Reklama

Wiadomości

Nie udało się

Polacy nie kupili bajki o „dobrym kelnerze”, który z czułością przejmie rachunek za cudzą winę.

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Sondaż SW Research dla Onetu jest w gruncie rzeczy politycznym memento dla Donalda Tuska: tylko jedna czwarta badanych popiera pomysł, by Polska – w razie odmowy Berlina – sama z własnej kieszeni wypłacała zadośćuczynienia ofiarom II wojny światowej. Ponad 43 proc. jest przeciw, a reszta wzrusza ramionami lub nie chce się przyznać ankieterowi, co naprawdę myśli. To nie jest techniczny spór o narzędzie pomocy, tylko symboliczny bunt przeciw logice, w której sprawca uchodzi bokiem, a ofiara jeszcze dopłaca do rachunku.

Kelnerska metafora wzięła się nie złośliwie, tylko z prostego doświadczenia życiowego. Wyobraźmy sobie restaurację, w której klient mówi wprost: „Nie zapłacę”. I w tym momencie nie wjeżdża menedżer egzekwujący należność, tylko kelner, który z uśmiechem zapewnia, że ureguluje rachunek z własnych pieniędzy. Tusk w Berlinie zagrał właśnie tę scenę – tylko stawką nie były prywatne oszczędności, lecz polski budżet i polska pamięć. Co gorsza, zrobił to bez podania choćby orientacyjnej kwoty, bez wyliczeń, bez poważnego przygotowania. Ważniejszy był efekt PR-owy i zachwyt zaprzyjaźnionych redakcji nad „genialnym ruchem premiera”, niż realne interesy państwa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zdziwienie za Odrą

Reklama

Niemiecka prasa tymczasem zastanawia się, dlaczego „nawet 80 lat po wojnie stosunki polsko-niemieckie nie są oczywiste” i ubolewa nad „brakiem werwy” w relacjach z Warszawą. Wystarczyłoby, żeby w redakcji „Der Spiegel” ktoś odłożył na chwilę szablon o trudnych Polakach i zapytał: może te relacje nie są oczywiste właśnie dlatego, że Berlin konsekwentnie odmawia elementarnego gestu wobec polskich ofiar? Że zamiast uczciwego uregulowania historycznego długu mamy polityczne „eksperymenty nad Wisłą”, sponsorowane medialnie, finansowo i kadrowo? Naród, który traktuje się poważnie, nie może godzić się na rolę ubogiego krewnego, który ma martwić się o „dobry nastrój” bogatszego sąsiada.

Prezydent Karol Nawrocki trafnie wskazuje szerszy wymiar tego sporu. To nie jest tylko kwestia pojedynczej wypowiedzi szefa rządu. W Europie ukształtowała się grupa polityczno-biznesowo-ideologiczna, która uzurpuje sobie prawo do definiowania, czym jest demokracja. Demokracja jest wtedy, gdy my rządzimy – tak brzmi niepisana zasada. Kto się sprzeciwia paktom migracyjnym, klimatycznym czy takim projektom jak Mercosur, ten natychmiast dostaje łatkę „antyeuropejczyka”, „populisty” albo „ekstremisty”. Wszystko po to, by nie dyskutować o meritum: o kosztach, o suwe-renności, o bezpieczeństwie obywateli.

Symptomatyczny jest przykład z Niemiec. Tekst Deutsche Welle o radykalizacji młodych ludzi ze-stawia islamizm i „prawicowy ekstremizm” w jednym akapicie, jakby chodziło o zjawiska symetryczne. Z cytowanych danych wynika wzrost liczby nieletnich i młodych podejrzanych o przestęp-stwa z użyciem przemocy – w kilka lat o około 13 procent. To już poważny sygnał alarmowy. Ale zamiast zadać sobie uczciwe pytanie o skutki własnej polityki migracyjnej, wygodniej jest rozmyć problem, wrzucić do jednego worka islamistyczny terror i bliżej nieokreśloną „prawicę”. Winny staje się ten, kto ostrzegał przed skutkami, a nie ten, kto je wywołał.

