasz mi „pod stołem” dziesięć tysięcy. Oczywiście, pieniądze są często nieporównanie większe, idące w dziesiątki i setki milionów, ale proporcje - jak twierdzą znawcy tematu - mniej więcej takie, jak podałem. Kasa publiczna traci 99 proc. z tych nadpłaconych pieniędzy, łapówkarz dostaje z nich 1 proc.
Ten 1 proc. to jest ta jedna mysz, którą zauważył pan premier. A co z pozostałymi?!
* * *
Krzysztof Czabański Publicysta, przewodniczący Kongresu Mediów Niezależnych, autor kilku książek; był prezesem PAP (za rządu Jana Olszewskiego), przewodniczącym Komisji Likwidacyjnej RSW (za rządu Jerzego Buzka) i prezesem Polskiego Radia SA (za rządu Jarosława Kaczyńskiego)
www.krzysztofczabanski.pl
Gdy zbliża się jakieś ważne wydarzenie w Kościele, gdy parafie podejmują rekolekcje wielkopostne czy adwentowe, gdy rozpoczyna się ruch pielgrzymkowy - zastanawiamy się w gronie przyjaciół, co też przeciwnicy Kościoła wymyślą, żeby ten święty czas szansy i łaski zakłócić. I, niestety, zawsze pojawi się wtedy jakiś atak na Kościół, na biskupa, na kapłana. Tak jest i teraz.
Zbliża się Rok Wiary. Kościół przygotowuje się do tego szczególnego czasu, który daje okazję powrotu do Boga, budzenia się ludzkich sumień. Poddajemy refleksji naszą wiarę, stawiamy pytania na jej temat, chcemy zrozumieć. Niektóre redakcje starają się nam w tym „pomóc”. I tak pewne wydawnictwo na Rok Wiary przygotowało materiał, który ze św. Franciszka czyni hulakę, a św. Klarę nazywa jego kochanką duchową. Zakładając tylko najlepszą wolę redaktorów, trzeba tu przypomnieć ważne powiedzenie łacińskie: „Sancta sancte tractare” - święte rzeczy, święte sprawy, święte osoby należy traktować w sposób święty i odnosić się do nich z należnym szacunkiem. Lekceważenie świętości i podważanie wielkości świętych nie przystoi wydawnictwom, które chcą służyć ludziom wierzącym, zwłaszcza w Roku Wiary. Chyba, że mają inne intencje.
Akurat teraz obudzili się też ludzie, którzy pokazują, że dyrektor salezjańskiego gimnazjum w Lubinie to człowiek, który dopuszcza się przestępstwa pedofilii. Nie znamy szczegółów opisywanej sytuacji, ale jedno jest pewne, że pedofilii tam nie było. Trzeba mieć bogatą wyobraźnię, żeby do takiej sytuacji dobierać paragrafy prawne i sypać gromy na katolickiego kapłana.
O czym dowiemy się w najbliższym czasie? Jaki znajdzie się kij czy kamienie, żeby obrzucić nimi katolickiego księdza, ośmieszyć Kościół... Telewizja ekscytuje się ostatnio nową informacją: Pan Jezus miał żonę. Zastanówmy się tylko nad prawdziwością tego zapisu. Gdybyśmy powiedzieli np., że Jan Kochanowski zdradził swoją żonę - jak to dziś udowodnić? Zapis z IV wieku został potraktowany przez media jako odkrycie. Tymczasem Ewangelie pochodzą przecież z czasów wcześniejszych (II połowa I wieku), są więc jednak bardziej wiarygodne. Mówią o życiu, śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Chrystusa i nie ma w nich nic z tego, co rozpowszechniają dziś współcześni wrogowie Pana Boga i Kościoła.
Ale niektórym dziennikarzom chyba szczególnie zależy, żeby tego typu „informacje” podsuwać ludziom w wyjątkowym dla nich czasie i uderzać w ich wiarę, w ich zaufanie do Chrystusa i samego Pana Boga. Więcej, próbują swoje insynuacje „uwiarygadniać” wypowiedziami przechodniów na ulicy. Podchodzi taki dziennikarz do kobiety i pyta, co ona o tym sądzi. Padła bardzo mądra odpowiedź, że to wielka głupota. Ale bywają też odpowiedzi inne, głupie, nieprzyzwoite. Usłużne dziennikarstwo jest bluźniercze i szkodzi wielu ludziom. Niekiedy wydaje się, że współcześni są w ubliżaniu Bogu, Krzyżowi i wielkiej wspólnocie chrześcijan jeszcze bardziej wyrafinowani, bezwzględni i silni niż komuniści czy naziści.
Dlatego katolicy powinni wobec tych ataków przyjąć postawę solidarną i słuchać głosu swoich pasterzy. W kazaniu do świata pracy zgromadzonego 16 września br. na Jasnej Górze bp Antoni P. Dydycz wypowiedział głośno m.in. bolączki, które znosimy po cichu. Nie mówił o rzeczach nadzwyczajnych, ale jasno i klarownie wyakcentował to, co złego dzieje się w naszej Ojczyźnie. Zaraz zaczęto go atakować, twierdząc, że biskupowi nie wolno tak się wypowiadać. To wszystkim innym wolno mówić wszystko - także przeciwko Panu Bogu, wolno bezbożnikowi uderzać w naszą wiarę, szargać wszystko, co dla człowieka wierzącego święte, wolno feministkom realizować swoje osobiste opcje - a biskupowi katolickiemu, który mówi do nas i za nas, który wypowiada słowa prawdy, doświadczenie tylu Polek i Polaków, nie wolno o tym mówić?...
Nikt nie może nam odebrać skarbu wiary. My, chrześcijanie, modlimy się do Jezusa, który jest Bogiem, Zbawicielem świata. Adorujemy Go, klękamy przed Nim za przykładem bł. Jana Pawła II. I kiedy wydaje się, że nic już zrobić nie możemy, zostaje nam jeszcze światło wieży jasnogórskiej. Ono świeciło Polakom przez wieki - niechaj i dziś nam świeci. Niech w Roku Wiary Polacy w zwartym szyku staną przed swoją Królową, a polskie rodziny przyprowadzą do Boga dzieci i młodzież. Bo przede wszystkim ich trzeba ratować, trzeba im wiele tłumaczyć i modlić się za młodą Polskę. Trzeba też sięgać po nauczanie Jana Pawła II, bo zostawił nam on w swoich przemówieniach podczas pielgrzymek do Ojczyzny naprawdę niezwykły testament.
Abp Michalik był postacią niezwykle ważną dla Kościoła w Polsce. Pokazywał w sposób bardzo prosty, jak żyć, jak podchodzić do trudnych problemów, jeśli idzie się drogą Chrystusa – podkreślił rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszek Gęsiak SJ po śmierci abp. Józefa Michalika, arcybiskupa seniora archidiecezji przemyskiej i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski w latach 2004-2014.
Rzecznik KEP przyznał, że odejście abp. Józefa Michalika to ogromna strata dla Kościoła w Polsce. „Człowiek, który przez 10 lat pełnił funkcję przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, wcześniej był zastępcą przewodniczącego KEP. Ten czas przewodniczenia przypadł na czas poważnych przemian społecznych i politycznych w naszym kraju, związanych m.in. z wejściem Polski do Unii Europejskiej” – zaznaczył Rzecznik Episkopatu.
Na potrzebę jedności chrześcijan, aby skutecznie głosić światu orędzie pokoju Chrystusa wskazał Ojciec Święty przyjmując 27 kwietnia abp Sarah Mullally, która jako pierwsza kobieta 25 marca br. została zwierzchnikiem Kościoła anglikańskiego.
W radości tego czasu wielkanocnego, gdy nadal świętujemy powstanie z martwych Pana Jezusa, z radością witam Waszą Wielebność wraz z Delegacją w Watykanie.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.