Początkowo to miał być inny film. Miał opowiedzieć o codziennym życiu Mingmy Tsiri Sherpy, himalaisty i przewodnika, który kilkanaście razy (19!) zdobył Mount Everest. W czasie zdjęć jednak miało miejsce trzęsienie Ziemi, które zmieniło cały plan, szczególnie gdy Sherpa powiedział, że to oznaka gniewu bogów za ciała i śmieci zalegające na górze i że on już nigdy nie wejdzie na szczyt. Ale poszedł, po raz ostatni, po to, żeby przebłagać za nieustanne niepokojenie świętej góry... W filmie obserwujemy ekspedycję, która wyrusza w strefę śmierci, aby sprowadzić ciała tych, którzy nigdy nie powrócili z Mount Everestu. A ciała, które zaległy pod szczytem, stały się... punktami orientacyjnymi dla ludzi usiłujących zdobyć górę. Bo zniesienie ciał jest dużo trudniejsze niż wejście na górę. Prawie niemożliwe. /j.k.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
