Pierwsza wspólnota neokatechumenalna w Zielonej Górze powstała w 1993 r. w parafii św. Alberta Chmielowskiego z zaproszenia ówczesnego proboszcza śp. ks. Stanisława Kielara. W chwili obecnej w parafii tej funkcjonują 3 wspólnoty liczące średnio 30 osób każda. Członkami są osoby dorosłe w różnym wieku (małżeństwa, osoby samotne, wdowcy), z różnych środowisk oraz młodzież.
– Droga neokatechumenalna ma pomagać ludziom w odkrywaniu istoty chrztu i przeżywaniu wtajemniczenia chrześcijańskiego – mówią członkowie wspólnoty Anna i Wojciech Szołtek. – Jednym z etapów w trakcie jej trwania jest Redditio Symboli. – To piękny czas, kiedy w Wielkim Poście, w trakcie uroczystych nieszporów w kościele parafialnym, bracia i siostry ze wspólnoty publicznie wyznają wiarę w Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego, opowiadając fakty konkretne ze swojego życia, w których widzą działanie Boga i które pozwalają im powiedzieć Credo z pełną świadomością i mocą. Indywidualne wyznanie wiary poprzedzone jest czasem przygotowania, kiedy z ogromną wdzięcznością patrzymy na wydarzenia naszego życia, jakie Pan Bóg dał nam w swojej miłości do nas, biedaczków. To czas, kiedy odkrywamy swoją grzeszność i małość, widząc równocześnie nieskończoną miłość Boga do nas. Miłość, którą On daje nam zobaczyć konkretnie w naszych urodzonych we wspólnocie dzieciach, pojednanych i uratowanych przed rozpadem małżeństwach, przebaczonych resentymentach. W wydarzeniach krzyża, śmierci, choroby, które wydają się nie do zniesienia, a które mocą Zmartwychwstania Chrystusa są doświadczeniem bliskości Cierpiącego Sługi Jahwe. Bóg otwiera nam oczy, byśmy zobaczyli, że On jest wewnątrz historii każdego z nas, od początku do końca naszego życia. Jest wielką łaską móc publicznie o tym zaświadczyć – dodaje główny odpowiedzialny pierwszej wspólnoty neokatechumenalnej w Zielonej Górze wraz z małżonką.
Członkowie wspólnot neokatechumenalnych podczas ewangelizacji
Jak co roku na całym świecie w okresie wielkanocnym wspólnoty neokatechumenalne prowadzą ewangelizację zwaną Wielką Misją na Placach. Podobnie było i w Toruniu – przez pięć kolejnych kwietniowych niedziel wspólnoty spotykały się na Starym Mieście, by dzielić się świadectwem wiary. Oprócz katechezy kerygmatycznej było również miejsce na śpiewy i tańce, w których przodowały zwłaszcza dzieci.
Opowiadanie odsłania chwilę, w której król przestaje iść na czele ludu. Wiosna jest czasem wypraw wojennych, a Dawid zostaje w Jerozolimie. Zaczyna się od wygody, która nie stawia oporu pokusie. Dawid chodzi po dachu pałacu i patrzy z góry. Ten szczegół ma ciężar. Narracja jest oszczędna i chłodna. Tym wyraźniej widać, jak władza staje się narzędziem ukrycia. Król widzi, a potem coraz częściej „posyła”. Posyła po kobietę, posyła po męża, posyła list z rozkazem śmierci. Batszeba kąpie się, a narrator podkreśla czasowniki władzy: Dawid posłał po nią i wziął ją do siebie. Wzmianka o jej oczyszczeniu po nieczystości przypomina język Prawa i potwierdza, że poczęcie wiąże się z tą nocą. Potem przychodzi wiadomość o ciąży. W tle stoi Uriasz Chetyta, mąż Batszeby, cudzoziemiec wierny Izraelowi. Imię Uriasza (Uriyyāhû) niesie Imię Pana. Dawid sprowadza go z frontu, wypytuje o wojnę i odsyła do domu z podarunkiem z królewskiego stołu. Uriasz śpi jednak przy bramie pałacu wraz ze sługami. W dalszym ciągu opowiadania uzasadnia to pamięcią o Arce i o wojsku w polu. Jego postawa obnaża serce króla. Dawid upija Uriasza, a on nadal nie schodzi do domu. Król pisze list do Joaba z rozkazem ustawienia Uriasza w najcięższym miejscu bitwy i odstąpienia od niego. List niesie sam Uriasz. To obraz człowieka niosącego własny wyrok. Ginie Uriasz i giną także inni żołnierze. Zło rozlewa się poza prywatny grzech i dotyka wspólnoty. Tekst jeszcze nie pokazuje Natana, a już waży cisza Boga. Słowo Pana wróci i nazwie grzech po imieniu. Pomazaniec potrzebuje prawdy, aby wejść na drogę nawrócenia.
„Zabójczy wirus z Azji, kolejne kraje wprowadzają kontrole na lotniskach”, „kwarantanna i rygorystyczne procedury” – to tylko przykłady nagłówków w polskich mediach z ostatniego tygodnia. Choć wirus Nipah jest bardzo groźny, to jednak dla nas w Polsce bardziej niebezpieczne są nawracające przypadki listeriozy z francuskiego sera.
Pandemię SARS-Cov2 dosyć długo bagatelizowałem, aż stała się tak popularna, że jako dziennikarz musiałem się nią zająć. Wiadomy było, że wirus będzie dyktował warunki życia, zdrowia i gospodarki na całym świecie. Nauczyłem się też, że jak coś niepokojącego tzn. wirusowego dzieje się w Azji, to najlepiej sprawdzać jak reagują państwa, które najlepiej radziły sobie z ostatnią pandemią, bo reagowały stanowczo, adekwatnie i w odpowiednim czasie.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.