Polscy misjonarze pracują w stu krajach na wszystkich kontynentach. Obecnie posługuje ich ponad 2 tys., najwięcej w Afryce i na Madagaskarze. Od pół wieku koordynacją dzieła misyjnego w Polsce zajmuje się Komisja Episkopatu Polski ds. Misji
Komisja Misyjna – bo taką nazwę nosiła na początku swojej działalności – powstała w trudnych warunkach politycznych i gospodarczych, w czasach zniewolenia komunistycznego. Pierwsze spotkanie miało miejsce w listopadzie 1967 r. u ojców redemptorystów przy ul. Karolkowej w Warszawie. – Inicjatywa powołania komisji świadczy o otwartości ówczesnego Kościoła w Polsce na sprawy Kościoła powszechnego. Oznacza to, że nauczanie soborowe, w tym nauczanie o misyjności Kościoła, było wówczas nie tylko znane, ale też odbierane jako ważny impuls do aktywnego zaangażowania – uważa o. dr hab. Tomasz Szyszka SVD.
W duchu soboru
Cel komisji był jasny – realizacja wskazań Soboru Watykańskiego II zawartych w Dekrecie o misyjnej działalności Kościoła „Ad gentes divinitus”. Komisja miała więc prowadzić animację misyjną w ramach duszpasterstwa parafialnego, wprowadzić misjologię do nauczania na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, a także włączyć ją do programu nauczania we wszystkich seminariach diecezjalnych i zakonnych oraz odnowić animację środowiska akademickiego.
Dwa lata później powołano do istnienia Biuro Misyjne, które miało swoją siedzibę przy ul. Dziekania 1 w Warszawie. Ówczesny dyrektor biura – o. Antoni Koszorz SVD zajął się opracowaniem i rozpowszechnianiem materiałów misyjnych oraz nawiązywaniem kontaktów z polskimi misjonarzami.
Reklama
W 2000 r. utworzono Krajowy Fundusz Misyjny, który jest zasilany ze składek do puszek we wszystkich kościołach w II niedzielę Wielkiego Postu. Powstały także MIVA Polska – organizacja mająca na celu pomoc misjonarzom w zakupie środków transportu – oraz Dzieło Pomocy „Ad Gentes”, którego podstawowym zadaniem jest wspieranie misjonarzy w realizacji projektów ewangelizacyjnych i humanitarnych. Wskazania Vaticanum II nabrały więc przez działalność komisji konkretnych kształtów, a zdanie: „Kościół z natury swej jest misyjny” nie było jedynie często powtarzanym frazesem.
– Misyjność Kościoła jest mu tak przypisana, że gdyby ją zatracił, stałby się tylko jedną z organizacji w służbie człowiekowi. Kościół to nie tylko organizacja, ale też wspólnota, w której otrzymujemy zbawienie, która żyje wiarą i tę wiarę z woli Chrystusa niesie na krańce ziemi, co więcej, Kościół uobecnia tajemnice zbawienia – podkreśla abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki, w latach 2001-11 przewodniczący komisji. Obecnie funkcję przewodniczącego pełni bp Jerzy Mazur SVD, ordynariusz ełcki, który przez wiele lat pracował jako misjonarz, m.in. w Ghanie i na Syberii.
Złoty jubileusz
Z okazji 50-lecia Komisji Episkopatu Polski ds. Misji na Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się 13 listopada br. uroczysta gala, w czasie której po raz pierwszy wręczono medale „Benemerenti in Opere Evangelizationis”, honorujące osoby i instytucje zasłużone dla misji.
Podczas gali nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio przypomniał słowa papieża Franciszka, iż „Kościół nie potrzebuje biurokratów i sumiennych urzędników, ale misjonarzy z pasją”, i przekazał na ręce bp. Mazura błogosławieństwo Ojca Świętego oraz srebrny medal jego pontyfikatu.
Słowa podziękowania wszystkim polskim misjonarzom „za bycie ambasadorami Polski” przekazał w imieniu rządu sekretarz stanu w MSZ Jan Dziedziczak.
Reklama
Nagrodę „Benemerenti” przyznano w czterech kategoriach: za zasługi w dziele misyjnym, za modlitewną i duchową pomoc misjom, za materialną i finansową pomoc misjom oraz za informację medialną. Medale przyznano byłym przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski ds. Misji za szczególne i wybitne zasługi w dziele misyjnym: abp. Edmundowi Piszczowi, abp. Wojciechowi Ziembie i abp. Wiktorowi Skworcowi. Medal przyznano także ks. prał. Wacławowi Kuflewskiemu, misjonarzowi w Zambii, byłemu sekretarzowi Papieskiej Unii Misyjnej w Polsce. Kapituła Medalu pracująca pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego dostrzegła też Szymona Hołownię, założyciela Fundacji „Kasisi”, za duchowe i materialne wspieranie misji. Wśród nagrodzonych w kategorii „informacja medialna” znalazł się m.in. nasz tygodnik. – Wszyscy jesteśmy misjonarzami. Już od sakramentu chrztu świętego przyznajemy się do tego. „Niedziela” zawsze starała się służyć misjom oraz misjonarzom i nadal deklarujemy naszą gotowość misyjną – powiedziała, odbierając nagrodę, redaktor naczelna „Niedzieli” Lidia Dudkiewicz.
Obecnie na misjach pracuje ponad 300 polskich księży diecezjalnych, prawie tysiąc zakonników i blisko 700 sióstr zakonnych, a także 57 misjonarzy świeckich. W ciągu 50 lat istnienia komisji z Polski wyjechało ponad 5 tys. misjonarzy.
Galę na Zamku prowadzili Dominika Figurska i Grzegorz Polak, a śpiewem ubogaciła Agnieszka Gertner-Polak.
Jak Dzień Pański ma nadać rytm innym dniom tygodnia, tak niech tygodnik „Niedziela” nadaje Boży rytm czytelnikom i redakcji - powiedział abp Stanisław Budzik podczas Eucharystii z okazji 25-lecia powołania lubelskiego oddziału „Niedzieli”. Po liturgii metropolita lubelski wręczył medal „Lumen Mundi” prowadzącej lokalne wydanie tygodnika red. Urszuli Buglewicz-Kamińskiej.
W homilii abp Budzik nawiązując do nazwy tygodnika przypomniał o liście apostolskim Jana Pawła II „Dies Domini”, który traktuje o świętowaniu niedzieli. - Dziękujemy redaktorom i autorom „Niedzieli” za to, że w jej tekstach znajdujemy bogate odniesienia do liturgii, komentarze do tekstów biblijnych, za kronikę posługi pasterskiej lubelskich biskupów i kapłanów – wymieniał hierarcha.Zauważył, że decyzja biskupa częstochowskiego Teodora Kubiny o powołaniu do życia w 1926 r. katolickiego czasopisma była czymś wizjonerskim. - Traktował Tygodnik jako pomocnika biskupa w diecezji i dodatkowego wikariusza w parafii. Zachęcał wiernych, aby przyjmowali go do swoich rodzin, jako środek pogłębiania wiary i ożywiania świadectwa miłości – powiedział metropolita lubelski.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Główne obchody ku czci Maryi Królowej Polski odbędą się na Jasnej Górze, w tym roku 2 maja. Przeniesienie uroczystości z 3 maja wiąże z przypadającą w tym dniu V Niedzielą Wielkanocną.
„Cała Jasna Góra jest wielkim wotum Matce Bożej za Jej obecność w tym świętym miejscu” - podkreślał zmarły niedawno wieloletni kustosz zbiorów wotywnych o. dr Jan Golonka. Niezwykłość Jasnej Góry w jej misji w Kościele i narodzie opisywał bł. kard. Stefan Wyszyński jako „wewnętrzne spoidło życia polskiego, siłę, która chwyta głęboko za serce i trzyma naród cały w pokornej, a mocnej postawie wierności Bogu i Kościołowi” a „Królowa Polski prowadzi naród do Syna swego i Jego Kościoła”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.