Agnieszka Beszłej i Paweł Krasucki – liderzy Zespołu Guadalupe, zawarli sakramentalny związek małżeński. W rozmowie z Niedzielą opowiadają o swojej drodze życia.
Ewa i Tomasz Kamińscy: Od wielu lat jesteście liderami Zespołu Guadalupe. Razem śpiewacie, modlicie się, razem spędzacie wiele czasu. Trudno zatem mówić o zaskoczeniu, że zawarliście sakrament małżeństwa…
Agnieszka: Mam 27 lat. Z wykształcenia jestem pielęgniarką, lecz obecnie nie pracuję w zawodzie. Studiuję kierunek Nauki o Rodzinie na KUL-u. O dobrego męża modliłam się do św. Józefa od ok. 10 lat. Chciałam, żeby mój mąż ze mną ewangelizował, by kochał Jezusa i Matkę Bożą. Pawła poznałam na pielgrzymce lubelskiej w 2013 r. i zaprosiłam go do Wspólnoty Guadalupe. Ponad 7 lat wspólnie posługujemy tam w różnoraki sposób.
Paweł: Mam 25 lat. Jestem wychowawcą i nauczycielem historii w Szkole Podstawowej nr 52 im. Marii Konopnickiej w Lublinie. Myśl o małżeństwie dojrzewała na bazie rozeznawania powołania, swojej drogi życiowej. Ostatecznie decyzja została podjęta po zawierzeniu siebie i mojej drogi Matce Bożej. Zostawiłem Jej prowadzenie tej sprawy. Pomocne było wsparcie kapłanów, którzy dobrą radą i modlitwą wspierali nas oboje.
Wielokrotnie dawaliście świadectwo, że w waszym narzeczeństwie czystość była jedną z priorytetowych spraw.
Reklama
Agnieszka: Czystość pozwala poznać lepiej drugą osobę i trwać w obecności Bożej. Bez tej cnoty będzie nam trudno postępować na duchowej ścieżce. Podobnie jak Paweł, jako nastolatka doświadczałam upadków w tej sferze, jednak dzięki sakramentowi pokuty i pojednania oraz pomocy mądrych kapłanów, Pan Bóg ocalił moje dziewictwo i przywrócił mi czystość serca. Wierzę, że tę łaskę uprosiła mi Maryja przez modlitwę różańcową.
Paweł: Zawsze wiedziałem, że czystość jest bardzo ważna, bo daje prawdziwy pokój serca, pomimo że w tej sferze również przydarzały mi się upadki i o tę czystość musiałem walczyć. Przede wszystkim z samym sobą. Dziś widzę, że to zmaganie podobało się Bogu. W narzeczeństwie to pragnienie czystości również wzmagało staranie, by na drugą osobę patrzeć jako na dar, a nie kogoś kogo chce się używać dla własnej satysfakcji.
Agnieszka i Paweł: Dziś jako młode małżeństwo widzimy, że czystość nie kończy się wraz z przyjęciem sakramentu, tylko domaga się stałej czujności i pielęgnowania tej cnoty, choć już na inny sposób, by miłość była wierna i wyłączna, wolna, pełna i płodna. W narzeczeństwie nie przyjęliśmy postawy „na ile mogę coś zrobić, by jeszcze nie grzeszyć”, ale „co mogę zrobić, by osoba kochana była bardziej czysta, święta”. Ustaliliśmy jasne granice, które miały nam pomóc w dochowaniu czystości, m.in. modliliśmy się wspólnie, w razie wątpliwości prosiliśmy o radę kapłanów, mówiliśmy sobie o swoich odczuciach, nie całowaliśmy się w usta, podczas wyjazdów spaliśmy w oddzielnych pokojach, ograniczaliśmy gesty, które mogły nas wzajemnie rozbudzać, po wszelkich upadkach korzystaliśmy z sakramentu pokuty i pojednania. Tylko dzięki Bożej łasce udało nam się dochować czystości przedmałżeńskiej. Wiemy, że sami z siebie nic nie możemy. Teraz podczas współżycia w małżeństwie nasze ciała potwierdzają przysięgę, którą złożyliśmy przed Bogiem. Jeśli para współżyje przed ślubem, to ich ciała kłamią. Sprawiedliwe wobec Boga jest to, by przyprowadzić ukochaną osobę przed ołtarz i w Jego obecności poprosić o błogosławieństwo.
Dlaczego tak ważne jest dla was sakramentalne małżeństwo?
Agnieszka i Paweł: Jest ono dla nas wielkim wyzwaniem, ale wierzymy, że Bożym wezwaniem, powołaniem, w którym jesteśmy sobie dani i zadani. Wierzymy, że jeśli naszą codzienność będziemy przeżywać w łączności z Chrystusem, to stanie się dla nas drogą, przez którą uda nam się osiągnąć życie wieczne. To jest naszym ostatecznym celem i pragnieniem, by przy pomocy łaski Bożej wspólnie siebie i, jak Bóg da, nasze dzieci doprowadzić do zbawienia.
Przypominamy posłom, że w ramach polityki społecznej i prorodzinnej nie ma nic ważniejszego od życia bezbronnych dzieci - mówi Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej #ZatrzymajAborcje.
Artur Stelmasiak:
- Przychodzicie pod Sejm, by domagać się szybkiego procedowania zmiany w ustawie. Może posłowie mają jakieś ważniejsze sprawy. Czemu tak ponaglacie posłów ws. ochrony życia?
Kaja Godek: - Przynieśliśmy posłom prawie milion podpisów polskich obywateli. Przynieśliśmy je nie po to, by trafiły do sejmowej zamrażarki, ale po to, by zmienić prawo. Codziennie ginie troje dzieci... i właśnie upominamy się ich życie. Nie ma na co czekać.
- Projekt został skierowany do Komisja Polityki Społecznej i Rodziny. Przewodnicząca Komisji wicemarszałek Beata Mazurek powiedziała, że w planach na najbliższe pół roku nie ma waszego projektu.
- Chcemy, aby członkowie komisji uaktualnili te plany, bo do komisji trafił ważny projekt podpisany przez rekordową liczbę obywateli. Wystarczy dopisać do porządku obrad komisji punkt dotyczący ustawy #ZatrzymajAborcję. Regulamin Sejmu przewiduje uzupełnianie porządku obrad komisji. Jeżeli posłowie traktują serio obywateli, to powinni tak zrobić. Chyba, że ich zdaniem, zabijanie co 8 godzin kolejnego bezbronnego dziecka mieści się w pojęciu polityki społecznej i prorodzinnej naszego państwa.
- Pierwsze czytanie w Sejmie projektu #ZatrzymajAborcje odbyło się dosyć szybko. Kiedy się Pani dowiedziała, że ustawa trafia na salę obrad?
- W poniedziałek 8 stycznia wieczorem zadzwoniono do mnie, że pierwsze czytanie jest za dwa dni czyli w środę. Miałam więc o wiele mniej czasu na przygotowanie się, niż Barbara Nowacka, która prezentowała skrajnie lewicowy projekt, a o terminie swojego wystąpienia dowiedziała się z miesięcznym wyprzedzeniem. Ale teraz też jesteśmy gotowi do dyskusji. Możemy stawić się na Komisję Polityki Społecznej i Rodziny praktycznie w każdej chwili. Nam zależy na czasie, bo w ten sposób możemy ocalić kolejne dzieci.
- Spotykam się często z opinią, że najpierw trzeba zadbać o te dzieci niepełnosprawne, które już żyją. Trzeba zmienić politykę socjalną i opiekuńczą nad niepełnosprawnymi, a dopiero później zmienić prawo aborcyjne. Jak Pani odpowiada na takie argumenty?
- Wprowadzanie argumentów ekonomicznych do dyskusji o życiu i śmierci dzieci jest absurdem. Jaki miałby być poziom dochodu, ponad którym powinniśmy zagwarantować prawo do życia? Przecież jest wiele osób niedołężnych i starych, którym też brakuje pieniędzy na opiekę i leczenie. I co mamy z nimi zrobić? Zaproponować im eutanazję? Mieszanie argumentów ekonomicznych do debaty nad zakazem aborcji jest dobrą strategią, żeby grać na emocjach społecznych i blokować ochronę życia, ale intelektualnie jest nieuczciwe.
- Ale jeżeli zrobimy czysto ekonomiczny bilans zysków i strat, to zabijanie jest najtańszą i skuteczną formą "leczenia" niepełnosprawności.
- Jest najtańszą i jednocześnie najbardziej nieludzką. Chorych ludzi się leczy, rehabilituje lub – jeśli to niemożliwe – otacza najlepszą możliwą opieką, a nie zabija. Aborcja eugeniczna i również eutanazja sprawiają, że system opieki nad niepełnosprawnymi kurczy się, a nie rozwija. To samo zjawisko widzimy w medycynie, która zamiast się rozwijać w kierunku leczenia niektórych chorób i niepełnosprawności, idzie w stronę zabijania pacjentów. Eugenika hamuje wrażliwośc na drugiego człowieka, ogranicza postęp medycyny i prowadzi do zapaści kondycji moralnej człowieka.
- Jak Polacy mogą teraz wesprzeć waszą akcję?
- Mogą przyjść na pikietę pod Sejmem. Najbliższy protest organizujemy we wtorek 6 lutego o godz. 15.30. Zachęcam też do wysłania z naszej strony www.zatrzymajaborcje.pl laurek przygotowanych przez niepełnosprawne dzieci. Obecnie są dedykowane szczególnie tym posłom, którzy zasiadają w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która ma zaopiniować projekt. Na tej stronie jest też licznik pokazujący, ile dzieci prawdopodobnie straciło życie od chwili, gdy w Sejmie złożyliśmy podpisy obywateli pod ustawą. W tej chwili licznik pokazuje ponad 200 dzieci, czyli o ponad 200 zabitych ludzi za dużo.
Wizerunek Matki Bożej Łaskiej w Łaskiej Kolegiacie
Stowarzyszenie Fidei Defensor oraz Instytut Ordo Iuris informują o
sukcesie merytorycznego dialogu i skutecznej obrony lokalnego
dziedzictwa w Łasku. Dzięki zorganizowanemu sprzeciwowi mieszkańców oraz
profesjonalnemu wsparciu prawnemu, wizerunek Matki Bożej Łaskiej –
oficjalnej Patronki Miasta i Gminy – powraca na swoje godne miejsce w
Urzędzie Miejskim.
Sprawa wywołała ogromne poruszenie lokalnej wspólnoty, kiedy to
pamiątkowa płaskorzeźba oraz towarzysząca jej bulla watykańska zostały
usunięte z gabinetu burmistrza i przeniesione do muzeum. Usunięcie
symbolu, będącego owocem formalnej procedury z lat 2022–2023 i
zatwierdzonego przez Stolicę Apostolską z upoważnienia Papieża
Franciszka, spotkało się z natychmiastową reakcją. Mieszkańcy Łasku,
wspierani przez Instytutu Ordo Iuris oraz Stowarzyszenia Fidei Defensor,
sformułowali oficjalną petycję, pod którą zbierano podpisy.
„Beze Mnie nic nie możecie uczynić” – te słowa z Ewangelii św. Jana ks. Jan Rudnicki umieścił na swoim obrazku prymicyjnym. Dziś w katedrze świdnickiej przyjął święcenia prezbiteratu. W rozmowie z Niedzielą Świdnicką opowiada o doświadczeniu kapłańskich święceń, wdzięczności wobec Boga i ludzi oraz o tym, jak chce przeżywać swoją posługę.
Ks. Mirosław Benedyk: Na obrazku prymicyjnym umieścił Ksiądz słowa: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”. Dlaczego właśnie ten fragment Ewangelii stał się mottem kapłańskiego życia?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.