Reklama

Niedziela Małopolska

Kraków

Dialog religijny dzisiaj?

– Bóg nigdy nie cofa daru. Co więcej, On jest gotów za to płacić życiem (…) Wiem, że On za mnie umarł i za to, co ja od Niego dostaję, On zapłacił własnym życiem – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas spotkania „Dialog religijny dzisiaj?” w ramach 35. Festiwalu Kultury Żydowskiej.

2026-07-02 23:14

Biuro Prasowe AK

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Punktem wyjścia rozmowy był obraz bramy jako miejsca spotkania dwóch tradycji. Prowadzący zauważył, że człowiek stojący w bramie ma za sobą własny teren, a przed sobą teren drugi, inny. W tym sensie brama dobrze opisuje sytuację dialogu międzyreligijnego: spotkanie osób zakorzenionych we własnej tradycji, ale gotowych spojrzeć także na tradycję drugiego.

Pierwszym tematem było przymierze, po hebrajsku brit. Rabin Boaz Pasz mówił, że przymierze nie jest potrzebne sprawiedliwym, ale grzesznikom, bo właśnie ono podtrzymuje więź wtedy, gdy pojawia się słabość, napięcie i wina.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kard. Grzegorz Ryś, odpowiadając z perspektywy chrześcijańskiej, odwołał się do Biblii hebrajskiej, Septuagintyi refleksji Benedykta XVI. Zaznaczył, że słowo brit zostało w Septuagincie przełożone przede wszystkim jako diatheke. – To nie jest układ między dwoma stronami, które się do czegoś zobowiązują, tylko to jest tak naprawdę wola jednej strony, która się do czegoś zobowiązuje. I oczywiście tą jedną stroną jest Pan Bóg – mówił.

Reklama

Metropolita krakowski wyjaśnił, że łacińskie słowo testamentum jeszcze mocniej wydobywa chrześcijańskie rozumienie przymierza. Testament zaczyna obowiązywać dopiero po śmierci tego, kto go zostawia. – To nie jest tylko zobowiązanie, tylko to jest zobowiązanie, które jest przypłacone własną śmiercią. Testament wchodzi w życie dopiero wtedy, kiedy ten, kto jest dawcą, zapłaci za to swoje życie – podkreślił.

Kardynał zaznaczył, że w chrześcijaństwie relacja z Bogiem opiera się przede wszystkim na darze. Człowiek może składać obietnice, ale pozostaje grzesznikiem. – Bóg nigdy nie cofa tego daru, co więcej, On jest gotów za to płacić życiem – mówił. Wspomniał również, że dwa dni wcześniej po raz szósty w życiu przyrzekał posłuszeństwo. – Co by miało sprawiać, żebym miał być posłuszny? To, że ja wiem, że On za mnie umarł i za to, co ja od Niego dostaję, On zapłacił własnym życiem – dodał.

Rozmowa dotyczyła także wspólnotowego wymiaru przymierza. Kard. Grzegorz Ryś, odnosząc się do chrztu dzieci, zaznaczył, że jego podstawą jest wiara rodziców i ich gotowość do przekazywania wiary. – Jeśli oni są ludźmi wierzącymi i chcą w wierze wychowywać dziecko, będą mu przekazywać wiarę tak, jak go karmią, napawają, ubierają i dają mu miejsce do spania – mówił.

Metropolita krakowski podkreślił, że wiara jest osobista, ale nie jest samotna. – Jak Jezus zaczyna głosić słowo, to najpierw mówi coś, co możemy odebrać bardzo osobiście: „Czas się wypełnił, wierzcie w Ewangelię, nawracajcie się”. Ale potem od razu tworzy pierwszą wspólnotę – zauważył. Dodał, że wejście w przymierze dokonuje się we wspólnocie wiary i że ta wspólnota również jest związana przymierzem z Bogiem.

Reklama

W odpowiedzi na pytanie o wspólnotę bez Boga kardynał zaznaczył, że Bóg potrafi działać także wtedy, gdy nie jest wprost nazwany. – Ja wierzę, że Pan Bóg jest taki, że potrafi się ukryć. Wcale nie potrzebuje być na afiszu – mówił. Podkreślił, że dobro łączy ludzi i buduje wspólnotę, nawet jeśli nie wszyscy rozpoznają jego źródło.

Kolejnym tematem była świętość. Kard. Grzegorz Ryś rozpoczął od stwierdzenia, że święty jest przede wszystkim Bóg. – Wszystko inne jest święte w takiej mierze, w jakiej jest do Niego odniesione. Święty jest Bóg – mówił.

Kardynał wyjaśnił, że katolicy wierzą nie tylko w Słowo od Boga, ale także w skuteczne znaki, czyli sakramenty. – Te znaki w sposób skuteczny udzielają łaski. Znaczy: świętości – tłumaczył. Następnie wskazał, że świętość polega ostatecznie na miłości, ale nie na miłości rozumianej jako ludzka cecha, lecz na agape, która pochodzi od Boga.

– Agape to jest miłość, która może się człowiekowi udzielić od Boga w spotkaniu, ale której sam człowiek w sobie nie wypracuje. Dlatego świętość jest łaską – podkreślił kard. Grzegorz Ryś. Dodał, że chodzi o miłość zdolną do przebaczenia, błogosławienia tym, którzy przeklinają, i odpowiadania dobrem na zło. – Kiedy jestem z Bogiem, próbuję z Nim żyć w komunii rzeczywistej, to mogę w sobie odnaleźć takie postawy – mówił.

Metropolita krakowski zaznaczył, że miłość nie jest tylko postawą moralną, ale dotyczy samej tożsamości Boga. Podkreślił, że papież Franciszek mówił, że imieniem Boga jest miłosierdzie i wyjaśnił, że Bóg nie daje człowiekowi „czegoś”, ale dzieli się sobą samym.

Reklama

Kard. Grzegorz Ryś przestrzegł także przed traktowaniem świętości jako zasługi. Wskazał, że w Eucharystii człowiek nie mówi: „jestem godzien”, ale: „nie jestem godzien”. Przywołał też św. Augustyna, według którego człowiek powinien przyjmować Komunię nie dlatego, że jest święty, ale dlatego, że jest chory i potrzebuje lekarza.

W dalszej części rozmowy mówiono o znaczeniu judaizmu dla Kościoła i chrześcijaństwa dla Żydów. Kard. Grzegorz Ryś odpowiedział, że Kościół coraz bardziej odkrywa wagę dialogu z judaizmem żyjącym, dzisiejszym. – Chrześcijanin czyta Biblię najlepiej jak można wtedy, kiedy najpierw czyta ją w jej oryginalnym kontekście. To znaczy, że pyta dzisiaj wierzącego Żyda, pyta dzisiaj rabina: jak ty rozumiesz ten tekst? – mówił.

Rabin Boaz Pasz wskazywał na wzajemne czerpanie obu tradycji, także z tekstów, które z czasem zostały uznane za „własne” jednej strony. Kardynał dodał, że także dzięki chrześcijaństwu cały świat poznał Boga Izraela.

Kard. Grzegorz Ryś zaznaczył, że Bóg wymaga od siebie więcej niż od człowieka. – Ostatecznie nie zażądał życia syna Abrahamowego, ale swojego własnego Syna życie zażądał. To jest niesłychanie mocne w doświadczeniu wiary: Bóg od siebie wymaga więcej niż ode mnie – mówił.

Reklama

W części poświęconej sekularyzacji rabin Boaz Pasz stwierdził, że nie wierzy w ludzi całkowicie świeckich, bo każdy w coś wierzy. Kard. Grzegorz Ryś mówił natomiast, że Kościół jest znakiem i narzędziem zjednoczenia człowieka z Bogiem oraz jedności całego rodzaju ludzkiego. – Tu nie ma nuty konfesyjnej, tylko chodzi o to, żeby rodzaj ludzki mógł być jedno. Tego nie ma, to jest więcej niż pewne – zaznaczył, wskazując na wojny i napięcia obecne na świecie.

Metropolita krakowski podkreślił, że ważniejsze od samego pytania o sekularyzację jest pytanie o człowieczeństwo. Odwołał się do refleksji papieża Leona XIV o „wspaniałym człowieczeństwie”, które realizuje się przez doświadczenie małości, kruchości i słabości. – Dzisiaj człowiek jest wzywany do mocy, siły, potęgi, znaczenia. Papież mówi: nie. To, co czyni nas ludźmi, to właściwe przejście przez doświadczenie małości i kruchości – mówił.

Kardynał mówił również o szacunku dla ziemi. Podkreślił, że trzeba ją chronić, ale nie czcić jako boginię. Przywołał papieża Franciszka, który wskazywał, że ziemia jest „najuboższą z ubogich”. – To, co wyprawiamy z ziemią, jest konsekwencją tego, co wyprawiamy z ludźmi. Ludzi chcemy zużyć, wykorzystać, zniszczyć dla siebie i tak samo podchodzimy do ziemi – mówił. Jednocześnie przypomniał, że chrześcijaństwo nie sakralizuje stworzenia. – Chrześcijanie nie znają świętych gór, świętych rzek, świętych lasów. To jest wszystko stworzone. Święty jest Bóg – podkreślił.

W rozmowie o kobietach we wspólnotach religijnych kardynał przypomniał, że św. Jan Paweł II przepraszał za to, że Kościół sprzyjał społecznemu upośledzeniu kobiet. Zaznaczył, że od tego czasu zachodzą zmiany, choć zbyt wolno.

Reklama

Kardynał podkreślił, że wiele funkcji w Kościele nie wynika ze święceń, ale z chrztu. – Odpowiedzialność za wspólnotę bierze się z tego, że jesteśmy ochrzczeni. Każdy jest tak samo ochrzczony – zaznaczył. Dodał także, że nierówność kobiety i mężczyzny nie jest wolą Boga, ale skutkiem grzechu. – Bóg stworzył mężczyznę i kobietę równymi. Nierówność jest owocem grzechu, a nie czymś, co jest chciane przez Boga – mówił.

Kolejny temat dotyczył odpowiedzialności za tych, którzy odchodzą od religii. Rabin Boaz Pasz mówił o bólu związanym z nudą rytuałów i potrzebą świeżości, która dotyka konkretnego człowieka. Kard. Grzegorz Ryś przywołał św. Augustyna i św. Monikę. – On wiedział zawsze, że ona tego nie akceptuje. I wiedział jeszcze drugą rzecz: że jak przyjdzie do domu, to obiad będzie czekał na niego – mówił.

Metropolita krakowski zaznaczył, że nigdy do końca nie wiadomo, dlaczego ktoś odchodzi. Podkreślił, że odpowiedzialność polega na pozostaniu w relacji i modlitwie, a nie na potępieniu. – Nie zgadzam się z tym, co robisz. To, co robisz, jest złe, ale zawsze jest u mnie w domu miejsce dla ciebie i obiad jest zawsze świeży – podsumował postawę św. Moniki.

Ostatnia część rozmowy dotyczyła wojny. Kard. Grzegorz Ryś rozróżnił obecność duchownych przy żołnierzach od poparcia dla wojny. – Gdy chodzi o duchownych w wojsku, to nie jest poparcie dla wojny, tylko bycie z człowiekiem, który zdecydował się pójść na wojnę. To nie jest to samo – podkreślił.

Reklama

Kardynał zaznaczył, że wojna jest czymś głęboko niemoralnym i niegodziwym. Wskazał także na konieczność „rozbrojenia języka”, ponieważ słowa również mogą ranić i niszczyć. Przypomniał, że w nauczaniu Kościoła nie ma pojęcia wojny sprawiedliwej, a można mówić jedynie o godziwości obrony, pod określonymi warunkami.

Rabin Boaz Pasz mówił bardzo osobiście o wojnie w Izraelu i Gazie, śmierci Izraelczyków i Palestyńczyków oraz o pytaniach kierowanych do Boga wobec cierpienia. Kard. Grzegorz Ryś odpowiedział, że są procesy, które wydają się niemożliwe, a jednak się dzieją. Przywołał doświadczenie końca komunizmu w Polsce. – Gdy byłem chłopakiem w liceum i ktoś by mi powiedział, że w Polsce nie będzie komunistów i superwładzy Związku Radzieckiego, to bym nigdy nie uwierzył. To się stało przez konkretnych ludzi, którym się chciało – mówił.

Na koniec kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że nie można ulec przekonaniu, iż jednostka nic nie znaczy. – Nie chciałbym wierzyć, że świat się toczy sam według jakichś wymyślonych praw, a my tylko musimy temu podlegać – zaznaczył.

Po rozmowie zaproponowano wspólny śpiew „Ose Szalom”.

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Stambuł: turyści zatrzymani pod zarzutem czytania Biblii w Hagii Sophii

2026-07-16 12:40

[ TEMATY ]

Hagia Sophia

Stambuł

Adobe Stock

W Stambule aresztowano dwoje rosyjskich turystów pod zarzutem czytania Biblii w katedrze Mądrości Bożej (Hagia Sophia), która obecnie pełni funkcję meczetu. Zostali oni wyprowadzeni z budynku przez policję i zatrzymani. Następnie przeniesiono ich do ośrodka dla migrantów, gdzie - jak poinformowały media - pozostaną do zakończenia postępowania administracyjnego.

Dwoje obywateli Rosji jest podejrzanych o naruszenie artykułu 216 tureckiego kodeksu karnego, który dotyczy przestępstwa „podżegania do nienawiści”. Do incydentu doszło 14 lipca.
CZYTAJ DALEJ

Szkaplerz „kołem ratunkowym”

Szkaplerz to najpopularniejsza obok Różańca świętego forma pobożności maryjnej. Historia szkaplerza sięga góry Karmel w Ziemi Świętej, kiedy to duchowi synowie proroka Eliasza prowadzili tam życie modlitewne. Było to w XII wieku. Z powodu prześladowań ze strony Saracenów bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel przenieśli się do Europy i dali początek zakonowi zwanemu karmelitańskim. W południowej Anglii w Cambridge mieszkał pewien bogobojny człowiek - Szymon Stock, generał zakonu, który dostrzegając grożące zakonowi niebezpieczeństwa, modlił się gorliwie i błagał Maryję, Najświętszą Dziewicę, o pomoc. Pewnej nocy, z 15 na 16 lipca 1251 r., ukazała mu się Najświętsza Panienka w otoczeniu aniołów. Szymon otrzymał od Maryi brązowy szkaplerz i usłyszał słowa: „Przyjmij, Synu najmilszy, szkaplerz Twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla Ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Od tamtej pory karmelici noszą szkaplerz, czyli dwa prostokątne skrawki wełnianego sukna z naszytymi wyobrażeniami Matki Bożej Szkaplerznej i Najświętszego Serca Pana Jezusa, połączone tasiemkami. Słowo „szkaplerz” pochodzi od łacińskiego słowa „scapulae” (plecy, barki) i oznacza szatę, która okrywa plecy i piersi. Papież Pius X w 1910 r. zezwolił na zastąpienie szkaplerza medalikiem szkaplerznym. Do wielkiej Rodziny Karmelitańskiej chcieli przynależeć wielcy tego świata - królowie, książęta, możnowładcy, ale i zwykli, prości ludzie. Dzięki papieżowi Janowi XXII - temu samemu, który wprowadził święto Trójcy Świętej i wyraził zgodę na koronację Władysława Łokietka - szkaplerz stał się powszechny. Papież miał objawienia. Matka Boża przyrzekła szczególne łaski noszącym pobożnie szkaplerz karmelitański. A Ojciec Święty ogłosił te łaski światu chrześcijańskiemu bullą „Sabbatina” z dnia 3 marca 1322 r. Bulla mówiła o tzw. przywileju sobotnim. Szczególne prawo do pomocy ze strony Maryi w życiu, śmierci i po śmierci mają ci, którzy noszą szkaplerz. Jest to niejako suknia Maryi, czyli znak i nieomylne zapewnienie macierzyńskiej opieki Matki Bożej. Kto nosi szkaplerz karmelitański, ten otrzymuje obietnicę, że dusza jego wkrótce po śmierci będzie wyzwolona z czyśćca. Stanie się to w pierwszą sobotę miesiąca po śmierci. Oczywiście, pod warunkiem, że ta osoba nosiła szkaplerz w należytym duchu i żyła prawdziwie po chrześcijańsku, zachowała czystość według stanu i modliła się modlitwą Kościoła. Jan Paweł II pisał do przełożonych generalnych Zakonu Braci NMP z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych NMP z Góry Karmel, że w znaku szkaplerza zawiera się sugestywna synteza maryjnej duchowości, która ożywia pobożność ludzi wierzących, pobudzając ich wrażliwość na pełną miłości obecność Maryi Panny Matki w ich życiu. „Szkaplerz w istocie jest «habitem» - podkreślał Ojciec Święty. - Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony lub stowarzyszony w mniej lub więcej ścisłym stopniu z zakonem Karmelu, poświęconym służbie Matki Najświętszej dla dobra całego Kościoła. Ten, kto przywdziewa szkaplerz, zostaje wprowadzony do ziemi Karmelu, aby «spożywać jej owoce i jej zasoby» (por. Jr 2, 7) oraz doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie, by wewnętrznie się przyoblekać w Jezusa Chrystusa i ukazywać Jego życie w samym sobie dla dobra Kościoła i całej ludzkości” (por. Formuła nałożenia szkaplerza). Papież Polak od wczesnych lat młodości nosił ten znak Maryi. I zawsze zaznaczał, jak ważny w jego życiu był czas, gdy uczęszczał do kościoła na Górce (Karmelitów) w Wadowicach. Szkaplerz przyjęty z rąk o. Sylwestra nosił do końca życia. (Szkaplerz św. Jana Pawła II znajduje się w klasztorze Karmelitów w Wadowicach.) W orędziu z okazji jubileuszu 750-lecia szkaplerza karmelitańskiego pisał, że szkaplerz „staje się znakiem przymierza i wzajemnej komunii między Maryją i wiernymi, a w rezultacie konkretnym sposobem zrozumienia słów Jezusa na krzyżu do Jana, któremu powierzył swą Matkę i naszą duchową Matkę”. Matka Boża, kończąc swe objawienia w Lourdes i w Fatimie, ukazała się w szatach karmelitańskich jako Matka Boża Szkaplerzna. Wszystkie osoby noszące szkaplerz karmelitański mają udział w duchowych dobrach zakonu karmelitańskiego. Ten, kto go przyjmuje, zostaje na mocy jego przyjęcia związany mniej lub bardziej ściśle z zakonem karmelitańskim. Rodzinę Karmelu tworzą następujące kręgi osób: zakonnicy i zakonnice, Karmelitańskie Instytuty Życia Konsekrowanego, Świecki Zakon Karmelitów Bosych (dawniej zwany Trzecim Zakonem), Bractwa Szkaplerzne (erygowane), osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością w różnych formach zrzeszania się (wspólnoty lub grupy szkaplerzne) oraz osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością, ale bez żadnej formy zrzeszania się. Do obowiązków należących do Bractwa Szkaplerznego należy: przyjąć szkaplerz karmelitański z rąk kapłana; wpisać się do księgi Bractwa Szkaplerznego; w dzień i w nocy nosić na sobie szkaplerz; odmawiać codziennie modlitwę zaznaczoną w dniu przyjęcia do Bractwa; naśladować cnoty Matki Najświętszej i szerzyć Jej cześć. Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędowniczko Szkaplerza świętego! Matko Boga! Oto ja, Twoje dziecko, wznoszę do Ciebie błagalne ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja. Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, że Serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich potrzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wieków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko utrapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz cierpienie, ulecz, uspokój mą zbolałą duszę, o Matko pełna litości! Ja wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Policjanci zatrzymali Ukraińca, który obrażał uczestników Marszu Pamięci o Ofiarach Rzezi Wołyńskiej

2026-07-17 06:21

[ TEMATY ]

Ukraina

fot. X/Policja_KSP

Stołeczni policjanci zatrzymali w Bydgoszczy 23-letniego obywatela Ukrainy, który nawoływał do popełnienia przestępstwa oraz obrażał uczestników Marszu Pamięci o Ofiarach Rzezi Wołyńskiej - poinformowała w czwartek KSP.

Mężczyzna opublikował w mediach społecznościowych nagranie zawierające publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa. Obrażał też uczestników Marszu Pamięci o Ofiarach Rzezi Wołyńskiej. Policjanci zatrzymali go w Bydgoszczy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję