Reklama

Niedziela w Warszawie

Wspólnota stołu

Dom stoi w spokojnej dzielnicy Warszawy. W leśnej ciszy. Z niewielkim ogrodem. Odrobiną warzyw i zapachem ziół. Jego mieszkańcy znani są sąsiadom. Choć jeszcze przed kilkudziesięciu laty zamykaliby przed nimi drzwi

Niedziela warszawska 34/2019, str. 6-7

[ TEMATY ]

wspólnota

Mateusz Wyrwich

Warszawska wspólnota L’Arche (Arka)

Warszawska wspólnota L’Arche (Arka)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Są ekumeniczną wspólnotą zbudowaną na wartościach ewangelicznych. Pochodzą z różnych miast. Pełnoletni, jednakże żyjący obok głównego nurtu społeczeństwa. Ich status określa niesprawność intelektualna. Mają czasem intelekt kilkulatka. Innym razem osoby dorosłej ze spowolnioną sprawnością umysłową. Ich wewnętrzny świat jest zupełnie nieprzenikalny dla codzienności. Skupiają się we wspólnotach L’Arche. (Arka). Pierwszą z nich założył w 1964 roku we francuskim Trosly – Breuil, zmarły kilka miesięcy temu filozof i pisarz, Jean Vanier. Kanadyjczyk osiadły w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku we Francji. Tam też czując głęboką niezgodę na los osób z niepełnosprawnością intelektualną zamkniętych w zakładzie psychiatrycznym i postanowił razem z nimi zamieszkać. Najpierw z dwoma niesprawnymi intelektualnie. Niebawem dołączyli kolejni. Z czasem również asystenci, czyli osoby bez (widocznej) niepełnosprawności. Najczęściej nie przygotowani profesjonalnie do bycia z osobami niepełnosprawnymi, po prostu ciekawi drugiego człowieka. I w ten sposób powstawał wzór dla wspólnot Arki na całym świecie. Dziś takich domów jest ponad sto pięćdziesiąt w blisko czterdziestu krajach.

Reklama

W Warszawie L’ Arche wyłoniła się ze środowiska wspólnot „Wiara i Światło”, istniejących od końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Skupiają one osoby niepełnosprawne, ich rodziny i przyjaciół. Pierwsza wspólnota L’ Arche, powstała w 1981 r. w Śledziejowicach koło Wieliczki, gdzie obecnie prowadzone są również Warsztaty Terapii Zajęciowej oraz Środowiskowy Dom Samopomocy. Aktualnie w kraju istnieje pięć wspólnot. Jeden z domów L’ Arche znajduje się w Warszawie w spokojnej dzielnicy. Mieszka w nim pięć osób z niepełnosprawnością intelektualną. Asystenci i wolontariusze.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Po latach powstał dom

Pobudka w warszawskim domu Arki pod patronatem Matki Boskiej z Guadalupe jest około siódmej. Jednak niektórzy lubią pospać dłużej. Więc śpią jeszcze chwilę. Pozostali przygotowują śniadanie. Po nim idą na zajęcia rehabilitacyjne. Inni do sklepu po zakupy na kolejny dzień. Ktoś sprząta. Ktoś zajmuje się swoimi pracami. Czterdziestolatek Bartek przegląda fotografie w kolorowych czasopismach. Kontakt z nim wydaje się być dosyć ograniczony. Kilka lat od niego starsza Agnieszka pomaga przy przygotowaniu obiadu. Mieszka w Arce od czterech miesięcy i jest zadowolona. Radzi sobie we wspólnocie bez problemu. Powiada: „Jest tu miłe towarzystwo. Można pogadać. Rodzice przyjeżdżają do mnie często. Byli na moich urodzinach. Lubię wychodzić na zakupy.”

Reklama

W Arce często są goście. Razem ze wszystkimi zasiadają przy wielkim stole do obiadu. Wśród nich Jacek z niepełnosprawnością, który pracuje w pobliskim barze. Jest radosny. Mówi, że nie wyobraża sobie czasu bez Arki. Najdłużej ze wspólnotą zwiazana jest sześćdziesięcioletnia Henryka. Mieszka samodzielnie w innej dzielnicy. Czasem przychodzi na kilka godzin. Bierze udział w wyprawach wakacyjnych Arki. Opowiada o początkach wspólnoty – Spotykaliśmy się po domach w kilkuosobowych grupkach. Dzieci z zespołem Downa. Ich rodzice. Tam też ksiądz odprawiał Msze św. Kiedy zaczęło przybywać ludzi, zaczęliśmy się już spotykać w salkach katechetycznych. I po latach powstał dom.

Jedną z asystentek od dawna związanych z Arką w Warszawie jest Jolanta Karwowska. Podczas studiów teologicznych w latach osiemdziesiątych została zaproszona na obóz „Wiara i światło”.

– Spotkałam się wówczas z ideą L’ Arche opowiada. Zafascynowało mnie towarzyszenie niepełnosprawnym. W Warszawie wspólnotę rozpropagowali m.in. Joanna Puzyna Krupska i Marcin Przeciszewski. Również Ewa i Roman Garliccy, których córka Asia była osobą z zespołem Dawna, radzącą jednak sobie znakomicie w codzienności. Zamieszkałam u państwa Garlickich w jeszcze takim nieformalnym domu Arki – opowiada Jolanta Karwowska. – Odnalazłam się w tym środowisku. Wokół Joasi Garlickiej gromadziła się grupa ludzi. Zaczęły się również starania o oficjalną rejestrację wspólnoty w Warszawie. I z tej grupy najpierw dzieci, a później dorosłych, ich rodziców i przyjaciół powstała Arka.

Inteligencja serca

Reklama

W Warszawskim domu mieszka pięć osób z niepełnosprawnością intelektualną. W wieku od dwudziestu kilku do pięćdziesięciu lat. Towarzyszy im na co dzień kilkoro asystentów. Z domem związanych jest ponad dwadzieścia osób z niepełnosprawnością intelektualną mieszkających w różnych częściach Warszawy. Odpowiedzialną za warszawska Arkę jest absolwentka pedagogiki specjalnej Agnieszka Oszajca. Trafiła tu również przez wspólnotę „Wiara i światło”, która spotykała się u dominikanów na warszawskim Służewie. Tam poznała człownków wspólnoty L’ Arche we Francji. Pojechała na roczny wolontariat do jednej z pierwszych grup założonych przez Jeana Vaniera.

– Kierowało mną przekonanie, że Jezus mieszka z tym najsłabszym, a ja bardzo chciałam Go poznawać – mówi Agnieszka. – Kiedyś jedna z koleżanek ze wspólnoty „Wiara i światło” zapytała mnie: Co twoi rodzice myślą o studiach przygotowujących cię do pracy wśród niepełnosprawnych intelektualnie? Powiedziałam, że myślę, że są ze mnie dumni. Ten wybór był dla mnie prosty: pragnęłam iść za Jezusem, miałam głębokie przekonanie, że jest On jest bliski i dostępny w tych, którzy są podatni na zranienie, są odsuwani, marginalizowani. Kiedy mieszkałam we francuskiej wspólnocie, pracująca tam pani kucharka zapytała mnie: „Czy nie boisz się cierpienia?”. Było to dla mnie zaskakujące. Zapytałam: cierpienia? Widzę, że są tu osoby słabsze, doświadczające różnych ograniczeń i trudności. Któż z nas ich nie ma? – wspomina Agnieszka. – Ale życie tu ma wymiar radości. Ma wymiar relacji. Wzajemnego odkrywania siebie we wspólnocie. Mój wolontariat zaczęłam od towarzyszenia Jean Luckowi, dorosłemu mężczyźnie z autyzmem. Początki nie były łatwe. Kiedy siadałam obok niego przy stole, wówczas zaczynał głośno krzyczeć. Przewracał szklankę, zrzucał sztućce. Było to dla mnie trudne. Myślałam sobie: Boże, ja się do tego zupełnie nie nadaję. Potrzeba było czasu, ale ta nasza relacja weszła później w fazę pięknego zrozumienia. Udało nam się zaprzyjaźnić. Doświadczyłam inteligencji serca osób, których intelekt ogranicza komunikację werbalną Jean Luck potrzebował, bym przestała skupiać się na sobie, moich obawach i niepewności. Odpowiadał mi tym z czym do niego przychodziłam. Kiedy przychodzę z pokojem w sercu, z radością, z otwartością, to otrzymuję to samo. Wtedy drugi człowiek czuje się ze mną dobrze. I to jest piękna lekcja Arki. Szkoła relacji.

Jean Vanier mówił, że zjeść z kimś posiłek, to znaczy stać się jego przyjacielem. Arka jest wspólnotą stołu, gdzie można spotkać się na równi. Nikt nie siedzi wyżej niż inny. – Tu mamy czas na wspólne posiłki, pracę, modlitwę, spotkania z przyjaciółmi. Otwartość. Akceptację. L’ Arche jest częścią „kościoła ubogiego” – mówi Agnieszka Oszajca. – Każdy człowiek doświadcza słabości, ograniczeń, cierpienia. We Wspólnocie zaczynamy rozumieć ich wartość i dziękować za nie.

2019-08-21 11:25

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Ryś u Ewangelików Reformowanych: za darem nawrócenia, jest dar wspólnoty!

[ TEMATY ]

ekumenizm

wspólnota

Ks. Paweł Kłys

- Kościołom będzie bliżej do siebie, jeśli w każdym z Kościołów będziemy głosić nawrócenie, także w stosunku do pozostałych braci. Kościom będzie bliżej do siebie, jeśli każdy z nas zobaczy swoje winy i przestaniemy się bić w cudze piersi. Niech każdy się bije w swoje, a będziemy sobie bliżsi. Bo za darem nawrócenia, jest dar wspólnoty. – mówił metropolita łódzki.

Choć w całym Kościele Katolickim tydzień modlitw o jedność chrześcijan już się zakończył, to w okręgu łódzkim czas wspólnej - ekumenicznej modlitwy trwa nadal. W niedzielny wieczór 26 stycznia nabożeństwu Słowa Bożego w bełchatowskim Kościele Ewangelicko - Reformowanym przewodniczył ks. bp Marek Izdebski - superintendent generalny Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w RP., a homilię wygłosił abp Grzegorz Ryś – metropolita łódzki.
CZYTAJ DALEJ

Fatima spodziewa się w tym roku milionów pątników. Znaczna ich część to Polacy

2026-10-06 10:00

[ TEMATY ]

Fatima

Polacy

miliony pątników

Adobe Stock

Łącznie ponad 6 mln pielgrzymów przybędzie tym roku do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie - przekazał rektor tego słynnego miejsca kultu maryjnego ksiądz Carlos Cabecinhas. Według portugalskiego duchownego, w najbliższych dniach powinna się utrzymać wysoka frekwencja ze strony zarówno rodzimych, jak i zagranicznych pątników. Dodatkowo Cabecinhas spodziewa się napływu wielu tysięcy pielgrzymów w związku z zaplanowanymi na 12 i 13 października tego roku uroczystościami 109. rocznicy ostatniego objawienia maryjnego w Fatimie. Szczególnie wielu pątników może przybyć z Polski.

Ks. Cabecinhas, który pod koniec września przebywał na Litwie, zaprezentował tegoroczną sytuację w portugalskim sanktuarium. Poinformował, że nie słabnie napływ zagranicznych pielgrzymów. Wskazał, że wśród nich szczególnie liczni są Polacy, co wpłynęło na wprowadzenie przez sanktuarium codziennych Mszy św. w języku polskim.
CZYTAJ DALEJ

Zabawa poważnymi sprawami

2026-10-07 09:15

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Premier wyszedł z Akademii Sztuki Wojennej, wsiadł do limuzyny i odjechał. Media czekały na słowo o marcowej rozmowie Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem. Nie doczekały się. Zamiast tego, w rozmowie z tylko jedną stacją, Donald Tusk wrzucił w przestrzeń publiczną sugestię, że ta „dyskrecjonalna wymiana zdań” dotyczyła raczej „sytuacji wewnętrznej w Polsce”, a przed wojskowymi podbił to pompatycznie: „ani wróg, ani sojusznik — powiedział — nie będą decydować, kto w Polsce rządzi”. Brzmi jak deklaracja suwerenności, a przecież nikt nie potwierdził, że o tym w ogóle Kosiniak-Kamysz z Trumpem rozmawiali. W praktyce wszystko wygląda jak insynuacja rzucona w momencie, gdy trzeba podjąć kluczową dla Polski decyzję.

O treści spotkania nie wiedzą nawet najbliżsi. Radosław Sikorski do dziś nie ma notatki. Kierujący zespołem negocjacyjnym MON ds. ustanowienia bazy USA w Polsce, wiceminister Paweł Zalewski twierdzi, że o rozmowie dowiedział się… ode mnie. Kierownik placówki został wyproszony z kluczowej części. Cezary Tomczyk w Sejmie peroruje o „intrygach” rodem z czasów rozbiorów. Co ciekawe, w marcu sam wicepremier Kosiniak-Kamysz milczał w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie z odznaczeniem dla amerykańskiego sierżanta. Zapewne nie chciał się chwalić spotkaniem, które zorganizowała mu kancelaria prezydenta, a premier Donald Tusk, który wcześniej stawiał wszystko przeciw Trumpowi i nazywał go rosyjskim agentem, teraz liczy, że Karol Nawrocki przypomni w Białym Domu o obietnicach stałej obecności. Jak trwoga, to do prezydenta.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję