Reklama

Niedziela Lubelska

Centrum Jana Pawła II

Z ks. prał. Tadeuszem Pajurkiem, prezesem Centrum Jana Pawła II w Lublinie, rozmawia Urszula Buglewicz

Niedziela lubelska 41/2016, str. 3

[ TEMATY ]

wywiad

Paweł Wysoki

Ks. prał. Tadeusz Pajurek

Ks. prał. Tadeusz Pajurek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

URSZULA BUGLEWICZ: – Powołane w 2006 r. przez abp. Józefa Życińskiego Centrum Jana Pawła II do tej pory nie doczekało się swojej siedziby...

KS. PRAŁ. TADEUSZ PAJUREK: – Powołaniu Centrum Jana Pawła II towarzyszyła myśl, by przy ul. bp. Fulmana w Lublinie powstał cały kompleks poświęcony pamięci Ojca Świętego. Mamy nawet kamień węgielny ze specjalną dedykacją, pobłogosławiony przez papieża Benedykta XVI w Krakowie w 2006 r. Niestety, otrzymane grunty nie miały uregulowanej sytuacji prawnej. W rezultacie okazało się, że na działce należącej do archidiecezji lubelskiej zmieści się tylko kościół bez planowanego wcześniej ośrodka kulturalno-charytatywnego. W ciągu kilku lat na obrzeżach miasta zbudowano świątynię dedykowaną Janowi Pawłowi II, przy której powstała nowa parafia dla mieszkańców Wrotkowa. Jednak przez cały czas szukaliśmy możliwości pełnej realizacji pierwotnych planów. Na pewnym etapie pojawiła się myśl, by papieskie centrum zbudować w środku miasta, przy ul. Dolnej Panny Marii. Niestety, mimo zgody konserwatora i ten projekt nie mógł być zrealizowany z powodu trudnego ukształtowania terenu, a co za tym idzie zbyt wysokich kosztów budowy.

– W roku 10-lecia istnienia Centrum pojawił się zupełnie nowy pomysł. Proszę o nim opowiedzieć.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– W ubiegłym roku zostałem powołany na urząd proboszcza parafii pw. Świętej Rodziny w Lublinie. Z duszpasterską posługą trafiłem do wspólnoty potocznie nazywanej papieską z racji wizyty Jana Pawła II w 1987 r. Przed prawie 30 laty przy murach wznoszonego kościoła Ojciec Święty sprawował Mszę św. dla rzeszy wiernych. W miejscu papieskiego ołtarza do dziś znajduje się duży, metalowy krzyż, który jest jednym ze świadków tamtego spotkania. Obok niego znajdują się aż dwa domy parafialne; jeden z nich pełni rolę chrześcijańskiego domu kultury. Przyglądając się budynkom, doszedłem do wniosku, że wykorzystywany do różnorodnych spotkań, przedstawień teatralnych, koncertów i wystaw dawna kaplica powinna przejść generalny remont, po którym może stać się siedzibą Centrum. Ta idea zyskała akceptację Archidiecezjalnej Komisji ds. Budownictwa Sakralnego. W tym samym czasie pojawiła się możliwość skorzystania z unijnych dotacji na modernizację, adaptację i rozbudowę ośrodków kultury w ramach programu realizowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Obecnie przygotowujemy niezbędne dokumenty, które w grudniu br. pozwolą nam aplikować o 85% kosztów modernizacji.

– Co znajdzie się w odnowionym domu kultury?

Reklama

– Dofinansowanie modernizacji w miastach wojewódzkich zakłada rozwój czytelnictwa oraz promocję sztuki współczesnej. Moim marzeniem jest utworzenie nowoczesnej biblioteki, która stanie się centrum spotkań dla mieszkańców oraz miejscem edukacji dzieci i młodzieży. Oprócz książek muszą znaleźć się w niej multimedia, w tym e-booki i filmy oraz projektor do ich wyświetlania. Znajdzie się w niej sporo miejsca na księgozbiór św. Jana Pawła II, w którym będą zarówno książki napisane przez Ojca Świętego, jak i publikacje o nim oraz filmy. W planach jest też utworzenie małego studia nagrań, w którym mieszkańcy Lublina i odwiedzający nas pielgrzymi mogliby nagrać swoje wspomnienia dotyczące Papieża Polaka. Planujemy także przygotować izbę pamięci, w której znajdą się liczne pamiątki związane z pobytem Ojca Świętego w Lublinie, np. kielich mszalny czy ornat, w którym sprawował Mszę św. Kolejnym elementem Centrum będzie galeria sztuki współczesnej, w której prezentowane byłyby dzieła chrześcijańskich artystów z Polski i z zagranicy. Poza tym swoje miejsce miałaby nowoczesna sala widowiskowa, a także pomieszczenia służące do różnych prób i spotkań, np. artystów koncertujących w naszym kościele w ramach Międzynarodowego Festiwalu Organowego. Mam nadzieję, że za jakiś czas parafialny dom kultury stanie się placówką chętnie odwiedzaną przez mieszkańców miasta i diecezji, w tym stypendystów Funduszu im. abp. Józefa Życińskiego „Świadkowie Bożego piękna”.

– Wielu osobom Czuby wciąż kojarzą się z obecnością Ojca Świętego. Czy parafia pielęgnuje tę pamięć?

– Nie ma dnia ani godziny, żeby przy papieskim krzyżu ktoś się nie modlił. To miejsce wciąż odwiedzane jest przez parafian, ale i osoby spoza parafii i miasta. Wierni zazwyczaj długo klęczą przy krzyżu, a później nawiedzają Najświętszy Sakrament w kaplicy adoracji. Z powodu dużego zainteresowania w dni powszednie sprawujemy dodatkową Mszę św. o godz. 12, podczas której istnieje możliwość skorzystania z sakramentu pokuty. Wiele osób przychodzi na specjalne nabożeństwo do św. Jana Pawła II, połączone z ucałowaniem relikwii, które odbywa się w każdy pierwszy czwartek miesiąca. Przygotowując się do 30-lecia papieskiej wizyty w Lublinie, od października w każdą pierwszą niedzielę miesiąca Radio eR transmituje Mszę św. z naszego kościoła, a w przyszłym roku odbędą się jubileuszowe misje.

– Jak wspólnota, której przewodnikiem jest św. Jan Paweł II, przeżyje Dzień Papieski?

– To będzie dzień wizytacji kanonicznej, którą przeprowadzi bp Mieczysław Cisło. W sposób szczególny chcemy skupić uwagę wiernych na Eucharystii, która jest centrum życia chrześcijańskiego. W przygotowanie oprawy wszystkich niedzielnych liturgii włączą się członkowie ponad 20 grup parafialnych.

Centrum Jana Pawła II powstało jako wotum za pontyfikat Papieża Polaka. Informacje nt. prowadzonej działalności można znaleźć na stronie internetowej: www.cjp2.pl

2016-10-06 09:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wróblewski: Oczekuję szybkiego orzeczenia Trybunału ws. aborcji

[ TEMATY ]

wywiad

www.bartlomiejwroblewski.pl

Rozmowa z dr. Bartłomiejem Wróblewskim, posłem PiS, który przed rokiem złożył wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej.

Artur Stelmasiak: - Dwa tygodnie temu minął rok, od kiedy złożył Pan skargę do Trybunału Konstytucyjnego w imieniu 106. posłów. Nic w tej sprawie się do tej pory nie wydarzyło. Nadal nie wyznaczono terminu rozprawy. Jak Pan ocenia tę sytuację?

Bartłomiej Wróblewski: - Sprawa ochrony życia należy do najważniejszych kwestii konstytucyjnych. W mojej ocenie przepisy pozwalające na przerywanie ciąży, czyli na zabicie dziecka ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności, są niekonstytucyjne. Trybunał Konstytucyjny od dawna stoi na stanowisku, że prawo do życia chroni dziecko także przed narodzeniem. W sprawie przesłanki eugenicznej jeszcze się nie wypowiedział, bo ta regulacja nie została wcześniej zaskarżona. Dlatego rok temu wraz ze 106 posłami wnieśliśmy wniosek o zbadanie tej kwestii. Naszą ocenę podzieliła Komisja Ustawodawcza Sejmu, co znalazło następnie odzwierciedlenie w stanowisku Marszałka Sejmu przekazanego Trybunałowi. Również opinia Prokuratora Generalnego wspiera nasz wniosek. To uprawdopodabnia naszą ocenę niekonstytucyjności obowiązującej regulacji. Dlatego należałoby oczekiwać szybkiego rozpatrzenia wniosku przez Trybunał Konstytucyjny. - Czy po roku czasu przymiotnik "szybko" nadal jest uprawniony w tej sprawie? - Rozumiem wątpliwość, bo minął już rok. Od początku podkreślałem, że sprawa jest bardzo ważna i dlatego pośpiech byłby niewskazany, bo rozstrzygnięcie nie powinno budzić żadnych zastrzeżeń. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że teraz dalsze przeciąganie tej sprawy już trudno uzasadnić. - Ale jak rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, to też Pan mówił, że niebawem powinno być orzeczenie. - Zgodnie z deklaracjami z TK miałem nadzieję, że sprawa zostanie rozpatrzona w podobnym czasie jak w 1996/97 r., czyli w kilka miesięcy. Sprawa jest na tyle ważna, że każdy kolejny miesiąc zwłoki jest coraz mniej zrozumiały przez posłów, którzy podpisali się pod wnioskiem, ale i przez opinię publiczną. Także ponad 800 tys. osób podpisało się pod obywatelskim projektem zmianą ustawy argumentując to między innymi niekonstytucyjnością obowiązującej regulacji. Sędziowie stoją na straży praw i wolności konstytucyjnych i ich obowiązkiem jest rozpatrywanie spraw bez zbędnej zwłoki, a już w szczególności, gdy chodzi onajważniejsze prawa i wolności jednostki. Nasz wniosek dotyka ochrony życia, czyli ostatecznie rzeczy najbardziej podstawowej. - Ta sprawa jest łatwiejsza od tej rozpatrywanej w 1997 roku. Wówczas Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie po niespełna 6 miesiącach. Na co teraz pani prezes Trybunału czeka? - Rzeczywiście sprawa z 1997 r. była trudniejsza i miała charakter precedensowy. To wówczas zapadły kluczowe rozstrzygnięcia. Trybunał orzekł, że dziecko przed narodzeniem jest człowiekiem oraz, że chroni je prawo do życia. Innymi słowy dla sprawy niekonstytucyjności aborcji eugenicznej większość istotnych kwestii już została rozstrzygnięta. Stąd oczekiwanie rychłego orzeczenia Trybunału. - Niektórzy twierdzą, że pani prezes TK Julia Przyłębska celowo blokuje prace i nie wyznacza terminu rozprawy. Zakładają, że może być to prawda, bo taki mamy Trybunał. - Martwią mnie takie dywagacje. Zakładam, że szybko poznamy termin rozprawy, co przetnie wszelkie spekulacje. - A może TK ma jakieś ważniejsze sprawy, niż życie ludzkie? - Trybunał zajmuje się zawsze ważnymi sprawami. Niemniej i wśród nich jest hierarchia. Bez wątpienia ochrona praw i wolności człowieka jest na pierwszym planie, a godność człowieka i prawo do życia są wśród nich najważniejsze. To dlatego w niespełna sześć miesięcy wydano orzeczenie w 1997 r. Kwestie dotyczące innych praw konstytucyjnych czy spraw ustrojowych są oczywiście także istotne, ale ustępują ważnością tego rodzaju rozstrzygnięciom. Ostatecznie najważniejszą rolą sądów konstytucyjnych jest bowiem obrona praw jednostki, szczególnie tych najbardziej podstawowych. - Wraz z końcem kadencji sejmu wygasa wniosek do TK, który Pan złożył. Gdyby się potwierdził najczarniejszy scenariusz i skarga przepadłaby, to... - Wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo sprawa jest zbyt ważna.Różne byłyby też implikacje prawne i polityczne. Gdyby jednak tak się stało, na pewno pojawiłyby się głosy domagające się zasadniczej reformy Trybunału, co po trudnych doświadczeniach sporów z lat 2015-2016 byłoby dla tej instytucji chyba zabójcze. Jestem jednak optymistą i wierzę w niezawisłość i odpowiedzialność sędziów.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

Abp Depo: Gietrzwałd to nie przeszłość, to znak ostrzegawczy dla nas dzisiaj przed próbami budowania świata poza Bogiem

2026-03-22 18:39

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Matka Boża Gietrzwałdzka

Ks. Mariusz Trojanowski

Abp Wacław Depo w Drezdenku

Abp Wacław Depo w Drezdenku

W Drezdenku, podczas uroczystej peregrynacji obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, abp Wacław Depo wygłosił poruszające kazanie. Metropolita częstochowski przypomniał, że orędzie z 1877 roku nie jest jedynie kartą z historii, ale palącym wezwaniem do ratowania współczesnego świata poprzez różaniec i powrót do Boga.

W niedzielę 22 marca, Mszy Świętej o godzinie 10:00 przewodniczył arcybiskup Wacław Depo, przewodniczący Komisji Maryjnej przy Konferencji Episkopatu Polski. W jego słowach wybrzmiało wezwanie do głębokiej ufności i oddania się Maryi, która nieustannie prowadzi nas do swojego Syna. To właśnie Ona przypomina nam w ciszy serca: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”- ucząc posłuszeństwa, pokory i miłości, która przemienia życie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję