Reklama

Polska

Czujemy się piękne!

Niedziela Ogólnopolska 25/2016, str. 36-39

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

stacja7.pl/Marcin Jończyk

S. Anna Maria Pudełko, apostolinka

S. Anna Maria Pudełko, apostolinka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MILENA KINDZIUK: – Jaki byłby Kościół bez kobiet? Niepełny? Uboższy? A może lepszy, mniej rozgadany?

ANETA LIBERACKA: – Nie byłoby Kościoła bez kobiet, podobnie jak nie byłoby Kościoła bez mężczyzn.
S. ANNA MARIA PUDEŁKO AP: – Kościół bez kobiet byłby uboższy o połowę!
ANETA: – Zostaliśmy tak stworzeni, że tylko razem stanowimy całość. Mamy inną wrażliwość, inne role i dlatego tak pięknie się uzupełniamy. Czego mężczyźni nie dodziałają, to kobiety domodlą. W Kościele jesteśmy – powinniśmy być – jak Maryja i Józef, On – buduje ten dom, Ona – buduje w nim miłość.
S. ANNA MARIA: – Bóg zechciał nas stworzyć jako mężczyzn i kobiety, abyśmy się wzajemnie uzupełniali i wspierali. Papież Franciszek powiedział do sióstr zakonnych, kiedy zadały mu to samo pytanie: Wyobraźcie sobie Wieczernik bez Maryi – tym byłby Kościół bez kobiet konsekrowanych. Myślę, że spokojnie możemy to rozszerzyć na wszystkie kobiety w Kościele. Jeśli mężczyzna, kapłan, biskup, jako pasterz gromadzi i jednoczy wspólnotę, poucza ją i prowadzi, to kobieta, podobnie jak Maryja, tworzy wspólnotę: buduje więzi, stwarza klimat rodzinności, otwiera drogi współpracy, przebaczenia i pojednania.

– To właśnie kobieta najlepiej pomaga rozwiązywać konflikty...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

stacja7.pl/Marcin Jończyk

Aneta Liberacka – żona, matka i szefowa Stacji7 – multimedialnego magazynu dla ludzi, którzy chcą rozmawiać o religii

Aneta Liberacka – żona, matka i szefowa Stacji7 – multimedialnego magazynu dla ludzi, którzy chcą rozmawiać o religii

Reklama

– Gdy więc kobieta dobrze zajmie swoje miejsce, jest nie do zastąpienia?

ANETA: – Każdy człowiek jest jedyny i niezastąpiony. Oczywiście, nigdy nie da się wymieszać ról, choć współczesny świat próbuje nam udowodnić coś odwrotnego. Nie ma możliwości, by kobiety stały się jak mężczyźni i odwrotnie. Zostaliśmy stworzeni tak, byśmy się uzupełniali. Po to Pan Bóg stworzył nas mężczyzną i kobietą, byśmy realizowali inne zadania.
S. ANNA MARIA: – Tak, kobieta jest nie do zastąpienia! Podobnie jak mężczyzna!

– Teraz pytanie tylko do Siostry: pomaga Siostra ludziom młodym odkrywać sens życia i powołanie, by jak najpiękniej mogli przeżywać swoje życie. Dlaczego to takie ważne?

S. ANNA MARIA: – Jako siostry apostolinki pomagamy młodym dziewczynom i chłopakom znaleźć odpowiedzi na najważniejsze w życiu pytania: Kim jestem? Jaki sens ma moje życie? Kim chcę być? Jak chcę przeżyć moje życie? Do czego zaprasza mnie Bóg, któremu zależy na moim szczęściu? Bo odkryć powołanie to odkryć moją jedyną i niepowtarzalną drogę szczęścia! Jeśli młody człowiek nie odpowie na te pytania, ryzykuje nieszczęśliwe życie. Chcę tu zaznaczyć, że szczęście nie oznacza życia bez problemów, wręcz przeciwnie. Szczęście to zdolność twórczego rozwiązywania problemów, które niesie życie, i czynienia tego razem z Bogiem.

– Aneto, czy jako matka też czynisz to samo wobec swoich dzieci?

Reklama

ANETA: – Dokładnie teraz jest to moja wielka troska. Moje dzieci są właśnie w wieku wyborów. Troską każdego rodzica jest to, żeby jego dziecko było szczęśliwe. Dlatego to jest takie ważne, by dobrze rozpoznały swoją drogę. Staramy się więc najlepiej, jak potrafimy, pomagać im w tych poszukiwaniach, pokazywać możliwości, rozmawiać o tym. Wierzę, że dobrze rozpoznają swoje powołanie, swoją drogę i będą pewnie nią iść. Bardzo pomagają nam w tym m.in. działania prowadzone przez s. Anię i inne osoby w Kościele. Myślę, że bez wiary, bez oddania tych spraw Panu Bogu byłoby nam bardzo ciężko. Staramy się więc dać dzieciom przede wszystkim Pana Boga, dać tę pewność, że nigdy nie są same.

– Siostro Aniu, czy chciała Siostra wyjść za mąż?

S. ANNA MARIA: – Oczywiście! Marzyłam o „szalonej” rodzinie z piątką dzieci! Potem, kiedy osobiście poznałam Jezusa, odkryłam, że z Nim i dla Niego chcę przeżyć całe życie. I mam teraz wielką rodzinę z niezliczoną liczbą duchowych dzieci!

– A Ty, Aneto, pragnęłaś być zakonnicą?

ANETA: – Od zawsze chciałam być żoną i mamą, mieć dużo dzieci. Chciałam mieć dom, w którym zawsze będzie dużo ludzi, będzie się działo. Teraz lubię czasem zanocować u sióstr, pobyć chwilę w ciszy.

– Jesteście zatem na swoim miejscu?

Reklama

ANETA: – Ja chyba nawet bardziej, niż marzyłam. Jestem naprawdę szczęśliwa i mam więcej, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałam. Często zastanawiam się, czym sobie na to wszystko zasłużyłam.
S. ANNA MARIA: – Tak! Czuję się na swoim wymarzonym miejscu, szczęśliwą i w pełni zrealizowaną kobietą, która cała należy do Boga! Przy czym trzeba pamiętać, że są różne powołania kobiety: oprócz zakonnego i małżeńskiego także misyjne oraz kobiety świeckiej mającej wypełnić jakieś zobowiązanie w świecie.
ANETA: – S. Ania mawia też, że każda kobieta została powołana do macierzyństwa. My mamy w sobie tę niegasnącą chęć dzielenia się miłością, dawania miłości. Jeśli nie realizuje się tego w małżeństwie lub w zakonie, czyni się to na inne sposoby. Wypełnia się swoją misję macierzyńską w świecie, w różnych działalnościach i wszędzie tam, gdzie jest potrzebna. Takich miejsc jest ogrom. Znam taką jedną „Mamę” z Jeevodaya – ośrodka dla trędowatych w Indiach, panią dr Helenę Pyz, która realizuje swoje macierzyństwo jak mało kto. Często uczę się od niej, jak być matką.
S. ANNA MARIA: – Powołanie misyjne mogą przeżywać kapłani, osoby konsekrowane, ale też osoby świeckie. Są małżeństwa albo samotne kobiety, które po przygotowaniu wyjeżdżają na misje jako katecheci, lekarze, pielęgniarki, nauczyciele itp. Można też zaangażować się dla dobra Kościoła i społeczeństwa, pozostając osobą niezamężną, żyjąc darem chrztu świętego, który sam w sobie konsekruje nas dla Boga jako Jego umiłowane córki.

– Kobieta wnosi w świat Boże piękno, bezwarunkową miłość, wrażliwość na drugiego człowieka – mówi s. Anna Maria w Stacji7. Czy czujecie się piękne?

ANETA: – Myślę, że im jestem starsza, tym bardziej czuję się piękna. Mam coraz większą świadomość, co tym pięknem jest. Kiedy jest się młodym, bardziej myśli się o pięknie jako o urodzie. Kiedyś miałam kompleksy. Teraz myślę sobie, że jestem dokładnie taka, jaka powinnam być. To właśnie taką stworzył mnie Pan Bóg, bym dokładnie taka wypełniała swoje powołanie. Myślę, że jestem piękna w sam raz. Utwierdza mnie w tym moim pięknie każde: „mamo, dzisiejszy obiad to po prostu dzieło sztuki”, „Mamo, młodo wyglądasz w tej sukience”, „kochanie, z każdym dniem jesteś coraz piękniejsza”. Tak, czuję się piękna.
S. ANNA MARIA: – Tak, czuję się piękna, bo stworzył mnie sam Autor piękna w świecie! Stawiam sobie pytanie, co jest moim pięknem, aby przez nie służyć Bogu i światu. Piękno jest darem wypływającym z duszy kobiety, to jej zdolność przyjmowania i ofiarowywania miłości.

– Jesteście kobietami łagodnymi? Jeżeli tak – to w jakim sensie? Co to znaczy być łagodną zakonnicą, łagodną matką?

Reklama

ANETA: – Wiele napięć wynika z tego, że w domu brakuje łagodności matki. Wzorem łagodności jest Maryja. Marzę o tym, by być jak Ona. Pocieszam się czasem, usprawiedliwiam, że Ona też czyniła Jezusowi wyrzuty, kiedy zginął i nie mogła Go znaleźć, no ale prawda jest taka, że daleko mi do łagodności Maryi. Pracuję jednak mocno nad tym i wierzę, że idę w dobrą stronę. Łagodność jest bardzo potrzebna. Przyglądam się często koleżankom, młodszym i starszym, i staram się od nich uczyć, jak to robić, by być łagodną matką.
S. ANNA MARIA: – Dla mnie łagodność nie jest naiwnością czy byciem „mięczakiem”. Ewangeliczna łagodność jest stanowcza. Wciąż uczę się być stanowczo-łagodna, aby nie używać przemocy i nie dominować nad drugim. Staram się to osiągać przez słuchanie, dialog i jasne wyznaczanie granic.

– Odniosę się do słów s. Anny Marii, że rozpoznać dar własnej kobiecości to stawać się jak Maryja. Co to oznacza dla Was w praktyce?

Reklama

ANETA: – W Maryi każda z nas odnajdzie siebie. Nie ma takiej sytuacji w naszym życiu, której nie przeżyłaby Maryja. Wystarczy tylko dobrze się Jej przyjrzeć i brać z Niej przykład. Wspomniałam o łagodności i spokoju. Jest to też pokora, której często w różnych sytuacjach nam brakuje, ale jest także ogromna wiara w siebie, w swoje możliwości i wielka siła. Chęć pomocy, otwartość i wrażliwość na drugiego człowieka. Jest wreszcie dla mnie ogromnie ważna relacja z Józefem. Maryja jest Mistrzynią życia małżeńskiego. Moim zdaniem, żaden poradnik nie powie tyle o życiu małżeńskim, co kilka zdań w Biblii dotyczących relacji Maryi z Józefem: pokorna, nierozgadana, pozwalająca działać, potrafiąca zdać się na niego, a jednocześnie biorąca sprawy w swoje ręce. Ta Kobieta jest niesamowita, jest w Niej wszystko, co najlepsze. Chcę być dokładnie taka jak Ona.
S. ANNA MARIA: – To przyjaźń z Maryją! Ona jest dla mnie najwspanialszą Mamą, najbliższą Przyjaciółką, cudowną Inspiratorką! Poznaję Maryję przez słowo Boże i modlitwę różańcową, którą bardzo kocham. Dla mnie Różaniec to pójście z Maryją na spacer, wzięcie za rękę i prośba: „Opowiedz mi o sobie i o Jezusie”! I opowiada!

– Nagrania s. Anny Marii w Stacji7 robią prawdziwą furorę. Dlaczego akurat kobieta jest tam w centrum zainteresowania?

