Reklama

Felietony

Weryfikacja 2027

Gdy jesienią 2023 r. „lud z Jagodna” - jak można obrazowo opisać elektorat dotąd bierny, który uwierzył w wizję „nowej jakości” w polityce - poszedł zagłosować, niewielu się spodziewało, że tak duży kapitał emocji i zaufania zostanie tak szybko roztrwoniony. A nadzieje były wielkie. Ich symbolem może być zachwyt „Sejmflixem”, jak określano modę na oglądanie posiedzeń nowego, „uśmiechniętego” Sejmu, któremu przewodził zawsze uśmiechnięty, zabawny i rzucający ciętymi ripostami jak z rękawa Szymon Hołownia. Do tego dochodziły zaklęcia o lepszej polityce, oddolnej aktywności, końcu kupczenia stołkami itp. Nowe taśmy ze spotkania Polski 2050, które ujawniła telewizja wPolsce24 pokazują jednak całkowicie inny obraz, w którym jakiekolwiek wartości nie tylko szorują po dnie, ale już totalnie wyparowały.

2026-10-28 12:30

[ TEMATY ]

felieton

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira
Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Jeszcze niedawno brzmiało to jak wyznanie wiary. „Czytam ją codziennie. I chciałbym kiedyś zrobić Polskę, która będzie właśnie taka. Jak będzie trzeba, to wszystko oddam, żeby właśnie taka była” – mówił lider Polski 2050, dosłownie płacząc nad konstytucją przed kamerką telefonu, połączoną ze swoim kontem na Facebooku. Na poniedziałkowej naradzie ta gotowość oddania wszystkiego zamienia się w zimny bilans strat. „Chcecie być politycznym trupem? Rozumiem. Ja mam o Polsce 2050 inne zdanie, a to, co tutaj mamy, to jest narada sztabowa, czy wojenna, a nie konkurs na najbardziej kwieciste metafory” – ucina Hołownia, gdy ktoś próbuje otrzeźwić towarzystwo. A rzeczywistość jest prosta: stołki albo nic.

Reklama

Publicznie, jeszcze w piątek, w Sejmie, w otoczeniu klubu parlamentarnego padły zdecydowane słowa: stanowisko po Pełczyńskiej-Nałęcz ma zostać przy Polsce 2050, „mamy umowę koalicyjną”, a jeśli ktoś tego nie uzgadnia, „będę rekomendował członkom rządu z naszego ugrupowania, żebyśmy po prostu nie sankcjonowali fikcji, tylko żebyśmy się z tego rządu wycofali”. Za drzwiami ton jest już inny. „Przestańmy mieć obsesję na punkcie Tuska. (…) Jeżeli jesteście gotowi postawić sprawę na ostrzu noża, podnieść głowę, wstać z kolan – to następnego dnia wszyscy nasi ludzie wylatują z wiceministerstw, ministerstw, wojewodów. Możemy radykalnie wyjść z koalicji, tylko pytam – co dalej?”. I zaraz doprecyzowanie: „Czy jesteśmy gotowi od jutra wyjść z koalicji? Nie sądzę, że jesteśmy gotowi”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

To „co dalej?” wraca jak echo. Michał Gramatyka (sam jest wiceministrem) sprzeciwia się pomysłom wycofania ludzi z ministerstw i doprowadzenia do upadku rządu – bo „i co dalej?”. Hołownia pyta wprost: „Jesteś gotów złożyć ofiarę stanowiska i odpowiedzialności Kasi Nowakowskiej, Michała Gramatyki, Marty Cienkowskiej, innych?”. Odpowiedzi brak, bo na spotkaniu głosu działacze już nie dostali. Zamiast niej pojawia się koncept przetrwania: „Może trzeba przenieść się w formę przetrwalnikową. Być mniejszym, ale zostać w obiegu. Albo rozważyć inne sojusze”. „Katarzyna niewykluczone, że pozbawiła nas wpływu na obsadę Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej” – dodaje lider, gdy okazuje się, że Tusk już wskazał Agnieszkę Bartol. Swoją prawą rękę jeszcze z czasów pracy w Brukseli, osobę spoza Polski 2050.

Wyparowywanie

Reklama

Własne postulaty też schodzą na dalszy plan. O odplatformieniu mediów publicznych Hołownia mówi: „To co robimy z odplatformieniem mediów publicznych? Janusz, to jest bardzo dobre pytanie. Tylko jaką mamy mieć na nie odpowiedź, jeżeli wśród naszych koalicjantów jest inne stanowisko niż nasze w tej sprawie?”. O ustawie antypolexitowej jeszcze dosadniej: „Co możemy więcej zrobić poza tym, że wyjdziemy i powiemy, że to jest słuszny pomysł? Jestem w stanie teraz wyjść i powiedzieć, że jeżeli nie, to Adam Rudawski wylatuje z pracy wojewody? Gra się tak, jak przeciwnik pozwala”.

A przeciwnik pozwala coraz mniej. Dysonans poznawczy w Polsce 2050 rośnie, ale wciąż brak realnej świadomości tego, co się dzieje. Publicznie jedno, na naradzie co innego. Trzy lata po wyborach, które miały przynieść koniec kupczenia stołkami, nagrania pokazują partię, która otwarcie rezygnuje z walki o własne zasady, gdy stawką jest kolejny fotel. „Nowa jakość” okazała się formą przetrwalnikową – mniejszą, ale „obecną w obiegu”.

Dla tych, którzy w 2023 r. uwierzyli w Sejmflix i oddolną zmianę, to już nie jest rozczarowanie. To weryfikacja. I pytanie, czy w 2027 r. wystarczy jeszcze raz opowiedzieć tę samą historię o lepszej Polsce, czy też elektorat z Jagodna zacznie pytać, co dokładnie zostało z tych obietnic – poza stołkami, których nikt nie chce oddać.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: +6 -2 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ateny – Warszawa: wspólna sprawa

Polska, która stara się o reparacje wojenne od Niemiec, powinna dziś baczniej przyglądać się innym państwom, które również mają z Berlinem niewyrównane rachunki z przeszłości. Takim krajem jest z pewnością Grecja. W 2012 r. tamtejsze ministerstwo skarbu powołało specjalną grupę roboczą ds. badania archiwów wojennych. Miała ona oszacować wysokość greckich odszkodowań od Niemiec za szkody wyrządzone podczas II wojny światowej. Zespół po zebraniu ok. 200 tys. stron archiwalnych dokumentów opublikował 80-stronicowy raport, z którego wynika, że niemieckie zadośćuczynienie wobec Grecji wynosi 162 mld euro, z czego 110 mld euro to koszt zniszczeń wojennych, zaś 52 mld euro to rekompensata za przymusową pożyczkę, której w 1942 r. Centralny Bank Grecji musiał udzielić Bankowi Trzeciej Rzeszy. Była to swoista „propozycja nie do odrzucenia” ze strony hitlerowskich okupantów. Oficjalnie pieniądze miały być przeznaczone na pokrycie kosztów związanych z... okupacją Grecji. Wysokość kredytu wynosiła 476 mln marek. Niemcy obiecali, że zwrócą pieniądze po zakończeniu wojny, ale nigdy do tego nie doszło. Według greckich prawników, dziś Berlin musiałby oddać, po doliczeniu odsetek, aż 52 mld euro.
CZYTAJ DALEJ

Włochy: Na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino odprawiono Mszę Świętą

2026-11-01 15:14

[ TEMATY ]

Monte Cassino

Msza Święta

Pixabay.com

W uroczystość Wszystkich Świętych odprawiona została msza na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino, gdzie pochowani są żołnierze II Korpusu Polskiego z ich dowódcą generałem Władysławem Andersem. Mszy przewodniczył biskup Cassino Gerardo Antonazzo.

Na polsko-włoską mszę, w koncelebrze której byli przedstawiciele polskiego duchowieństwa, przybyli w niedzielę reprezentanci dyplomacji RP z Rzymu - konsul Bartosz Skwarczyński i attache obrony pułkownik Zbigniew Kołaczek. 
CZYTAJ DALEJ

Światło dla świata

2026-11-01 22:54

Alina Ziętek-Salwik

Marek Rzucidło i Zbigniew Pińkowski- współtworcy Oazy w Rzeszowie

Marek Rzucidło i Zbigniew Pińkowski- współtworcy Oazy w Rzeszowie

Na uroczystość przybyli przedstawiciele wielu roczników (blisko 200 osób), a zwłaszcza osoby, które tworzyły ten ruch oazowy u początków jego powstania. Gośćmi byli także kolejni moderatorzy- ojcowie bernardyni pracujący z młodzieżą na przestrzeni pół wieku, w tym o. Antoni Kluska OFM najdłużej tu pracujący z młodzieżą czy o. Bolesław Opaliński OFM. Obecny był także Moderator Diecezji rzeszowskiej ks. Michał Liput. W homilii bp Krzysztof Chudzio podkreślał, że ludzie kształtowani w Oazie mają być światłem dla świata. Po Eucharystii wszyscy spotkali się w Centrum Bernardyńskim.

Wspomnienia
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję