Głównymi gośćmi największego w stolicy obiadu Bożonarodzeniowego będą ubodzy, osoby samotne i w kryzysie bezdomności. A także seniorzy, uchodźcy i migranci.
– Świąteczny stół jednoczy nas wszystkich, aby w bliskości i życzliwości odnaleźć nadzieję Bożego Narodzenia – mówi Anna Matlak-Sokołowska, koordynująca wolontariuszy w Sant’Egidio.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Realizacja tak dużego wydarzenia nie byłaby możliwa bez wsparcia warszawiaków. Wspólnota, przez swoje media społecznościowe, zaapelowała więc o pomoc. Było w czym wybierać – jedni mogli zgłosić się do gotowania, inni sami przygotować prezenty i dekorację. A jeszcze inni pomóc w sprawach logistycznych albo zadeklarować, że 25 grudnia podczas wydarzenia zaśpiewają kolędy.
Aby wszystko poszło sprawnie, Sant’Edigio zorganizowało serię szkoleń dla wolontariuszy. Ostatnie zajęcia odbyły się 15 grudnia w siedzibie wspólnoty. Czy w związku z tym, nikt nie będzie potrzebny do pomocy? – Nadal można się zgłaszać, wystarczy wypełnić formularz na naszej stronie – mówi „Niedzieli” Matlak-Sokołowska i dodaje. – Zapraszamy też 25 grudnia po godz. 19.00. Wtedy zaczniemy wielkie sprzątanie, pracy nie zabraknie.
W okresie świątecznym członkowie Sant’Egidio z prezentami i kolędą odwiedzą na Solcu Dom Pomocy Społecznej. Spotkania z jego mieszkańcami odbywają się przez cały rok.
Reklama
– W DPS-ie mieszkają osoby starsze i samotne. Czasem im czytamy, innym razem pomagamy w pielęgnacji, organizujemy też wakacyjne wyjazdy. Jednak najważniejsza jest rozmowa, oni tego najbardziej potrzebują – mówi Albina Stefańska, członkini wspólnoty.
Regularne spotkania z mieszkańcami DPS-u to jedno z kilku dzieł, jakie warszawska Sant’Egidio realizuje przez cały rok. Innym filarem jest pomoc ubogim i osobom w kryzysie bezdomności.
Wolontariusze wspólnoty co tydzień ruszają na ulice stolicy z zupą, kanapkami, ale przede wszystkim z czasem i obecnością. Rozmawiają z osobami śpiącymi na dworcach, pod mostami, w ogródkach działkowych. Znają ich imiona, historie, kryzysy i drobne zwycięstwa. Pomagają zdobyć dokumenty, zapisać się do lekarza, znaleźć hostel, wymienić telefon, kupić leki, itd.
Jednak żeby wejść w taką relację, trzeba być gotowym przebyć niełatwą drogę nawiązania kontaktu. – Wszystko zaczyna się od gestu, od podania kubka zupy i wysłuchania – powtarzają wolontariusze, których w każdy czwartek ok. godz. 21.00 można zobaczyć, jak rozdają posiłki przy Pałacu Kultury i Nauki oraz na tzw. „Patelni”.
Wspólnota prowadzi też „Szafę przyjaciół” przy kościele św. Teresy na Tamce 4. Tam osoby w kryzysie bezdomności mogą wymienić garderobę. – Bardzo ważne jest, aby mogli to zrobić w godnych warunkach – mówi Albina Stefańska i podkreśla, że właśnie tak działa ich „Szafa”.
W Boże Narodzenie, ale i na co dzień Sant’Egidio pokazuje, że nadzieja rodzi się z prostych gestów. A tam, gdzie ludzie dzielą się swoim czasem, obecnością i sercem, rodzi się prawdziwa wspólnota.
Jeśli ktoś chciałby taką wspólnoty budować może nawiązać kontakt z warszawską Sant’Edigio. – Najlepiej zrobić to poprzez media społecznościowe albo przyjść do naszej siedziby przy ul. Wspólnej 61 – mówi Albina Stefańska.
