– Kult Matki Bożej Królowej Polski to nic innego jak wyraz zaufania Bogu, który jest Panem historii – mówił bp Wiesław Śmigiel podczas Mszy św., która 3 maja miała miejsce na toruńskim Rynku Staromiejskim. – Choć pozory mogą sugerować Jego nieobecność, ostatecznie pokona On wszelkie zło
– Uznanie Maryi za Królową Polski zobowiązuje do tego, byśmy siebie traktowali jak siostry i braci, mamy wszak jedną Matkę – mówił bp Wiesław Śmigiel do torunian
Nawiązując do dziejów Ojczyzny, bp Wiesław zwrócił uwagę, że „chrześcijaństwo stało u podwalin naszej państwowości”. Przywołał słowa sługi Bożego Roberta Schumana (jednego z założycieli Unii Europejskiej), który twierdził, że Europa będzie rozwijać się tylko wtedy, jeśli będzie się opierać na wartościach chrześcijańskich. Zwrócił uwagę, że prawo należy budować na fundamencie aksjologicznym, „a w codziennym życiu patrzeć szerzej, poza własny interes. Trzeba widzieć nie tylko korzyści partykularne, lecz także dobro wszystkich obywateli”.
Zawierzając słowami kard. Wyszyńskiego kraj, region i miasto pod opiekę Maryi Królowej Polski, bp Śmigiel przypomniał, że Maryja nie jest władczynią i dostojniczką w ludzkim rozumieniu, ale kochającą Matką, gotową bronić swoich dzieci.
W Eucharystii uczestniczyły władze miasta, przedstawiciele Kościołów prawosławnego i ewangelicko-augsburskiego, kombatanci, wojsko, harcerze, alumni Wyższego Seminarium Duchownego i siostry zakonne, poczty sztandarowe, mieszkańcy Torunia. Oprawę muzyczną zapewnił chór nauczycielski Con Anima pod kierownictwem Janusza Heyki.
Mszę św. poprzedziło uczczenie ofiar brutalnych zamachów ZOMO z 1 i 3 maja 1982 r. Tablica upamiętniająca te wydarzenia znajduje się na bocznej fasadzie kościoła Ojców Jezuitów. Po uroczystościach torunianie zostali zaproszeni na uroczystości wojskowe z udziałem Chorągwi Husarskiej Województwa Kujawsko-Pomorskiego i toruńskiej orkiestry wojskowej.
Zbiegły z plantacji trzciny cukrowej młody niewolnik nie miał szczęścia. Szybko został schwytany i zakuty w ciężkie łańcuchy. Na szyi zapięto mu szeroką stalową obręcz, połączoną z kajdanami u rąk. Wiedział, co go czeka - dwieście uderzeń batem. Kto wie, czy przeżyje do końca wymierzanej mu kary... Nieoczekiwanie wszystko potoczyło się inaczej. W drodze powrotnej czarnoskóry został uwolniony przez Matkę Najświętszą. Stało się to w 1790 roku w Brazylii, w miejscowości, która dziś znana jest jako Aparecida.
Przerażony właściciel patrzył z szeroko otwartymi ustami, jak niewidzialna dłoń zdejmuje z niewolnika ciężkie kajdany, które z hałasem spadają na ziemię. Nie odważył się kazać założyć ich zbiegowi na powrót. Wiedział, kto dał ten znak. To „Nossa Senhora”, która była nawet ponad nim - panem tych ziem. Pozostało mu tylko jedno: samemu zapłacić Jej okup za wyzwolenie niewolnika. Pieniądze (a suma była spora) złożył na ołtarzu i wrócił na plantację. Tamtego dnia w jego posiadłościach wszystko uległo zmianie. Czarni robotnicy nie myśleli już o ucieczce. Przywrócono im ludzką godność i choć nie wrócono formalnie wolności, to przecież zaczęli oni żyć jak wolni.
Dzisiejsze czytania są dla nas bardzo przejrzyste: mam obowiązek troszczyć się o zbawienie nie tylko własne, ale także drugiego człowieka. Jak mantra wraca do nas tekst, że wszyscy zbawiamy się we wspólnocie. Idę do nieba nie sam, lecz z tymi, których Bóg stawia na drodze mojego życia. Zbawienie mojego brata i mojej siostry to także moja sprawa. W tekście ze Starego Testamentu Bóg szukał Abla, a Kain Mu odpowiedział: czyż jestem stróżem swego brata? Dzisiejszy tekst z Księgi proroka Ezechiela mówi wyraźnie, że jesteś stróżem domu Izraela. Jesteś stróżem swego brata i swojej siostry. Jesteś za nich odpowiedzialny, zwłaszcza gdy się pogubią. Nie może ci być obojętne to, że twój brat czy twoja siostra popadają w grzech. Musisz działać. Nigdy nie wolno cieszyć się z grzechu drugiego człowieka ani tym bardziej z jego potępienia. Jeśli zawiedziemy, to nas samych zaprowadzi to do piekła. Ocalenie własnej duszy idzie, kiedy upominamy brata czy siostrę. Zadanie, które Bóg daje prorokowi Ezechielowi, nie jest łatwe. Nie jest łatwo zwrócić uwagę drugiemu człowiekowi, zwłaszcza wtedy, kiedy stoi wyżej ode mnie. Nieraz wolelibyśmy przejść obojętnie, jakby to nie była nasza sprawa. Dzisiaj Bóg mówi: zbawienie i odpowiedzialność za drugiego człowieka to twoja sprawa. To twój obowiązek: zadbać o jego zbawienie, aby nie został potępiony. Bo jego potępienie może oznaczać również twoje. Zwykle czujemy obawę przed zwróceniem uwagi drugiej osobie, ale niekiedy bywa tak, że z wielką pasją wytykamy komuś błędy. Jeśli chcemy działać w mądrości Bożej, musimy sięgnąć także do dzisiejszego drugiego czytania – z Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian. Miłość jest doskonałym wypełnieniem prawa. Upominam drugiego człowieka dlatego, że go kocham. Czynię to tak, by go nie urazić i nie zadać mu bólu. Nie chcę stawiać siebie ponad innych. Miłość wskazuje mi drogę, jak uratować drugiego. Miłość jest zatem doskonałym wypełnieniem prawa – podkreślam to po raz drugi. Nie zapominajmy o tym. Bez miłości nie ma w nas ducha Bożego. Miłość doda także odwagi, aby stanąć w prawdzie wobec drugiego człowieka. Wpierw, oczywiście, trzeba stanąć przed Bogiem. Ciężkie to brzemię, gdy ojciec czy matka muszą zwrócić uwagę dorosłemu dziecku. Bardzo trudna to sytuacja, kiedy zwracając uwagę, możemy stracić najbliższych, pozycję w pracy bądź w społeczności. Możemy zostać wyśmiani albo wzgardzeni. Wobec Boga natomiast wypełniliśmy obowiązek miłości do drugiego człowieka, w trosce o jego zbawienie i życie wieczne. Bóg nigdy nie zostawi nas samych. Upomnienie drugiego człowieka – jak pisze sam ewangelista Mateusz – zakłada 3 etapy. Najpierw – w cztery oczy. Potem – w obecności dwóch świadków. Na koniec zaś – wobec całej wspólnoty Kościoła. Upomnienie ma na celu ocalić współpracę. Ten człowiek ma powrócić na łono wspólnoty i Kościoła – do jedności z Jezusem. Mądrość roztropnego działania otrzymujemy na modlitwie. Gdzie dwaj zgodnie o coś proszą w imię Jezusa, to otrzymają. Mądrość upominania drugiego człowieka płynie przez modlitwę w duchu miłości. Chcemy pozyskać każdego dla Chrystusa. Pragniemy zrobić wszystko, aby nastał jeden pasterz i nastała jedna owczarnia. Wybór i decyzję pozostawiamy tym, do których Bóg nas posyła w naszym codziennym życiu. Niech obok naszych słów świadectwem będą nasze uczynki. Miłość wypełnia całe prawo i od początku istnienia chrześcijan wywoływała wśród pogan zachwyt. Niech i dziś świadectwo naszej miłości do Boga i drugiego człowieka porywa innych do Jezusa.
21-latek, który zdemolowane kapliczki, rozbił figury sakralne i uciekł w pole kukurydzy został zatrzymany przez policjantów. Podejrzany odpowie za znieważenie miejsc kultu religijnego. Grozi mu do 2 lat więzienia.
30 sierpnia, około godziny 8:10, dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie niszczącym kapliczkę w miejscowości Zygmunty (gm. Łaskarzew). Według świadka, sprawca miał uciec w pobliskie pole kukurydzy.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.