Polska zna takie mechanizmy aż za dobrze. Przez lata brak realnej dekomunizacji sprawił, że w kluczowych miejscach państwa, w biznesie, mediach czy strukturach wpływu trzymają się mocno lu-dzie dawnego systemu albo ich spadkobiercy. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Komunistycznej Partii Polski nie jest więc wyłącznie gestem wobec historii. To sygnał, że w porządku prawnym Rzeczypospolitej nie ma miejsca na ugrupowania gloryfikujące reżim odpowiedzialny za śmierć milionów – w tym naszych rodaków. I że wreszcie ktoś ma odwagę powiedzieć wprost: nie można udawać, że komunizm to tylko „jeszcze jedna opcja polityczna”.

Jeśli nie uporządkujemy własnego domu, zawsze znajdzie się ktoś, kto zaproponuje, byśmy płacili cudze rachunki – finansowe, moralne i polityczne. Jeśli nie będziemy chronili pluralizmu, w którym demokracja to spór różnych racji, dominować będą ci, dla których udział Polski w Europie ma sens tylko wtedy, gdy jest to udział milczącego statysty. Sondaż o „kelnerskim” pomyśle Tuska pokazuje jednak coś pocieszającego: Polacy potrafią odróżnić solidarność z ofiarami od politycznego teatru. I wysyłają czytelny sygnał – nie będziemy płacić za to, że inni znowu chcą zmyć z siebie odpowie-dzialność za własną historię.

2025-12-06 08:45

Oceń: +11 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To było ostrzeżenie

[ TEMATY ]

felieton

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Orędzie prezydenta Andrzeja Dudy wygłoszone w Sejmie z okazji rocznicy wyborów to nie tylko polityczny manifest, ale także wyraźne ostrzeżenie, zarówno dla rządu, jak i jego wyborców. Prezydent, wskazując na kwestie bezpieczeństwa, modernizacji wojska czy inwestycji strategicznych, dał jasno do zrozumienia, że Polska stoi w obliczu wyzwań, których nie można lekceważyć.

Rządzący, choć wygrali wybory, nie dostali pełnego mandatu do działania bez ograniczeń – nie zdobyli bowiem większości konstytucyjnej. To, co zrobią w najbliższych miesiącach, zadecyduje nie tylko o ich politycznym losie, ale także o przyszłości Polski.
CZYTAJ DALEJ

„Czułam respekt przed ks. Sopoćko”

Niedziela szczecińsko-kamieńska 7/2005

[ TEMATY ]

bł. ks. Michał Sopoćko

Archiwum Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego

Ks. Sopoćko nie od razu był przekonany o prawdziwości objawień św. s. Faustyny. Jednak po dłuższej obserwacji i głębokim namyśle doszedł do przekonania, że jej wizje są autentyczne.

W Dzienniczku św. s. Faustyny zapisane są takie oto słowa Jezusa, określające jej spowiednika - ks. Michała Sopoćko: „Jest to kapłan według serca mojego, miłe mi są wysiłki jego. Widzisz, córko moja, że wola moja stać się musi, a to, com ci przyobiecał, dotrzymuję. Przez niego rozsiewam pociechy dla dusz cierpiących, udręczonych; przez niego upodobało mi się rozgłosić cześć do miłosierdzia mojego, a przez to dzieło miłosierdzia więcej dusz do mnie się zbliży, aniżeliby on dzień i noc rozgrzeszał aż do końca życia swego, bo tak pracowałby tylko do końca życia, a przez dzieło to pracował będzie do końca świata” (nr 1256).
CZYTAJ DALEJ

W Piekarach Śląskich zakończyła się Krajowa Kongregacja Duszpasterstwa Powołań

2026-02-15 18:14

[ TEMATY ]

powołanie

fot. ks. Michał Pabiańczyk

To nie powołań brakuje, ale troski o nie i odwagi w odpowiedzi na powołanie – to jeden z wniosków Krajowej Kongregacji Duszpasterstwa Powołań, która odbyła się w dniach od 13 do 15 lutego br. w Piekarach Śląskich. Wzięli w niej udział duszpasterze i referenci powołaniowi z diecezji oraz ze zgromadzeń żeńskich i męskich.

Główny temat spotkania dotyczył problematyki rodzinnej w świetle powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Wskazano na rodzinę jako podstawowe środowisko rozwoju powołań i miejsce duszpasterskiej pracy w tym zakresie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję