Reklama

Wiara

Odkryć i przylgnąć

To nie transakcja „coś za coś” ani nie nagroda za ofiarność. Jaki jest więc sens poświęcenia się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Starym Testamencie Bóg, prowadząc Izraelitów, czasami nakazywał im całkowicie zniszczyć dane miasto, tak aby nic z niego nie przylgnęło do narodu wybranego (por. Pwt 13, 18).

Perspektywa biblijna

Słowo „przylgnąć” odnosiło się do postawy wobec Boga. Pokazywało wyraźnie, co jest bliższe sercom Izraelitów: drogocenne zdobycze czy sam Bóg i Jego dary. Obecność, już w Starym Przymierzu, takiej duchowej zależności pokazuje, że od samego początku Bogu chodzi o to, aby człowiek przylgnął do Niego, był z Nim w tak żywej relacji, że nawet ludzkie korzyści nie będą go w stanie od Niego oderwać.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Aby maksymalnie przybliżyć się do człowieka, objawić mu swoją miłość i zaprosić go do pójścia za sobą, Bóg stał się człowiekiem. I to właśnie w momencie Wcielenia zaczęło się kształtować i bić serce Jezusa Chrystusa. Choć jako Bóg jest odwieczny, to ludzkie serce otrzymał dopiero wtedy, gdy przyjął ludzkie ciało. Jego bicie mogli poczuć na pewno Maryja z Józefem czy Jan Apostoł, który spoczywał na piersi Nauczyciela w Wieczerniku. Z pewnością taką możliwość mieli także inni ludzie, którzy byli blisko Jezusa w czasie Jego publicznej działalności. To naturalne, bo Serce Jezusa biło i funkcjonowało jak serce każdego człowieka. O jego wyjątkowości stanowi osoba Jezusa Chrystusa – Boga i Człowieka. Przez to połączenie w ludzkim sercu Jezusa zamieszkała cała pełnia Bóstwa – od początku było ono świątynią i domem Boga. Serce Jezusa jest ludzkim sercem istotowo złączonym z Bogiem.

Serce Jezusa, podobnie jak całe Jego ciało, objawiało miłość Boga i służyło zbawieniu człowieka. Na krzyżu doznało ostatniej fizycznej katuszy – przebicia włócznią. Po złożeniu do grobu zmartwychwstało wraz z Jezusem, który pokonał śmierć. Od tej chwili istnieje już na zawsze jako uwielbione, należące do rzeczywistości nieba. Jedną z osób, która mogła fizycznie dotknąć tego zmartwychwstałego serca, na słowa Jezusa: „Podnieś rękę i włóż w mój bok” (J 20, 27), był św. Tomasz. Czy to się wydarzyło – tego Ewangelia nie opisuje. Wiemy tylko, że realna obecność oraz bliskość Zmartwychwstałego wraz z Jego ciałem, a więc i sercem, doprowadziły do wyznania: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20, 28).

Objawienie i kult

Reklama

Wcielenie, męka i zmartwychwstanie stanowią fundament kultu Serca Jezusowego. Wyrasta on z misterium paschalnego. Jest zarówno jego syntezą, jak i służy jego przeżywaniu. Nie jest czymś zupełnie odrębnym względem Ewangelii. Warto podkreślić, że kult Serca Jezusowego powstaje z inicjatywy samego Jezusa, który objawiając się Małgorzacie Marii Alacoque, zaznaczył, że pragnie zwrócenia uwagi na dramat, jakim jest brak odpowiedzi człowieka na Bożą miłość. Zamiast do Boga ludzie bardziej przylgnęli do grzechu. Dlatego Serce Jezusa, choć nie doznaje już bólu fizycznego, wciąż cierpi. Ranią je niewdzięczność, obojętność, chłód oraz liczne zniewagi i świętokradztwa. Płomień miłości spotyka się z oziębłością ludzi, a zbawczy dar Boga przestał budzić zainteresowanie.

Dar objawień przynoszący poznanie Serca Jezusa, Jego pragnień, ale i boleści, to kolejny – podobnie jak Wcielenie czy śmierć – akt motywowany miłością Boga do człowieka. W nim Jezus dopuszcza człowieka bardzo blisko siebie. Bóg nie tylko uniżył samego siebie (por. Flp 2, 8) i oddał swoje ciało jako okup za wielu (por. Mk 10, 45). Dopuścił także człowieka do swojego wnętrza – intymnej, duchowej przestrzeni – by objawić je światu. Wszystko po to, by dotrzeć do człowieka z dobrą nowiną o swojej miłości. Tę wewnętrzną łączność nawiązał nie tylko ze św. Małgorzatą, ale również z innymi, licznymi świadkami na przestrzeni dziejów. W Polsce świecka kobieta Wanda Malczewska podczas swoich mistycznych widzeń również doświadczała objawienia Serca Jezusa. Widziała je jako pełne ognia miłości, którego nie dało się zatrzymać.

Próbując streścić objawienia dotyczące Serca Jezusa, można powiedzieć, że Bóg kocha człowieka. Jego Serce płonie ogniem miłości, ale jednocześnie człowiek bardzo często odrzuca tę miłość, jest obojętny i chłodny – przylgnął do grzechu i nie szuka bliskości Boga. Jak na to reagować? Pierwszym rozwiązaniem tego jest głoszenie dobrej nowiny o Bożej miłości i docieranie z Ewangelią do ludzi. Drugą drogą jest, oczywiście, modlitwa za grzeszników – o ich nawrócenie. Te działania koncentrują nas na ludziach, ich zabieganiu i trosce o ich powrót do Boga.

Odpowiedź i sens

Reklama

Istnieje też możliwość odpowiedzi ukierunkowanej na Boga. Taką formą jest poświęcenie siebie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, czyli przeznaczenie i oddanie siebie Bogu. Ta odpowiedź może mieć wymiar publiczny albo prywatny. Chodzi w niej o to, aby towarzyszyć Bogu i odwzajemniać Jego miłość w swojej codzienności. Trwać przy Jego Sercu dla Niego samego. Nie oznacza to jednak zmiany stanu życia czy powołania. Chodzi o odpowiadanie na doświadczenia Serca Jezusa swoim życiem, o przylgnięcie do Niego, kochanie Go i wyrażanie tego różnymi decyzjami oraz gestami. Takie są sens oraz dojrzała motywacja aktu poświęcenia. Odkryć miłość i odpowiedzieć na nią całym swoim życiem.

Pytanie o sens poświęcenia mogłoby zostać przekierowane na korzyści, jakie otrzymują ci, którzy takiego aktu dokonują. Wszak Pan Jezus przekazał Małgorzacie Marii Alacoque dwanaście obietnic dla czcicieli Jego Serca. Nie należy ich jednak rozumieć na zasadzie transakcji „coś za coś” lub nagrody za poświęcenie. Obiecane łaski są efektem bycia przy Jezusie. Dlatego choć wszystkie są ważne, dają się streścić w sformułowaniu, że największą korzyścią pełnego miłości trwania przy Sercu Jezusa jest bycie blisko Boga. W tej decyzji chodzi o miłość, a nie o chęć zysku. To ona nadaje sens poświęceniu.

W encyklice Dilexit nos dotyczącej Serca Pana Jezusa papież Franciszek napisał: „Jego otwarte Serce uprzedza nas i czeka bezwarunkowo na nas, nie stawiając żadnych wstępnych wymagań, aby móc nas kochać i ofiarować nam swoją przyjaźń: On pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4, 10)”. Kto odkryje tę prawdę i osobowo jej doświadczy, nie ma żadnych oporów, aby przylgnąć do Serca Jezusa i Jemu się poświęcić. To nie rytuał, lecz jeden ze sposobów odpowiedzi na Jego miłość.

Autor jest doktorem teologii dogmatycznej, członkiem Towarzystwa Teologów Dogmatyków, wykładowcą Ogólnopolskiej Szkoły Ewangelizatorów.

2025-06-17 15:06

Ocena: +10 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół kojarzy mi się z samymi zakazami... mam rację?

[ TEMATY ]

wiara

zakaz

Niedziela Młodych

Karol Porwich/Niedziela

Irytuje mnie, kiedy ktoś mi coś każe, nie lubię ograniczania mnie w żadnej sferze. Kościół kojarzy mi się z samymi zakazami… Mam rację?

Kto mnie zna, ten wie, że bardzo lubię jeździć samochodem. To mnie odpręża. Najgorzej jednak, gdy trzeba wjechać do centrum miasta – i to jeszcze zakorkowanego, albo gdy jedziesz piękną drogą dwupasmową i widzisz ograniczenie np. do 70 km/h. Z jednej strony mógłbym powiedzieć: „A co mi tam, będę jechał szybciej”. Z drugiej – pojawia się pytanie: „Dlaczego ten znak został tu postawiony?”. Gdy człowiek uświadomi sobie, że w tym miejscu, które wygląda niepozornie, np. zginęło kilkanaście osób, inaczej podchodzi do sprawy. Mając 12-letnie doświadczenie „za kółkiem”, mogę śmiało potwierdzić, że znaki zakazu są bardzo pomocne w trudnych sytuacjach na drogach. Każdy z nas chciałby, by wszystkie drogi były proste, suche i bez „niedzielnych” czy niebezpiecznych kierowców. Tak samo jest w życiu. Nastolatek zarzuca rodzicom, że są staroświeccy i nie rozumieją życia, bo np. nie pozwalają mu po nocach włóczyć się po mieście. Bywa i tak, że pełnoletnia młodzież, która mieszka jeszcze ze swoimi rodzicami, robi im wyrzuty, gdyż czuje się ograniczana zasadami panującymi w domu. To wszystko przekłada się także na wiarę. Ile razy słyszałem: „Kościół mnie ogranicza”; „same zakazy i nakazy”; „to wszystko jest staroświeckie”.
CZYTAJ DALEJ

Gromnica - świeca nieco zapomniana

[ TEMATY ]

święto

Ofiarowanie Pańskie

Karol Porwich/Niedziela

W święto Ofiarowania Pańskiego, zwane u nas świętem Matki Bożej Gromnicznej, mniej ludzi niż niegdyś przychodzi do naszych kościołów, by poświęcić świece. Do niedawna przychodziło więcej. Świece wykonane z pszczelego wosku, zwane gromnicami, były ze czcią przechowywane w każdym domu i często zapalane – wówczas, kiedy nadciągały gwałtowne burze, gradowe nawałnice, wybuchały pożary, groziła powódź, a także w chwili odchodzenia bliskich do wieczności. Były one znakiem obecności mocy Chrystusa – symbolem Światłości, w której blasku widziało się wszystko oczyma wiary.

Wprawdzie wilki zagrażające ludzkim sadybom zostały wytrzebione, ale na ich miejsce pojawiły się inne zagrożenia. Dziś trzeba prosić Matkę Bożą Gromniczną, by broniła przed zalewem przemocy i erotyzacji płynących z ekranów telewizyjnych i kolorowych magazynów, przed napastliwością sekt, przed obojętnością na los bliźnich, przed samotnością, przed powiększającą się falą ubóstwa, przed zachłannością, przed bezdomnością i bezrobociem, przed uleganiem nałogom pijaństwa, narkomanii, przed zamazywaniem granic między grzechem a cnotą, przed zamętem sumień.
CZYTAJ DALEJ

Żył dla Chrystusa. Śp. ks. Jerzy Ważny

2026-02-03 12:04

Paweł Wysoki

Archidiecezja lubelska, a szczególnie parafia św. Wojciecha w Wąwolnicy, pożegnały śp. ks. kan. Jerzego Ważnego, proboszcza i kustosza sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej.

Kapłan odszedł do domu Ojca 14 stycznia, po trudnej walce z chorobą. Miał 65 lat, w tym 39 lat kapłaństwa. W pogrzebowej Mszy św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika uczestniczyła rzesza kapłanów i wiernych, parafianie i pielgrzymi oraz przedstawiciele różnego szczebla władz i instytucji. Ukochanego syna i brata na miejsce spoczynku na cmentarzu parafialnym w Wąwolnicy odprowadziła matka Władysława oraz rodzeństwo: siostry Grażyna i Jolanta oraz brat Zbigniew z rodzinami. – Pan Bóg nie zawsze zabiera krzyż, ale zawsze daje siłę, aby go nieść. Gromadzimy się z bólem, bo odchodzi ktoś bliski, dobry i potrzebny, ale przyszliśmy też z wiarą. Jesteśmy Kościołem Chrystusa, a Kościół nawet nad trumną nie przestaje słuchać słowa, które daje nadzieję. W tej Liturgii spotykają się dwie rzeczywistości: ludzki smutek i Boża obietnica; łzy, które są prawdziwe i wiara, która jest mocniejsza niż śmierć. Chrystus otwiera przed nami perspektywę życia, które się nie kończy wraz z ostatnim biciem serca i ostatnim oddechem – powiedział metropolita.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję