Dla prounijnych polityków i urzędników, czyli euroentuzjastów, wynik wyborów prezydenckich w USA był szokiem. To się nie mogło zdarzyć – mówili. Nikt też spośród nich wcześniej nie dopuszczał myśli, że Wielka Brytania będzie wychodzić z UE, więc wynik referendum w sprawie Brexitu, a następnie zwycięstwo Trumpa spotęgowały emocjonalny wstrząs. Przerodził się on w swoisty lęk przed „trumpizmem”. Donald Trump już podczas kampanii prezydenckiej chwalił decyzję Brytyjczyków, oczekując, że inne kraje członkowskie UE pójdą tym tropem. Uderzał też w unijny filar ideologiczny, czyli tzw. walkę z globalnym ociepleniem.
Nic więc dziwnego, że kolejne wybory parlamentarne w Holandii, kraju założycielskim Unii, dostarczały nie lada emocji. Dopiero przegrane Geerta Wildersa, a później Marine Le Pen we Francji uspokoiły nastroje. Najbardziej obawiano się frexitu, czyli wyjścia Francji z Unii, co de facto równałoby się z rozpadem tej organizacji. W kampaniach politycznych w Wielkiej Brytanii, Holandii i we Francji wyraźnie wybrzmiewała krytyka Unii Europejskiej, w którą walono jak w przysłowiowy bęben.
Obecnie, po odsunięciu się od brytyjskiej polityki Nigela Farage’a, który uznał swoją misję za zakończoną, przegranej Marine Le Pen oraz rezygnacji Frauke Petry (względy osobiste) z przewodzenia AfD w Niemczech, a także po braku spektakularnego sukcesu Theresy May w wyborach w Wielkiej Brytanii, euroentuzjaści ruszają do kontrnatarcia. Zamiast pogłębionej refleksji dotyczącej kondycji Unii oraz analizy i wyciągnięcia wniosków z ogromnego wzrostu niechęci obywateli do ściślejszej integracji i przedstawienia sensownych propozycji zmian zamierzają skokowo, wręcz na siłę, osiągnąć to, co dotychczas budziło największy sprzeciw. Komisja Europejska wszczyna procedury naruszenia wobec krajów odmawiających udziału w relokacji uchodźców (właściwie migrantów), powraca do straszenia karami pieniężnymi i obcinania unijnych dotacji, np. funduszy strukturalnych. Rusza z projektem budowy centralnej Prokuratury Europejskiej, która by unijne fundusze nadzorowała, a nadużycia metodami operacyjnymi (własna inwigilacja, podsłuchy itd.) zwalczała. Zapowiada też budowę wspólnej Armii Europejskiej. Są plany skłonienia, a może nawet przymuszenia jak największej liczby krajów członkowskich do przyjęcia waluty euro, a maruderów straszy się wypadnięciem z głównego nurtu. Zapowiadany jest podział na dwa budżety Unii, osobny dla krajów, które przyjęły euro, i osobny dla pozostających przy walutach narodowych. W zamyśle mają również powstać dwa odrębne parlamenty europejskie oraz mały superrząd europejski (pomysł Guya Verhofstadta). W celu osiągnięcia szybkiej i ściślejszej integracji mowa jest także o zmianie traktatów. Pozycjonuje się kraje tak, jak przed laty śpiewał Jacek Kaczmarski: „Ten z nami! Ten przeciw nam! Kto sam, ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam”. Głos eurosceptycznych tenorów w Unii Europejskiej wyraźnie przycichł. Nie oznacza to jednak, że kontratak Unii musi się powieść.
Żaden polski rząd w ciągu 10 lat obecności Polski w Unii Europejskiej nie odważył się dotąd przedstawić realnego bilansu zysków i strat. Mechaniczne zestawienia liczb, składki członkowskiej i rzekomo otrzymanych unijnych subwencji są przysłowiowym wierzchołkiem góry lodowej na oceanie półprawd i kłamstw. W jego odmętach giną ogromne kwoty, bezszelestnie drenujące nasz budżet, jak chociażby sześć i pół miliarda euro zdeklarowane przez premiera Donalda Tuska na ratowanie Grecji i innych unijnych bankrutów, a także trzysta milionów euro wpłaconych ekstra do unijnego budżetu przez Polskę w grudniu ubiegłego roku, aby ratować niedopinający się unijny budżet. Skoro tylko w 2012 r. z tytułu tzw. rabatu brytyjskiego, czyli za Wielką Brytanię, wpłaciliśmy ponad dwieście milionów euro, to robiąc bilans, powinniśmy tę kwotę pomnożyć przez dziesięć. Mało kto liczy straty z tytułu opłat celnych, które dawniej wpływały do polskiego budżetu, a teraz 75 proc. tej kwoty przekazujemy Unii. Przyjęcie limitów połowowych, mlecznych, cukrowych i innych zniszczyło naszą konkurencyjność i doprowadziło do likwidacji wielu miejsc pracy. Wliczone do bilansu zysków pięć miliardów euro unijnych dotacji na modernizację polskiej kolei w większości przepadnie. Fakt ten sprytnie się przemilcza. Ogromne bezrobocie utrzymujące się na poziomie kilkunastu procent, przy bezprecedensowej fali niespotykanej dotychczas emigracji, skłania do pytania: skoro oficjalnie jest tak dobrze, to dlaczego realnie jest tak źle? Sztandarową laurką unijnej propagandy sukcesu są odcinki budowanych dróg, mosty, czyli infrastruktura. Jak jednak podkreślają ekonomiści, z każdego euro przeznaczonego na polskie drogi trzy czwarte wraca do krajów starej Unii poprzez zagraniczne firmy realizujące u nas lukratywne kontrakty. Nie słychać, aby ktoś interesował się losem wielu polskich firm podwykonawczych, które zbankrutowały. Napływające unijne środki to tak naprawdę nasza składka członkowska przełożona z polskiej kieszeni do unijnej, a stamtąd przesłana z powrotem do Polski. Koronnym argumentem euroentuzjastów jest twierdzenie, że obserwowane zmiany w Polsce „robią wrażenie”. Nic dziwnego, gdyż przy każdej unijnej inwestycji widnieją symbole Unii Europejskiej i informacja, skąd pieniądze na jej realizację napłynęły. Jednakże w miejscach zamkniętych kopalń, stoczni, zburzonych cukrowni nie widać szyldu z informacją: „tu istniał zakład, który zlikwidowano na żądanie UE”. Upamiętnienie tych faktów za pomocą widocznej informacji i symbolu Unii byłoby pierwszym krokiem do wyrównania unijnego bilansu, przynajmniej w sferze emocji i wrażeń.
Fatima – wizerunki Dzieci Fatimskich/Fot. Graziako/Niedziela
Od maja do października 1917 roku - gdy toczyła się pierwsza wojna światowa, kiedy w Portugalii sprawował rządy ostro antykościelny reżim, a w Rosji zaczynała szaleć rewolucja - na obrzeżach miasteczka Fatima, w miejscu zwanym Cova da Iria, Matka Boża ukazywała się trojgu wiejskim dzieciom nie umiejącym jeszcze czytać. Byli to Łucja dos Santos (10 lat), Hiacynta Marto (7 lat) i Franciszek Marto (9 lat). Łucja była cioteczną siostrą rodzeństwa Marto. Pochodzili z podfatimskiej wioski Aljustrel, której mieszkańcy trudnili się hodowlą owiec i uprawą winorośli.
Wcześniej, zanim pastuszkom objawi się Matka Boża, przez ponad rok, od marca 1916 roku, przygotowuje ich na to Anioł. Na wzgórzu Loca do Cabeco dzieci odmawiają różaniec i zaczynają zabawę. Raptem, gdy słyszą silny podmuch wiatru widzą przed sobą młodzieńca. Przybysz mówi: Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju, módlcie się razem ze mną". Następnie uczy ich jak mają się modlić, słowami: "O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Proszę, byś przebaczył tym, którzy nie wierzą, Ciebie nie uwielbiają, nie ufają Tobie i nie kochają Ciebie". Nakazuje im modlić się w ten sposób, zapewniając, że serca Jezusa i Maryi słuchają uważnie ich słów i próśb.
Bazylika Matki Bożej Anielskiej/Biuro Komunikacji Konferencji Episkopatu Kostaryki
Nowa prezydent Kostaryki, Laura Virginia Fernández Delgado, rozpoczęła swoją kadencję 8 maja od złożenia prezydenckiego pasa u stóp Matki Bożej Anielskiej, patronki kraju.
Informację tę przekazała w mediach społecznościowych Kancelaria Prezydent Republiki po tym, jak 9 maja Laura Fernández wraz ze swoimi najbliższymi pracownikami uczestniczyła we Mszy św. pod przewodnictwem bp. Javiera Romána.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.