Samochód przewożący wizerunek do następnej parafii zatrzymał się na chwilę modlitwy przy powstającym kościele dojazdowym w Długiem-Porębach. W miejscu budowy oczekiwali już wierni, którzy chcieli, aby moment peregrynacji w sposób realny dotknął powstającej świątyni.
Krótką modlitwę za parafian, budowniczych i ofiarodawców poprowadził w poniedziałek, 13 stycznia ks. Tadeusz Dec, proboszcz parafii w Jedliczu. Moment ten był o tyle ważny, że prawdopodobnie po wykończeniu i poświęceniu świątyni, zostanie ona dedykowana Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i właśnie tam zostanie przekazany wizerunek peregrynacyjny.
Przybyliśmy z różnych stron, aby oddać pokłon Jezusowi Chrystusowi
Dołączamy do Mędrców po to, aby oddać pokłon Chrystusowi, aby uznać w Nim naszego Pana i Zbawiciela – powiedział abp Adam Szal podczas Eucharystii rozpoczynającej Orszak Trzech Króli, sprawowanej w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krośnie.
W homilii biskup przemyski zwrócił uwagę na Mędrców ze Wschodu, którzy prowadzeni gwiazdą przybyli oddać pokłon Zbawicielowi. – Trzej Mędrcy są bohaterami dzisiejszej uroczystości Objawienia Pańskiego. To ludzie, którzy wykorzystali swoją wiedzę po to, aby pójść i szukać prawdy. Mieli wiedzę. Była to wiedza oparta o obserwację świata, który ich otaczał. Była to wiedza, która prowadziła do poznawania prawdy. Idąc za wskazaniami tej wiedzy, opartej także o badania astronomiczne, o astrologię ówczesną, przyszli do Jerozolimy, sądząc, że tam znajdą Nowonarodzonego króla żydowskiego. Tam dowiedzieli się, że Król narodził się w innym miejscu, w Betlejem. Dotarli do Betlejem prowadzeni gwiazdą, oddali Jezusowi pokłon i ofiarowali dary, które doskonale znamy – wyjaśniał kaznodzieja.
Każde spojrzenie Maryi coś odsłania: Boga, człowieka, drogę. W maju zapraszamy Cię do zatrzymania się przy 31 takich spojrzeniach. Dziś zobacz jedno z nich.
Maryja nie ucieka.
Nie odwraca wzroku.
Nie chroni się przed bólem.
To spojrzenie, które wytrzymuje rzeczywistość taką, jaka jest.
Nie wszystko da się naprawić.
Ale można być.
I to czasem jest najwięcej.
W debatach o religii regularnie powraca zarzut, że Biblia zawiera opisy przemocy, wojen i okrutnych wyroków, a więc chrześcijaństwo miałoby otwierać drogę do usprawiedliwiania zbrodni. Problem jest jednak znacznie bardziej złożony. Pytanie nie dotyczy wyłącznie starożytnych opisów wojennych, lecz także tego, czy człowiek wierzący może kiedykolwiek poprzeć przemoc, terror lub mord w imię Boga, ideologii czy „wyższego dobra”. Odpowiedź chrześcijańska wymaga spokojnego spojrzenia zarówno na całą Biblię, jak i na moralne przesłanie Ewangelii.
Jak wyjaśnia ks. dr Adrian Mętel, biblista i teolog Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, pytanie o to, czy chrześcijanin może popierać zbrodnie, wydaje się mieć odpowiedź oczywistą: nie. Trudność zaczyna się jednak wtedy, gdy czytelnik otwiera Stary Testament i widzi wojny Izraela, klątwę na Amaleka, zdobycie Jerycha albo nakazy wytępienia ludów Kanaanu (por. Pwt 7,1-5; 20,16-18; Joz 6; 1 Sm 15). Czy Biblia nie tylko opisuje przemoc, ale także ją nakazuje? A jeśli naród wybrany dopuszcza się czynów, które dzisiejszy język moralny nazwie zbrodniami, czy nie osłabia to przykazania: „Nie zabijaj” (Wj 20,13; Pwt 5,17)?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.