ANETA: – Młodym dziewczynom bardzo brakuje dziś dobrych wzorców. Maryja niewątpliwie takim wzorcem jest, jednak z różnych powodów często jest postrzegana albo jako naiwne dziewczę nie na te czasy, albo jako królowa w pozłotkach, daleka i nierealna, i ten obraz zasłania nam to, jaka jest naprawdę. Zależało nam więc, by przybliżyć trochę Maryję i pokazać, że jest taka jak my. Zwyczajna, borykająca się z codziennymi problemami, kochająca, realna. W centrum zainteresowania jest kobieta, ponieważ to właśnie do kobiet kierujemy propozycję (choć chętnie oglądają też panowie), by zaprzyjaźniły się z Maryją i odkryły, że w każdej sytuacji może być wzorem, można się w Niej przeglądać i zobaczyć samą siebie.
S. ANNA MARIA: – Chciałyśmy przybliżyć postać Maryi i tę modlitwę dziewczynom i młodym kobietom, aby z jednej strony zachwyciły się Nią jako Matką i Przyjaciółką, a z drugiej – zachwyciły się darami, które Bóg złożył w każdej kobiecie. Tytuł prezentowanego w Stacji7 cyklu „Taka jak Ty” mówi, że każda z nas może się stawać coraz bardziej taka jak Maryja, a jednocześnie odkrywać, że Maryja jest taka jak ona!

Reklama

– S. Anna lubi powtarzać, że kobieta musi wciąż odkrywać zasoby, które Bóg złożył w każdej z nas. Jak te same zasoby może wykorzystać zakonnica, a jak szefowa Stacji7?

Reklama

ANETA: – Czasem w życiu bywa tak, że sami jesteśmy zaskoczeni, iż przychodzą jakieś sytuacje, a my po prostu sobie z nimi radzimy. Kiedyś pewien ksiądz powiedział, że on już trochę boi się marzyć, bo wszystko, o czym pomyśli, Bóg mu daje. Wszystko zależy właśnie od tego, jak podchodzimy do życia. Jeśli żyjemy świadomością, że mamy w sobie pokłady Bożej miłości i nieograniczone możliwości, to natychmiast zdajemy sobie sprawę z tego, że nie ma rzeczy niemożliwych. Ważne, żeby nam się chciało. Ważne, żeby szukać w życiu swojej drogi, by nie „przespać” życia. Zapytałaś mnie jako szefową Stacji7, więc odpowiem, że sam portal jest dowodem, iż włożone w nas przez Pana Boga zasoby czasem stanowią zaprzeczenie wszelkich zasad fizyki, socjologii, marketingu, rynku itp. Zdaniem wielu obserwatorów, miało się to nie udać. Kolejny portal religijny? Co to za pomysł? – mówili ludzie. Tymczasem z roku na rok, z miesiąca na miesiąc jest nas, tzn. odbiorców Stacji7, coraz więcej i robimy coraz to nowe rzeczy. Stacja7 to już nie tylko portal, ale też cała społeczność, która zna się i wirtualnie, i realnie; mamy już nawet związki małżeńskie zawarte dzięki Stacji7 i są już dzieci. Myślę, że największy zasób, którym obdarzył Pan Bóg mnie samą, to wiara w to, że wszystko, co dobre, jest możliwe.
S. ANNA MARIA: – To, co otrzymałyśmy w „pakiecie startowym” od Boga, jest takie samo dla każdej kobiety i od nas zależy, jak te zasoby będziemy rozwijały. Według mnie, nie ma tu różnic między kobietą świecką a konsekrowaną, są natomiast inaczej postawione akcenty. Dla mnie moja kobiecość jest fundamentem mojego powołania zakonnego. Mogę powiedzieć, że coraz lepsze, świadome, spójne przeżywanie samej siebie na wszystkich trzech płaszczyznach człowieczeństwa: cielesności, psychiki i duchowości jest moim najważniejszym narzędziem ewangelizacji. Jako osoba Bogu poświęcona w pewien sposób w moich słowach, gestach, postawach staję się żywą ewangelią – dobrą nowiną dla osób, które spotykam. Często stawiam sobie pytania: Czy osoby, które mnie spotykają, widzą we mnie coś z piękna Jezusa i Jego Matki? Czy dzięki mnie mogą ich bardziej spotkać, poznać, pokochać?

– Skoro każde życie jest powołaniem, jak podkreślacie, na czym polega powołanie kobiety w Kościele? Świeckiej i zakonnicy?

ANETA: – Myślę, że nasze powołania są podobne, w każdym przypadku chodzi o to, żeby ludzi zaprowadzić do Nieba. Pracujemy tylko na innym „materiale”. Zadaniem żony i matki jest pokazanie dzieciom Boga przez miłość, stworzenie domu, który będzie namiastką Nieba, i ostatecznie doprowadzenie dzieci i męża do Pana Boga.
S. ANNA MARIA: – Kiedy kobieta odkrywa swoją kobiecość, dostrzega, że macierzyństwo jest szczytem kobiecości. Macierzyństwo nie oznacza jedynie fizycznego urodzenia dziecka. To zdolność podjęcia odpowiedzialności za rozwój i dobro drugiego człowieka. Według mnie, powołanie kobiety świeckiej i konsekrowanej wspaniale się w Kościele uzupełnia. Kobieta świecka w rodzinie i społeczeństwie troszczy się o klimat rodzinności, jedności, miłości. Jej zadaniem, jak wspomniała już Aneta, jest prowadzić osoby jej powierzone do Boga, do miłości, do zdolności tworzenia dobrych relacji, do akceptacji samych siebie. Rola osoby konsekrowanej biegnie w przeciwnym kierunku – nie tyle prowadzi innych do Boga, ile przynosi Boga tym osobom przez świadectwo własnego życia i różne działalności w Kościele. Kobieta konsekrowana wybrała styl życia Jezusa i uczy innych kochać miłością Boga, która jest czysta – niezaborcza, bez manipulacji, przejrzysta; uboga – nieegoistyczna, bez chciwości, stająca się całkowicie darem; posłuszna – stawiająca w centrum drugiego, zasłuchana w jego potrzeby, uważna i pełna szacunku.

2016-06-15 11:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ich życie jest w naszych rękach

Niedziela małopolska 12/2020, str. III

[ TEMATY ]

wywiad

duchowa adopcja dziecka poczętego

obrona życia

Anna Bandura

Aplikacja „Adoptuj życie” pozwala śledzić wzrost dziecka przez cały czas trwania duchowej adopcji. Na ekranie grafika malucha w 36. tygodniu życia

Aplikacja „Adoptuj życie” pozwala śledzić wzrost dziecka przez cały czas trwania duchowej adopcji. Na ekranie grafika malucha w 36. tygodniu życia

– W ubiegłym roku ponad 42 mln niewinnych dzieci zostało zabitych w wyniku aborcji. Wyobraź sobie, ile istnień byśmy uchronili, gdyby chociaż co drugi Polak podjął duchową adopcję dziecka poczętego – mówi Katarzyna Walkowska, działaczka na rzecz obrony życia.

Anna Bandura: Jesteś propagatorką idei duchowej adopcji dziecka poczętego. Na czym polega to dzieło?
CZYTAJ DALEJ

Św. Mario - żono Kleofasa! Czemu jesteś taka tajemnicza?

Niedziela Ogólnopolska 15/2006, str. 16

pl.wikipedia.org

"Trzy Marie u grobu" Mikołaj Haberschrack

Trzy Marie u grobu Mikołaj Haberschrack
Sądzę, że każda kobieta ma w sobie coś, co sprawia, że jest tajemnicza. Być może w moim przypadku owa tajemniczość bardziej rzuca się w oczy. Pewnie jest tak dlatego, że przez długi czas żyłam niejako w cieniu odwiecznej Tajemnicy, czyli Jezusa z Nazaretu. Według tradycji kościelnej, sięgającej II wieku, mój mąż Kleofas był bratem św. Józefa. Dlatego też od samego początku byłam bardzo blisko Świętej Rodziny, z którą się przyjaźniłam. Urodziłam trzech synów (Jakuba, Józefa i Judę Tadeusza - por. Mt 27,56; Mk 15,40; 16,1; Jud 1). Jestem jedną z licznych uczennic Jezusa. Wraz z innymi kobietami zajmowałam się różnymi sprawami mojego Mistrza (np. przygotowywaniem posiłków czy też praniem). Osobiście nie znoszę bylejakości i tzw. prowizorki. Zawsze potrafiłam się wznieść ponad to, co zwykłe i pospolite. Stąd też lubię, kiedy znaczenie mojego imienia wywodzą z języka hebrajskiego. W przenośni oznacza ono „być pięknym”, „doskonałym”, „umiłowanym przez Boga”. Nie chciałabym się przechwalać, ale cechuje mnie spokój, rozsądek, prostolinijność, subtelność i sprawiedliwość. Zawsze dotrzymuję danego słowa. Bardzo serio traktuję rodzinę i wszystkie sprawy, które są z nią związane. Wytrwałam przy Panu aż do Jego zgonu na drzewie krzyża (por. J 19, 25). Wiedziałam jednak, że Jego życie nie może się tak zakończyć! Byłam tego wręcz pewna! I nie myliłam się, gdyż za parę dni m.in. właśnie mnie ukazał się Zmartwychwstały - Władca życia i śmierci! Wpatrywałam się w Jego oblicze i wsłuchiwałam w Jego słowa (por. Mt 28,1-10; Mk 16,1-8). Poczułam wtedy radość nie do opisania. Chciałam całemu światu wykrzyczeć, że Jezus żyje! Czyż nadal jestem tajemnicza? Jestem raczej świadkiem tajemniczych wydarzeń związanych z życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa. One całkowicie zmieniły moje życie. Głęboko wierzę, że mogą one również zmienić i Twoje życie. Wystarczy tylko - tak jak ja - otworzyć się na dar łaski Pana i z Nim być.
CZYTAJ DALEJ

Biskup Ryszard Kasyna: Zwróciłem się z prośbą do Prezydenta RP o ułaskawienie Pani Weroniki

2026-04-09 22:49

[ TEMATY ]

aborcja

bp Ryszard Kasyna

Weronika Krawczyk

Karol Porwich/Niedziela

Bp Ryszard Kasyna

Bp Ryszard Kasyna

Biskup Pelpliński Ryszard Kasyna wzywa do solidarności z Weroniką Krawczyk, mieszkanką naszej diecezji, matką trojga dzieci, której grozi kara pozbawienia wolności za bezkompromisową postawę w obronie życia. Pasterz diecezji apeluje do wiernych o modlitwę oraz wsparcie petycji o ułaskawienie skierowanej do Prezydenta RP, podkreślając, że w dzisiejszych czasach świadectwo prawdy staje się aktem odwagi wymagającym wspólnego zaangażowania i modlitewnego wsparcia.

W Niedzielę Miłosierdzia, pragnę zwrócić Waszą uwagę na sprawę Pani Weroniki Krawczyk, mieszkanki naszej diecezji, matki trojga dzieci, która w 2016 roku odmówiła aborcji własnego syna, a kilka lat później odradziła innemu małżeństwu korzystanie z usług lekarza, który wcześniej namawiał ją do uśmiercenia jej dziecka. Za te słowa prawdy została skazana prawomocnym wyrokiem sądu na prace społeczne i zobowiązana do publicznego przeproszenia tego lekarza. Odmowa złożenia przeprosin grozi jej pozbawieniem wolności. Zwróciłem się z prośbą do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o ułaskawienie Pani Weroniki. Proszę was również o podpisanie petycji w tej sprawie, szczegóły znajdziecie na stronie naszej diecezji i parafii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję