Reklama

W wolnej chwili

Przytulia czepna

O własnych siłach niewiele zwojujemy. Jeśli chcemy osiągnąć zbawienie musimy być niczym roślina przywołana w tytule. Jej sposób na życie może być dla nas przykładem.

2026-03-30 21:19

Niedziela Ogólnopolska 14/2026, str. 62

[ TEMATY ]

Do powiedzenia

pixabay.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Galium aparine to chwast dość pospolity, niewyróżniający się szczególnie w wielości okazów wiosennej flory. Pełna zaś poezji nazwa informuje tylko o jego taktyce wobec zielonej konkurencji. Ma on swoje zastosowanie w ziołolecznictwie i kosmetyce, ale mnie ujął właśnie tym, co robi, aby osiągnąć swój życiowy cel. Tyle o przytulii na razie – jeszcze w tekście do niej powrócę.

W minionym niedawno Wielkim Poście uwagę moją w tym roku przykuło i zapadło mi w pamięć sformułowanie z drugiej prefacji wielkopostnej. Zacytuję ten fragment: „(...) abyśmy wśród spraw doczesnych troszczyli się przede wszystkim o wieczne zbawienie”. Pewnie w poście sformułowanie to jest jak najbardziej odpowiednie i na czasie, ale ta troska ma nam przecież towarzyszyć przez cały rok i przez całe życie. Bo rozminięcie się z tym naszym celem i zadaniem byłoby dramatem i porażką, klęską totalną. Nawet gdybyśmy odnieśli ogromny sukces, zrobili światową karierę, zgromadzili niebywałe bogactwo – a wiemy, że to udaje się tylko nielicznym – i na tym poprzestali, bylibyśmy żałośni i godni współczucia. Podkreślenie użyte w prefacji: „przede wszystkim”, uświadamia nam wagę starania i każe traktować je priorytetowo. „Sprawy doczesne” mają to do siebie, że uzależniają, udają ciężar gatunkowy, którego wcale nie mają, odciągają od istotnego celu i chcą wypełnić sobą całą naszą uwagę. Mimo że są one nietrwałe, zmienne, wprost zwiewne, nie przestają przesłaniać tego, co najważniejsze i jedynie ważne w życiu człowieka: wiecznego zbawienia, sięgającego poza horyzont naszego doświadczenia, a nawet wyobraźni. A więc ten apel o uwagę, o przekierowanie wyobraźni, wysiłku, myślenia, świadomych decyzji i wyborów nazwano troską o zbawienie. To ważne, byśmy te słowa liturgii przyjęli i się nimi przejęli. Niemniej jednak – to trzeba dopowiedzieć od razu – sama nasza troska, musimy być tego świadomi, nie wystarczy. Nie potrafimy się zbawić własnym wysiłkiem, zapobiegliwością, inteligencją czy zaradnością. O własnych siłach niewiele zwojujemy. I tu przychodzi z pomocą wspomniana przytulia czepna, która podpowiada swój sposób na życie. Ponieważ nie ma twardej łodygi, musi się przytulić – jak to ładnie w nazwie zaznaczono – i przyczepić jednocześnie do silniejszej od niej rośliny, by wznieść się do światła. Ona pewnie coś tam w zamian daje tej roślinie, na której się wspiera, ale o to trzeba by pytać botaników, my pozostajemy tylko przy skojarzeniach.

My też musimy zmierzać do światła, miłości, do zmartwychwstania. Mamy się też do Kogo przytulić, by być podniesionym, wyniesionym, zbawionym. Co więcej, jesteśmy do tego zapraszani i zachęcani nieustannie. Taki wyraz troski podpowiada przytulia czepna. I jeszcze jedno. Gdzieś, pewnie też w wielkopostnych kazaniach, zasłyszałem historyjkę o kobiecie, która nie bardzo miała się czym pochwalić na sądzie Boskim. W jakimś niebiańskim archiwum staranny skryba zanotował jednak, że raz w życiu dała jedną marchewkę biedakowi. Ta właśnie marchew zjawia się jako winda do jej ocalenia. Kobieta chwyta się jej skwapliwie i wędruje do góry. Obok niej jednak jest wielu takich, którzy mają podobny problem. Kto tylko może, łapie się więc jej spódnicy i fartucha i razem z nią jadą w górę. Ale kobieta, po chwili uniesienia i oszołomienia z powodu niespodziewanego ratunku, zorientowała się, że ktoś się podczepił. Zaczęła więc ze złością wierzgać, machać nogami i strącać tych jadących „na gapę”. Robiła to z takim zapałem i determinacją, że sama spadła. Puściła marchew, bo chciała przyłożyć upartemu listonoszowi. A więc jeszcze jedna przestroga: drzemie w nas coś takiego sobkowatego, co potrafi się obudzić i popsuć cały program ratunkowy. Przytulia czepna nie miewa chyba takich przywar i problemów. Po prostu robi to, co umie, z oddaniem – i to wystarcza. Przytulenie się do kogoś zakłada wcześniejsze zaufanie, rozpoznanie, powierzenie siebie, przylgnięcie. Pewnie i zachwyt, i w jakimś sensie chęć upodobnienia się do Tego, którego rozpoznajemy jako Miłość i Dar. Można się uczyć od chwastu – który też jest dziełem Bożym – strategii i taktyki pośród spraw doczesnych, skutecznych w osiągnięciu zbawienia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na nowy rok

Należałoby pewnie pozytywnie i z niemałym zachwytem, bo optymizm to cenna rzecz, szczególnie kiedy niespokojnie na świecie. Ale realizm podpowiada coś innego. No bo kiedy, jak nie na progu roku, trzeba się upomnieć o rzeczy trwałe, wypracowane od pokoleń w naszej kulturze i zapamiętane jako drogowskaz i przestroga. Konkretnie chodzi o noworoczne postanowienia. Dla mnie i mojego pokolenia co najmniej dziwne i całkowicie zbędne. Nie stąd. Lansowane są od dłuższego czasu w środkach przekazu i powoli, zdaje się, wchodzą na stałe w naszą przestrzeń. Po co? Daremne pytanie. Ta moda, przeflancowana do nas z amerykańskiej kultury, rozpycha się coraz bardziej. W naszej tradycji i kulturze znane były, i są jeszcze, postanowienia adwentowe bądź wielkopostne. Te nasze dotyczyły przede wszystkim ducha – te lansowane dotyczą głównie sprawności i młodości ciała. Tamte były skierowane na zewnątrz, jakieś dobro z naszych ograniczeń czy wyrzeczeń miało zaistnieć dla bliźnich, poszerzyć pole wrażliwości – te dotyczą głównie osobistego dobrostanu, komfortu i wyglądu. Tamte mają osadzenie i fundament w przeżywaniu liturgii, świadomie podejmowanej współpracy z łaską, w budowaniu i zacieśnianiu relacji ze Zbawicielem. Tu zaś chyba chodzi o ćwiczenie woli i imponowanie otoczeniu. To również dotyczy innego trendu, coraz bardziej powszechnego zwłaszcza wśród młodych – braku akceptacji swojej zewnętrzności. Poprawiamy urodę, ćwiczymy ciało, wydajemy pieniądze, wcale niemałe, katujemy się postami, a problem, zdaje się, jest gdzie indziej. Zaniedbana dusza wyje, a my z uporem zajmujemy się powierzchnią, politurą, spodziewając się akceptacji, podziwu, uznania i w związku z tym lepszej jakości życia. Mimo wysiłków jakoś to nie działa, a frustruje. Podpowiadają nam uprzejmie, że trzeba zrobić więcej, korektę nie tylko ust, ale i czoła, oczu, obrysu twarzy. Tyle jeszcze można skorygować i poprawić, a poza tym tyle cudownych diet, ćwiczeń, treningów, terapii. Można się tu zakręcić, zafiksować na tym trendzie i modzie, bo to staje się coraz powszechniejsze, a w pewnych kręgach wręcz obowiązujące.
CZYTAJ DALEJ

"Modlitwa to realna siła". Słowo wdzięczności Biskupa Pelplińskiego po ułaskawieniu Weroniki Krawczyk

2026-04-15 20:58

[ TEMATY ]

bp Ryszard Kasyna

ułaskawienie

Weronika Krawczyk

Fundacja Życie i Rodzina, Ratujzycie.pl

"Z radością i wdzięcznością" biskup pelpliński Ryszard Kasyna poinformował o ułaskawieniu Weroniki Krawczyk przez Prezydenta RP. W skierowanym do wiernych słowie bp Kasyna dziękuje wszystkim diecezjanom za zaangażowanie, podpisywanie petycji oraz żarliwą modlitwę, która po raz kolejny okazała się „realną siłą zdolną zmieniać ludzkie losy”.

Drodzy Siostry i Bracia,
CZYTAJ DALEJ

Finał XX Ogólnopolskiej Franciszkańskiej Olimpiady Wiedzy o św. Maksymilianie w Siedlcach

2026-04-16 18:25

mat. pras

15 i 16 kwietnia w Siedlcach odbył się finał XX Ogólnopolskiej Franciszkańskiej Olimpiady Wiedzy o św. Maksymilianie. Wydarzenie zgromadziło najlepszych uczniów z całej Polski, którzy wcześniej przeszli etap szkolny i diecezjalny. Tegoroczna edycja, podobnie jak poprzednie, została podzielona na dwa dni: 15 kwietnia rywalizowali uczniowie szkół podstawowych, natomiast 16 kwietnia – młodzież szkół ponadpodstawowych.

Wśród uczestników konkursu byli także uczniowie z terenu Archidiecezji Wrocławskiej wraz ze swoimi opiekunami. Byli to uczniowie ze szkół podstawowych: Sebastian Supel - SP nr 98 im. Piastów Wrocławskich we Wrocławiu [opiekun: ks. Marcin Robakowski]; Lena Brzozowska [SPMS “Junior” we Wrocławiu [opiekun: Tomasz Trzeciak]; Filip Pala [SP nr 2 z oddziałami dwujęzycznymi im. Marii Skłodowskiej - Curie [opiekun: Anna Bukowska]. Natomiast ze szkół ponadpodstawowych byli: Aleksandra Pazdej z LO nr XII im. Bolesława Chrobrego we Wrocławiu [opiekun: Agnieszka Kacała], Aleksandra Meller i Zuzanna Stankiewicz z LO nr VII im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego we Wrocławiu [opiekun: Monika Altman]
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję