Reklama

Kościół

Lekcja z Lourdes

Matka Boża przychodzi do pirenejskiej wioski nie jako teolog, ale jako wzór. Pokazuje, że każdy człowiek jest przeznaczony do życia bez grzechu.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Typowym Maryjnym objawieniem było to, co się wydarzyło w Lourdes w 1858 r. Wszyscy je znamy, ale... czy do końca? Pod jego powierzchowną, znaną wszystkim, faktografią kryje się zdumiewające bogactwo. Czy objawienia w Lourdes były tak wielkim zagrożeniem dla szatana, że od razu próbował je zniszczyć, mnożąc wokół nich ponad siedemdziesiąt ewidentnie diabelskich objawień? Chciał bowiem, by Kościół i te, które otrzymała Bernadetta Soubirous, uznał za fałszywe. Na szczęście mu się to nie udało. Kościół okazał się od niego mądrzejszy.

Rację ma Benedykt XVI, który uczy, że Bóg i każdy z Jego Boskich kręgów jest tak niepojęty w swojej doskonałości, pięknie i celowości, że nawet aniołowie w niebie poznanie Boga kończą na Jego adoracji, która... owocuje czymś więcej niż poznaniem, bo prowadzi do stania się jedno ze Stwórcą. Nawet dogmaty ogłoszone przez Kościół nie docierają do granic tajemnicy Bożych prawd. W Bogu zawsze jest coś więcej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Droga do Niego przez modlitwę i adorację to pierwsza z wielu wiadomości zakodowanych dla nas w objawieniach w Lourdes.

Miłość blisko punktu omega

Reklama

Pan pokazuje nam drogę do Jego poznania przez adorację i oddawanie Mu chwały. To właśnie tzw. wertykalny wymiar Kościoła, a nie działalność „pozioma” stanowi o jego tożsamości i sile. Lourdes pokazuje, że kto chce poznać Boga, ten musi Go pokochać – i to nie miłością jedną z wielu. Miłość do Boga musi być tak wielka, że w porównaniu z nią nawet największa miłość na ziemi jest bliższa nienawiści. Czy nie o tym mówił Jezus jako o drodze do królestwa Bożego (por. Łk 14, 26)? Jeśli na jednym końcu linii punktem omega jest doskonała miłość, a na drugim punktem alfa jest nienawiść, to... moja miłość do najbliższych – w małżeństwie tak wielka, że staje się sakramentem! – i tak znajduje się daleko od punktu ostatecznej miłości. W porównaniu z tą, jaką mam pokochać Boga, wciąż bliżej jest mi do punktu alfa...

Nie trzeba dodawać, że ta miłość, o której uczy Lourdes, nie jest zmiennym uczuciem. Jest cnotą twardą jak diament. Jak pobożność Bernadetty.

Nie umiemy kochać, a już z pewnością nie po grzechu pierworodnym, gdy w miłości jakoś zawsze szukamy siebie. Miłość do Boga – jako nowe przykazanie – ma nas wypchnąć daleko; tak daleko, że nasze ziemskie miłości znikną za krzywą horyzontu! Tego uczy nas Matka Boża z Lourdes.

Ostatnie słowo ma ostatni

Co to ma wspólnego z lurdzkimi objawieniami? Wszystko. Bóg posyła Maryję – Tę, która umiała kochać do ostateczności – na obrzeża pirenejskiej wioski zagubionej na mapach świata. Wybiera na wizjonera osobę „ostatnią na ziemskiej liście”: dziecko najuboższe, nierozgarnięte intelektualnie, nieporadne życiowo, z rodziny nieudaczników. Według powszechnej opinii, nieprzydatne społecznie – jak człowiek chory i niesamodzielny. Bóg jednak pokazuje, że jest ono tak samo ważne jak król, a właściwie... ważniejsze.

Nieprzypadkowo objawienia w Lourdes uważa się za jedne z najbardziej istotnych w dziejach Kościoła, choć na ich powierzchni nie widzimy wiele ciekawego. Bóg pozostawia w Pirenejach ważną wskazówkę, którą zresztą przekazuje przez cały XIX wiek i początek wieku XX. Podkreśla, że właśnie dokonała się niedostrzegalna rewolucja (do dziś niepodjęta): mówi o pierwszorzędnej roli ludzi z ostatniego rzędu.

Reklama

W dawnych społeczeństwach, w których o ludzkich losach decydowały osoby znajdujące się na samym szczycie drabiny społecznej, Maryja przychodziła zazwyczaj do ówczesnych „ludzi wpływów” – królów, książąt, opatów, kapłanów, cieszących się sławą świętych. Nieoczekiwanie pojawia się wyraźna cezura: jakby autorytetem i sprawcą zmian miała się teraz stać zupełnie inna warstwa społeczna. Teraz Maryja wybiera na odbiorców swego przesłania niepiśmienne dzieci albo nic nieznaczące osoby z najgłębszych nizin. Wskazuje na to, że gdy świat zaczyna się przepoczwarzać w fantom piekła, reforma społeczeństwa może przyjść tylko od dołu. Teraz losy ziemi nie leżą już w rękach możnych, ale w rękach ostatnich, odrzuconych, takich jak chorzy, niepełnosprawni, niepotrzebni społecznie.

Kim jest Ona – kim jestem ja?

To do „niesprawnej” Bernadetty przychodzi Matka Najświętsza, by powiedzieć, kim jest. Czy nie jest to zastanawiające, że Jej nie posłuchaliśmy? Nazwaliśmy ją „Matką Bożą z Lourdes”, podczas gdy Ona nie definiuje się na modłę tego świata i nie jest jak „Erazm z Rotterdamu”. Jest „Niepokalanym Poczęciem”.

Zaledwie 4 lata wcześniej papież Pius IX ogłosił dogmat, że Maryja za sprawą zasług Jezusa Chrystusa została zachowana od wszelkiej zmazy winy pierworodnej. W Lourdes potwierdza Ona kontrowersyjną dla wielu prawdę... Proboszcz jest zdumiony, gdy Bernadetta przybiega do niego i woła w progu słowa, które powtarzała sobie przez całą drogę na plebanię, bo nie miała pojęcia, co znaczą. Wiedział, że nikt nie mógł jej opowiedzieć o tym Maryjnym przywileju. To był dowód na prawdziwość objawień.

Ale Matka Najświętsza nie potwierdziła tak po prostu najnowszego dogmatu. Nie powiedziała: „Jestem Niepokalanie Poczęta”. Ona powiedziała, że ten przywilej Ją definiuje. Na pytanie, kim jest, odpowiedziała: „Jestem Niepokalanym Poczęciem”!

W sporach o najważniejszy przywilej Maryi Ona sama poniekąd zamyka dyskusję i wskazuje na zachowanie od grzechu. To Niepokalane Poczęcie jest zasadą Jej istnienia! Zapytajcie Ojców Kościoła o ich formułę prius mente quam ventre – Maryja najpierw przyjęła Jezusa w swym czystym sercu, potem w łonie.

Reklama

Matka Boża przychodzi do Lourdes nie jako teolog, ale jako wzór. Pokazuje, że każdy człowiek jest przeznaczony do życia bez grzechu. Jeśli pytamy Maryję, kim jest, a Ona odpowiada, że jest „Niepokalanym Poczęciem”, to gdy Ona pyta mnie o to, kim jestem, chce usłyszeć: „Jestem świętym chrztem”. To moje powołanie, to moje chrześcijaństwo! Czyli, jak Maryja, chcę zachować czystość łaski na zawsze – mimo pokus, przeciwności, zmęczenia walką. Chcę jak Maryja określać się przez początek działania we mnie łaski i trwać w tym „Bożym starcie w życie”.

Nieustający powrót do chrztu to droga znana wszystkim, którzy oddali się Maryi w niewolę według wskazań św. Ludwika.

Cuda są znakiem

A cuda, których w Lourdes jest tak wiele? Może zastosujmy metodologię Ewangelii i mówmy nie o cudach, ale o znakach. W Lourdes żadne uzdrowienie nie jest celem samym w sobie, ale jest znakiem – ono wskazuje na „więcej”. Jak Bóg może uzdrowić ciało, tak samo może uleczyć duszę! „Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź?” – pyta Jezus w Ewangelii (Mk 2, 9-11). To właśnie Bóg powtarza w Lourdes. Chce, bym uwierzył, że mogę porzucić grzech, że mogę być święty. A także – że mogę poznać Boga przez miłość i zjednoczyć się z Nim tak bardzo, iż będę „w Nim żyć, poruszać się i być” (por. Dz 17, 28).

Jak Maryja – moja Przewodniczka z Lourdes.

2024-02-05 19:29

Oceń: +10 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lourdes: zebranie Polonijnej Rady Duszpasterskiej Europy

[ TEMATY ]

Lourdes

Jubileusz 2025

Rok Święty 2025

Polonijna Rada Duszpasterska Europy

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Doroczne zebranie Polonijnej Rady Duszpasterskiej Europy odbyło się w dniach 26-29 września w Domu Polskiej Misji Katolickiej we Francji „Bellevue” w Lourdes. Uczestniczyło w nim 45 delegatów z 16 państw Europy.

Temat tegorocznego spotkania „Nadzieja zawieść nie może” został zaczerpnięty z Listu św. Pawła do Rzymian i nawiązywał do zbliżającego się Roku Jubileuszowego 2025, który będzie obchodzony w Kościele powszechnym pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”.
CZYTAJ DALEJ

Moskwa: szef dyplomacji watykańskiej apeluje o zakończenie wojny na Ukrainie

2026-08-25 14:04

[ TEMATY ]

Moskwa

abp Paul Richard Gallagher

Adobe Stock

Moskwa

Moskwa

„Ta wojna musi się skończyć” - powiedział sekretarz Stolicy Apostolskiej ds. relacji z państwami i organizacjami międzynarodowymi abp Paul Richard Gallagher podczas wizyty w Moskwie. 25 sierpnia, po spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem zaapelował o zakończenie działań wojennych na Ukrainie i rozpoczęcie autentycznych negocjacji przy wsparciu społeczności międzynarodowej.

Abp Gallagher podziękował Ławrowowi za spotkanie, podkreślając znaczenie dialogu w sytuacji głębokich napięć międzynarodowych. Jak zaznaczył, rozmowa nie eliminuje różnic stanowisk, ale pozwala zapobiec temu, by „niezrozumienie i podejrzliwość stały się jedynym językiem komunikacji”.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do katechetów: wyzwania współczesnej katechezy wzywają nas do większego wysiłku duchowego

2026-08-25 16:04

[ TEMATY ]

diecezja zielonogórsko‑gorzowska

Rejonowe Dni Katechetyczne

Karolina Krasowska

Sierpniowe rejonowe dni katechetyczne, Kościół Ducha Świętego w Zielonej Górze

Sierpniowe rejonowe dni katechetyczne, Kościół Ducha Świętego w Zielonej Górze

"Wpływ zmian społecznych na katechezę i duszpasterstwo" – to temat sierpniowych rejonowych dni katechetycznych, które odbywają się w trzech ośrodkach diecezji. Drugie ze spotkań odbyło się 25 sierpnia w kościele pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. pod przewodnictwem bp. Adriana Puta. Homilię wygłosił pasterz diecezji bp Tadeusz Lityński, który podziękował katechetom za miniony rok pracy. - Spotykamy się na progu Nowego Roku Szkolnego, aby prosić Ducha Świętego o asystencję i światło, ale też o dar miłości do tych, którzy są powierzeni naszej pieczy. Korzystam z okazji, aby podziękować za miniony czas i Wasz wkład w życie Kościoła Diecezjalnego, za świadectwo wiary – mówił pasterz diecezji do uczestników spotkania. Nawiązując do Drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Tesaloniczan zauważył, że prawdziwe oczekiwanie chrześcijan na powtórne przyjście Jezusa ma polegać na na wrażliwości na codzienne przyjścia Pana, na przeżywaniu codziennych zadań w postawie przylgnięcia do Bożej miłości - Apostoł poucza dziś nas wszystkich, że prawdziwe oczekiwanie na przyjście Pana to codzienność, w której wykorzystujemy poszczególne, nawet najmniejsze szanse, by Jego miłość się stawała. Myślę drodzy, że to ważna lekcja dla nas wszystkich, gdy stajemy u progu kolejnego roku katechetycznego. Bóg wiedząc już dziś, do jakich zadań i ludzi nas posyła, prosi, abyśmy właśnie w takiej perspektywie przeżywali każdą chwilę życia – umiejąc zobaczyć przychodzącego w niej Boga – kontynuował bp Lityński. Dodał, że każde powołanie, a nim jest też przecież bycie katechetą, powinno wyrastać z takiej postawy – oczekiwania – otwarcia serca, oczu na te chwile, w których Bóg przychodzi, w których On się staje! - Przyjście Pana to nie tylko chwila naszej śmierci czy paruzji, ale codzienność, bo jak sam Jezus obiecał: „Nie zostawiam was sierotami: przyjdę do Was” – i to się dokonuje! - mówił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję