Od śmierci Whitney Houston w lutym 2012 r. minęło na tyle dużo czasu, że można opisać, pokazać ją z pewnym dystansem, a jednocześnie ze świadomością, że wszyscy wiedzą, o kim mowa. Tak też jest w dokumencie Kevina Macdonalda „Whitney”. Reżyser miał łatwo, bo nie zajął się jakąś anonimową wokalistką ze Wschodniego czy Zachodniego Wybrzeża, lecz słynną piosenkarką, aktorką, producentką muzyczną i filmową, a do tego najczęściej nagradzaną artystką muzyczną w dziejach. Wielką karierę rozpoczęła już w wieku 20 lat i potem stale gościła na pierwszych miejscach list przebojów.
W końcu w CV mogłaby napisać (gdyby musiała), że siedem razy sięgnęła po statuetkę Grammy, a jej piosenkę „I Will Always Love You” z filmu „Bodyguard” (w którym zagrała z Kevinem Costnerem jedną z dwóch głównych ról, a sam obraz odniósł ogromny sukces kasowy) uznano za balladę wszech czasów. Ścieżka dźwiękowa do tego filmu jest najczęściej kupowanym soundtrackiem w dziejach.
Pasmu sukcesów stopniowo zaczęły towarzyszyć problemy w życiu osobistym. Whitney przeżyła burzliwe małżeństwo i rozwód z wokalistą Bobbym Brownem, trafiła do kliniki odwykowej, kompromitowała się w reality show i w czasie trasy koncertowej, która miała być jej triumfalnym powrotem. Zmarła przedwcześnie, w wieku 48 lat, po przedawkowaniu narkotyków. O tym wszystkim – także o tym, że Whitney przedawkowała nie tylko narkotyki – mówi film Macdonalda, na który warto się wybrać, by zobaczyć, na czym polega kino dokumentalne, bo w Polsce za bardzo go nie znamy.
„Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem”. To zdanie, wyrwane z kontekstu, straszyło pokolenia, a w kontekście jest czułe. Paweł chwali posłuszeństwo Filipian i zaraz dodaje rację, która bojaźni odbiera lęk: „albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą”. Dwa zdania trzymane razem są całą teologią współpracy z łaską. Zabiegajcie, bo Bóg działa. Bóg działa, więc zabiegajcie. Kto rozdzieli te zdania, wpadnie albo w pelagiańską zadyszkę, albo w kwietystyczny fotel. Paweł trzyma oba naraz, bo łaska nie konkuruje z wolnością, lecz ją stwarza. „Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie”. Szemranie, gongysmos, to słowo z pustyni Wyjścia, grzech Izraela w drodze. Wspólnota bez szemrania jest nowym Izraelem, który drogę przez pustynię świata odbywa inaczej. Phōstēres, źródła światła, luminarze, tak Septuaginta nazywa słońce i gwiazdy z Rdz 1. Kościół pośród „pokolenia przewrotnego” ma świecić jak ciała niebieskie, światłem odbitym. Wystarczy trzymać się orbity. Finał jest liturgiczny i osobisty zarazem: „a jeśli nawet krew moja ma być wylana przy ofiarniczej posłudze około waszej wiary, cieszę się i dzielę radość z wami wszystkimi”. Paweł widzi swoje możliwe męczeństwo jako libację, płyn wylewany na ofiarę. Ofiarą jest wiara Filipian, jego krew byłaby tylko dolewką. Trudno o pokorniejszy obraz własnej śmierci. Dzisiejszy patron, Karol Boromeusz, arcybiskup Mediolanu i wielki wykonawca reformy trydenckiej, twórca seminariów i wizytator niestrudzony, zostawił ten sam testament w innej scenerii. Podczas zarazy 1576 roku, gdy namiestnicy uciekli z miasta, on został, organizował pomoc, chodził boso w procesjach pokutnych z powrozem na szyi. Zbawienie „z bojaźnią i drżeniem” wygląda właśnie tak, jak drżenie o powierzonych.
„Jest dobrą nowiną, znakiem nadziei dla wszystkich młodych ludzi” - mówi o swoim synu Antonia Salzano Acutis przed francuską premierą filmu dokumentalnego „Carlo Acutis, święty naszych czasów”. Film wyreżyserowany przez Lukę Salmaso zaprasza do odkrycia młodego świętego poprzez niepublikowane dotychczas rodzinne archiwa i świadectwa osób, które go znały. Ukazuje osobowość radosnego nastolatka, pasjonującego się nowymi technologiami, ale głęboko przenikniętego wiarą.
Kanonizowany 7 września 2025 roku przez papieża Leona XIV, Carlo (Karol) Acutis miał zaledwie 15 lat, gdy zmarł 12 października 2006 roku w wyniku agresywnej postaci białaczki. Dwadzieścia lat później jego historia wciąż porusza serca ludzi daleko poza granicami Włoch, gdzie dorastał. Zafascynowany komputerami, piłką nożną i nowymi technologiami, nastolatek z Mediolanu uczynił Eucharystię centrum swojego życia, jednocześnie żyjąc podobnie jak inni młodzi ludzie w jego wieku.
– Opowiadajcie młodym o ludziach, których upamiętniacie. Dzielcie się historiami poznanymi na szlaku i świadectwami wdzięczności, z którymi się spotykacie – apelował kard. Stanisław Dziwisz.
W środę 21 października z Courseulles-sur-Mer w Normandii wyruszył Bieg Sztafetowy Szlakiem Bojowym 1. Polskiej Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. W przedsięwzięcie, realizowanym przy współpracy z Parafią Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Bibicach oraz Gminą Zielonki, zaangażowani są biegacze, którzy dzień i noc pokonują ponad 1300 kilometrów, by uczcić pamięć polskich bohaterów. Bieg zakończył się w niedzielę, 25 października. Swoje słowo na zakończenie przygotował kard. Stanisław Dziwisz.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.