Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Z Danii do Chojny

Niedziela szczecińsko-kamieńska 5/2018, str. VI

[ TEMATY ]

wywiad

Leszek Wątróbski / Archiwum

Ks. kan. Jan Zalewski

Ks. kan. Jan Zalewski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Leszek Wątróbski: – Jakie są różnice w pracy duszpasterskiej w Danii, gdzie Ksiądz przepracował kilkanaście lat, i w Polsce?

Reklama

Ks. Jan Zalewski: – W parafii Świętej Trójcy w Chojnie pracuję od 1 września 2016 r. Praca w duszpasterstwie i duńskim, i polskim w Królestwie Danii była związana głównie z sobotą i niedzielą, czyli weekendem. Natomiast wszystkie dni w ciągu tygodnia należały wyłącznie do duszpasterza. Mogłem sam decydować i planować je zgodnie ze swoim uznaniem i potrzebami – tak naukowymi, pisarskimi, jak i wszystkimi innymi. Praca natomiast w Polsce jest pracą całotygodniową. I praktycznie wszystkie dni tygodnia są non stop zajęte. W Polsce ksiądz musi zajmować się wszystkim, w moim przypadku także zabytkami, bo plebania to zabytkowy klasztor poaugustiański z przełomu XIII/XIV wieku. Dochodzi do tego działalność społeczna, edukacyjna i charytatywna. W Danii dużą pomocą dla każdego księdza jest rada parafialna. Ona na zasadach wolontariatu odpowiada za administrację kościoła, pomaga w zarządzaniu parafią i utrzymaniem czystości. Tylko największe parafie posiadają etaty, które są w gestii rady parafialnej. Ksiądz może się więc skupić bardziej na zadaniach duszpasterskich. Różnice dotyczą wreszcie wielkości samych parafii. Moja obecna parafia liczy ponad 4 tys. wiernych. A cały Kościół katolicki w Danii posiada ok. 40 tys. wiernych. W Danii praca księdza polega na indywidualnym kontakcie z wiernymi. Podobnie staram się pracować tu, w Chojnie. Naturalnie mam tu także kontakt z duszpasterstwem masowym – np. w niedzielne nabożeństwa. W Danii i Polsce są parafie terytorialne. Pracowałem tam również w duszpasterstwie polonijnym, w którym z zasady wszystkie placówki są ośrodkami personalnymi obejmującymi konkretnych ludzi, a nie konkretne tereny czy obszary. Zdarzało się w Danii, że Polacy dojeżdżali na swoje nabożeństwa nawet 100 i 150 km. Trudno to sobie wyobrazić w Polsce, gdzie wierni, aby uczestniczyć w nabożeństwie, idą na nie ze swego domu pieszo albo jadą samochodem nie więcej niż kilka kilometrów. Dojeżdżałem w Danii do 5 kościołów: w Aabenraa, Sonderborg, Tonder, Esbjerg oraz Odense. One wszystkie były oddalone o około 100 km. W sobotę przejeżdżałem więc 200 km, jadąc tam i z powrotem i 400 km w niedzielę. Tego teraz tutaj nie mam. Mam natomiast plebanię i współpracowników, czego tam nie miałem. W Danii musiałem radzić sobie sam.

– Wspomniał Ksiądz o nowych pomysłach duszpasterskich...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Chciałbym też wprowadzić kilka nowych pomysłów duszpasterskich. Punktem wyjścia jest to, co tu zastałem. Ksiądz Arcybiskup przysłał mnie do parafii zlokalizowanej w zespole poklasztornym Augustianów z przełomu XIII i XIV wieku oraz kościoła Mariackiego z XV wieku – jednego z największych kościołów w naszym regionie i kraju. Mam jeszcze dodatkowo dwie filie: w Stokach i Rurce oddalone od Chojny po 6 km oraz dwa cmentarze.

– Kościół Mariacki zbudowano na przełomie XIV i XV wieku...

Reklama


– Dawniej była to świątynia katolicka potem ewangelicka. Na dziś kościołem tym zarządza Fundacja polsko-niemiecka „Kościół Mariacki”, której jestem prezesem i do której należy także niemiecki związek wspierający odbudowę z Hanoweru. Fundacja ta powstała w latach 80. XX wieku. Dorośli i młodzi ludzie z naszej parafii oraz niemieccy młodzi ludzie z ewangelickiej parafii w Wettbergen Hanoweru zaczęli w 1988 r. wspólnie czyścić ruiny z gruzu i zielska. Należy podkreślić rolę ówczesnego proboszcza ks. prał. Antoniego Chodakowskiego i architekta Günthera Kumkara z Hanoweru.
Przez lata wzniesiono w świątyni Mariackiej kilka słupów żelbetonowych, wiązanie dachowe i sam dach. Wszystkie też okna zostały zreperowane, a następnie oszklone. Naprawiono również wszystkie ściany zewnątrz, łącznie z ich wspaniałą ozdobą. Później została wylana posadzka wewnątrz kościoła. Ewangelickie gminy kościelne z Hanoweru podarowały 20 latarni i ponad 50 ławek kościelnych. Grożąca zawaleniem neogotycka wieża, wybudowana w XIX wieku, została zabezpieczona gorsetem z żelbetonu. W latach 2000-03 zamontowano na jej szczycie szpic z miedzi. Kolejnym krokiem było wyremontowanie i wybudowanie schodów – aż do platformy widokowej przy zegarze.

– Skąd pochodzą środki na jej odbudowę?

– Środki finansowe i materiały budowlane otrzymujemy od „Fundacji polsko-niemieckiej współpracy” z Warszawy i Bonn oraz z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Niemiec, Ministerstw Kultury i Dziedzictw Narodowego, Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego, wojewódzkiego konserwatora zabytków, naszego miasta i gminy, parafii Chojna i prywatnych ofiarodawców. Celem naszej działalności jest przywrócenie świątyni jej dawnego wyglądu, zniszczonego przez wojnę w roku 1945. Chcemy też, aby stała się ona miejscem dialogu ekumenicznego oraz spotkań mieszkańców obu stron Odry, niezależnie od wyznania, narodowości i języka.

– Świątynia Mariacka miejscem dialogu ekumenicznego...

– Tak, katolicko-ewangelickiego. Od 1986 r. obiekt ten jest również miejscem spotkań, rozwoju kultury i poznania sąsiadów zamieszkujących Euroregion „Pomerania” po obu stronach Odry. Kościół Mariacki jest na naszym terenie symbolem współpracy transgranicznej. Od tego czasu w kościele Mariackim miały miejsce liczne spotkania kulturalne, m.in.: koncerty muzyki poważnej, projekcje filmów, plenery fotograficzne i plastyczne, warsztaty muzyczne, koncerty młodzieżowe oraz liczne nabożeństwa ekumeniczne. We wszystkich tych imprezach brali udział mieszkańcy całego Euroregionu „Pomerania” z Polski i Niemiec.

Reklama

– Nie jest to więc świątynia ściśle parafialna...

– ...umożliwiająca spotkania i modlitwy wiernym innych Kościołów chrześcijańskich. Na dzień dzisiejszy można już w niej organizować nabożeństwa, spotkania kulturalne czy wystawy.

– Wspomniał Ksiądz jeszcze o dwóch cmentarzach...

Reklama

– Pierwszy to cmentarz komunalny przy ul. Odrzańskiej, a drugi cmentarz wojenny żołnierzy Armii Czerwonej. Przy tym drugim są ruiny kaplicy św. Gertrudy z XV wieku. Na dzień dzisiejszy właścicielem tej kaplicy jest gmina Chojna. Kaplica ulega powolnej dewastacji i trzeba podjąć szybkie działania, aby ją uratować od zupełnego zniszczenia. Nasza parafia złożyła odpowiedni wniosek o przekazanie tej kaplicy Kościołowi. Mam już wstępny program jej odbudowy. Chciałbym tę kaplicę uczynić miejscem spotkań ekumenicznych, podobnie, jakim jest obecnie kościół Mariacki. Kaplica św. Gertrudy mogłaby być analogicznym miejscem dialogu katolicko-prawosławnego. Mam tu na uwadze fakt, że cmentarz ten jest często odwiedzany przez prawosławne rodziny pochowanych tu żołnierzy Armii Czerwonej. Groby prawosławne są także na cmentarzu komunalnym. Tamą pochowani są żołnierze 237. północnej grupy wojsk Armii Radzieckiej i ich rodziny zmarłe po II wojnie światowej, którzy służyli w bazie lotniczej w Chojnie. Pierwszym etapem realizacji tego pomysłu byłoby nawiązanie kontaktów z proboszczem prawosławnej parafii w Szczecinie oraz nowym prawosławnym ordynariuszem diecezji wrocławsko-szczecińskiej abp. Jerzym Pańkowskim. A później, na początku września 2018 r., może poświęcenie krzyża prawosławnego przy grobach żołnierzy radzieckich na cmentarzu komunalnym przy ul. Odrzańskiej. Można też rozważać zaproszenie na tę uroczystość przedstawiciela Patriarchatu moskiewskiego niższego szczebla. Prawosławny abp Jerzy brał udział w poświęceniu cerkwi w Katyniu. Widzę tu pewną analogię z cmentarzem w Glinnej, gdzie pochowani są ekshumowani żołnierze niemieccy z Wehrmachtu. Podobnie jest u nas w Chojnie, gdzie ekshumowanych żołnierzy radzieckich pochowanych jest ok. 4 tys. plus ponad 400 z północnej grupy wojsk Armii Radzieckiej. Wydaje mi się, że przykład cmentarza wojennego w Glinnej i relacji polsko-niemieckich mógłby dobrze zafunkcjonować w Chojnie w relacji polsko-rosyjskiej.

– Jakie inne nowe pomysły chce Ksiądz wprowadzić w parafii Świętej Trójcy?

– Kolejnym nowym pomysłem, który chciałbym wprowadzić jest klub seniora z przeznaczeniem go dla dużej grupy osób starszych, którzy mieszkają w pobliżu naszej parafii i szukają możliwości zagospodarowania swego wolnego czasu poza telewizją. Byłby to program aktywizacji, który umożliwiłby im wyjście z domu. Mamy tu w klasztorze piękną salę konwentu poaugustiańskiego, gdzie wcześniej mieścił się refektarz, która mogłaby się stać siedzibą klubu seniora. W niej mogłyby się odbywać spotkania, wykłady czy różne warsztaty. Rozpocząłem już wstępny nabór. Zgłosiło się już ok. 30 chętnych. Starsi ludzie są chodzącą kroniką naszej parafii i miasta. Szkoda byłoby, aby ich wiedza i doświadczenie przepadły bezpowrotnie. Takie spotkania, na których można wspominać minione wydarzenia, które nigdzie nie są zanotowane, czy przynosić stare zdjęcia i dyskutować, mogą stać się jedną z wielu wartościowych form działalności klubu seniora.

– Przez wiele minionych lat był Ksiądz zapalonym motocyklistą...

Reklama

– Było dla mnie dużym przeżyciem, kiedy w czasie Rajdu Katyńskiego w roku 2006 odwiedziłem cmentarze katyńskie związane ze zbrodniami i historią Polski na Kresach Wschodnich. Odwiedziliśmy wówczas obok Katynia także i Miednoje, Charków i Bykownię. Bardzo mocno przeżyłem też nabożeństwo na polskiej części cmentarza wojennego w Katyniu, a potem nabożeństwo w części rosyjskiej z udziałem władz rejonu i przedstawicielem Cerkwi prawosławnej. Bardzo dobrze wspominam też pobyt w Ostaszkowie w muzeum policji polskiej oraz w klasztorze prawosławnym i spotkanie z tamtejszymi zakonnikami. Pamiętam też Kijów i nasze ognisko, w czasie którego przypomniałem wizytę w Danii ówczesnego wojewody kijowskiego i ruskiego Stefana Czarneckiego. Potem zrodził się pomysł rajdów szlakiem polskiego hymnu. Ten wielki projekt trwał kilka lat. I tak byliśmy śladami naszego hymnu we Francji, Włoszech, Portugalii, Hiszpanii oraz w Rosji. Nasza wyprawa śladem „Wielkiej Armii” Napoleona Bonaparte na Moskwę w roku 2012 odbywała się w ciekawej atmosferze. Wielu odradzało nam jej. Okazało się później, że nie było tam źle i że wszędzie witano nas bardzo serdecznie.

– Przez lata zajmował się Ksiądz także postacią św. Urszuli Ledóchowskiej...


– ...szczególnie jej działalnością w Skandynawii (1914-18). Jej pobyt w tym regionie Europy rozpoczął się przyjazdem do Szwecji w roku 1914, po nakazie opuszczenia Petersburga przez władze carskie. W Sztokholmie założyła szkołę językową oraz internat dla dziewcząt. Zaproszona tam została przez Henryka Sienkiewicza i Ignacego Paderewskiego – założycieli Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce, z siedzibą w Vevey (Szwajceria), zajmującym się zbiórką pieniędzy, żywności i darów wśród ludzi na całym świecie i przekazywaniem ich do Polski. Komitet ten w latach 1915-19 przekazał do Polski pomoc wartości 20 milionów franków szwajcarskich. Św. Urszula Ledóchowska jeździła po całej Skandynawii z odczytami o Polsce i zbierała pieniądze dla tego komitetu.
Ze swoimi wykładami dotarła też do Danii, gdzie spotkała się z polskimi sierotami. Spotkanie z polskimi dziećmi skłoniło ją do przeniesienia się do Danii. I w Aalborgu założyła szkołę i dom polskiego dziecka. Kilka lat później, kiedy w 1918 r. Polska otrzymała niepodległość, przeniosła się do Pniew pod Poznaniem.

– A co z odpoczynkiem? Czy ma Ksiądz możliwość wygospodarowania go sobie?

Reklama

– W Danii było zdecydowanie łatwiej. Tam każdy ksiądz był zatrudniony w kurii biskupiej i przysługiwały mu normalne prawa, jak każdemu pracującemu. Tak więc wynagrodzenie, ubezpieczenie i czas urlopu, czyli miesiąc w każdym roku mógł poświęcić na zasłużony wypoczynek. Tu natomiast jest dużo spraw bieżących wymagających ciągłych działań. Trzeba jednak wyłączyć się czasem i wyjechać choć na parę dni, aby nabrać sił do dalszej pracy i aby spojrzeć na niezałatwione sprawy z pewnego dystansu.

– Za swoją pracę w Danii otrzymał Ksiądz godność kanonika...

– ... katedry w Kamieniu Pomorskim. Godność tę otrzymałem od abp. prof. Andrzeja Dzięgi w związku z moją działalnością na terenie Danii na rzecz duńskiej Polonii i diecezji kopenhaskiej.

2018-01-31 10:18

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niepodległość to nasz kod kulturowy

Niedziela Ogólnopolska 36/2022, str. 26-27

[ TEMATY ]

wywiad

patriotyzm

Karol Porwich/Niedziela

Młody Polak powinien wiedzieć, że jest elementem sztafety pokoleń. Że jest obywatelem państwa, które ma swoją przeszłość, czyli korzenie, teraźniejszość i przyszłość – przekonuje Jan Józef Kasprzyk w rozmowie z ks. Jarosławem Grabowskim i Mateuszem Wyrwichem.

Za nami obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Teraz przypada rocznica wybuchu II wojny światowej. Czy zdaniem Pana Ministra, dzisiejsza młodzież, karmiona przez lewicowe media kosmopolityczną propagandą, byłaby w stanie walczyć o niepodległość? Jan Józef Kasprzyk: Niestety, dopiero odpowiedzi na takie pytania w pełni weryfikują sytuacje wojenne, których oby nie było. Kiedy jednak widzę, jak dziś znaczna część młodzieży podchodzi do kwestii patriotyzmu, ojczyzny, do historii, do myślenia wspólnotowego, to jestem spokojny: zachowywałaby się ona podobnie jak pokolenie wychowane w II Rzeczypospolitej. Widzieliśmy, jak młodzi wolontariusze wspierali seniorów i weteranów w czasie kryzysu pandemicznego, widzimy jak wielu zgłasza się do Wojsk Obrony Terytorialnej czy do odbycia służby wojskowej, jak działają, wspierając uchodźców wojennych z Ukrainy. To świadczy o powrocie do myślenia w kategoriach wspólnoty, którą stanowią naród i państwo. Mam nadzieję, że to również efekt pracy wychowawczej państwa i organizacji pozarządowych w ostatnich latach. Myślę, że służą też temu międzypokoleniowe spotkania chociażby przy okazji rocznicy Powstania Warszawskiego, wybuchu II wojny światowej czy zdobycia Monte Cassino, których kierowany przeze mnie Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych jest współorganizatorem. Naszym zadaniem jest zgromadzenie w jednym miejscu, przy okazji różnych uroczystości, przedstawicieli pięciu pokoleń Polaków. Wtedy widać tę sztafetę pokoleń nie tylko w wymiarze symbolicznym, ale też realnym. W ten sposób budujemy nie tylko wspólnotę wokół symboli, wartości, przeszłości, ale również wspólnotę ukierunkowaną na przyszłość, traktującą niepodległość jako wartość najwyższą. Dzięki tym spotkaniom młody Polak dowiaduje się, że jest elementem sztafety pokoleń. Że jest obywatelem państwa, które ma swoją przeszłość, czyli korzenie, teraźniejszość i przyszłość.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: nadzieja jest światłem, które nas prowadzi

2026-09-27 22:34

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

PAP

Światłem, które nas prowadzi i pociąga, jest nadzieja, która nigdy nas nie opuszcza, nawet gdy pielgrzymujemy przez to życie, często naznaczone próbami, a zarazem już przeniknięte radością płynącą ze świadomości, że jesteśmy dziećmi Boga, umiłowanymi i zbawionymi przez Jezusa - wskazał Leon XIV podczas wieczornej modlitwy różańcowej połączonej z procesją ze świecami w sanktuarium w Lourdes.

Ojciec Święty wyraził swoje wzruszenie „na widok wiernego ludu, który z pokolenia na pokolenie z miłością i ufnością odpowiada na pełne czułości zaproszenie Maryi Panny”. „Jakże pokrzepiające jest słyszeć chrześcijan śpiewających pieśni pełne żarliwości i wiary oraz widzieć ich podążających ze światłem w dłoniach ku swojej Matce Niebieskiej” - dodał.
CZYTAJ DALEJ

Koronka na ulicach. Diecezja świdnicka włączyła się w światową modlitwę

2026-09-28 21:47

[ TEMATY ]

Iskra Bożego miłosierdzia

Archiwum parafii

Stoszowice. Wierni parafii św. Barbary wraz z ks. Damianem Fleszerem włączyli się w ogólnoświatową modlitwę Koronką do Bożego Miłosierdzia w ramach akcji „Iskra Bożego Miłosierdzia”.

Stoszowice. Wierni parafii św. Barbary wraz z ks. Damianem Fleszerem włączyli się w ogólnoświatową modlitwę Koronką do Bożego Miłosierdzia w ramach akcji „Iskra Bożego Miłosierdzia”.

Na kilka minut zatrzymali codzienny pośpiech, by wspólnie wołać: „Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. W poniedziałek 28 września wierni także z diecezji świdnickiej włączyli się w „Koronkę do Bożego Miłosierdzia na ulicach miast świata”, organizowaną w ramach inicjatywy Iskra Bożego Miłosierdzia.

Każdego roku 28 września o godz. 15.00 ludzie w różnych miejscach świata wychodzą poza mury świątyń. Spotykają się na ulicach, skrzyżowaniach, placach i przy przydrożnych krzyżach, aby w Godzinie Miłosierdzia wspólnie odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Tegoroczna modlitwa odbyła się również w wielu miejscach w Polsce i poza jej granicami.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję