Studentkę ASP z Bukowiny Tatrzańskiej spotkałam w „Walusiówce”, w Groniu-Leśnicy, gdzie zaprezentowano fragment kolekcji ks. kan. Władysława Podhalańskiego. To kapłan archidiecezji krakowskiej, artysta malarz na szkle, który utrwalił na swych obrazach piękno natury, w tym szczególnie tatrzańskiej przyrody. Najchętniej malował obrazy religijne, ale ukazywał także martwą naturę, pejzaże górskie, podhalańskie zwyczaje. Na ścianach jego galerii można obejrzeć m.in. wizerunki poszczególnych proboszczów z regionu.
Pasja
W bogatej, liczącej ponad dwa tysiące eksponatów, kolekcji ks. Podhalańskiego znajdują się m.in. obrazy, malunki na szkle, ikony, rzeźby, oleodruki, rękodzieło... To efekt życiowej pasji ks. Podhalańskiego. Część cennego zbioru stanowią obrazy namalowane przez kapłana, a część – pasjonat kupił lub pozyskał w ramach wymiany.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Wernisaż, zorganizowany w Domu Kultury „Walusiówka”, zgromadził mieszkańców Gronia-Leśnicy, przyjaciół ks. Podhalańskiego, osoby podziwiające jego twórczość i aktywność. Jak poinformowała prowadząca spotkanie Maria Dudek, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Zespołu Góralskiego „Zawaternik”, wśród wyeksponowanych dzieł znalazły się obrazy na szkle, stworzone przez ks. Podhalańskiego, ale też prace m.in. Wodyna, rzeźby Burzca czy malowidła Baranowskiego. Pani prezes podkreśliła osobowość twórcy, jego poczucie humoru. Zacytowała fragmenty wspomnień poety Andrzeja Rusnaka, który napisał m.in.: „Ksiądz Władysław miał religię w szkole w Rzepiskach, na Bryjowym. Byłem dyrektorem wtedy (...). Zaobserwowałem, jak ksiądz cudownie rysuje kredą na tablicy sceny biblijne. Nie wpadłem na to, żeby te rysunki utrwalać fotograficznie...”.
Zapytany, gdzie się uczył malować, kapłan odpowiedział, że... nigdzie. – No gdzieżbym się uczył? W Groniu nie ma żadnej uczelni. Jak mogłem, to paćkałem... – stwierdził i wspominał: – W Bukowinie kiedyś odwiedził nas wykształcony artysta. Oglądnął moje obrazy, a tam miałem z 70 portrecików Ojca Świętego, i powiedział: „Nie wiem, jakiej klasy są te obrazy, ale ile pracy w to włożono”. Ksiądz Podhalański wyjaśnił, że prawie każdy portret Ojca Świętego Jana Pawła był z mitrą, która wymagała koronkowej roboty. Z charakterystycznym do siebie dystansem zaznaczył: – Nie wiadomo, jaki jest poziom tych prac, ale zapewniam, że roboty przy nich było.
Mistrzostwo
Pomimo sędziwego wieku i problemów zdrowotnych kapłan zachował poczucie humoru. Wspominając spotkanie z Janem Pawłem II, opowiadał: – Ojciec Święty mnie zobaczył i mówi: „Aleś ty już prawie wyłysiał”. A ja odpowiedziałem: „Ojcze Święty, to jest to, co mi z głowy najlepiej wyszło” (śmiech).
Reklama
Nawiązując do posiadanej kolekcji, ks. Podhalański zaznaczył: – Eksponaty, które zgromadziłem, a jest ich przynajmniej 20 razy tyle, ile na wystawie, to przedmioty wyróżniające się pięknem. A piękno to wymiar Boski. Przyznał, że nie wahał się płacić za to piękno. – Mogłem kupować, bo malowałem obrazki na szkle. Namalowałem ich chyba 600–700. Sprzedając je, kupowałem obrazy z wyższej półki. Zaznaczył: – Nie gromadziłem ich z chytrości, tylko z miłości do piękna.
W wernisażu uczestniczył proboszcz Parafii św. Jacka w Groniu-Leśnicy, ks. Wojciech Galica, który z uznaniem mówił o ks. kan. Władysławie i jego pasji: – Gratuluję i cieszę się bardzo, że przynajmniej część tej kolekcji można obejrzeć. Życzę zdrowia i wytrwałości, bo ks. Władysław, jak to się godo po góralsku, tak dłubie jeszcze. Jak sobie patrzy na góry, to jeszcze tam pomalutku coś tworzy. Trzeba podziwiać i gratulować!
W wernisażu uczestniczyła studentka malarstwa Gabriela Chowaniec, która w rozmowie z Niedzielą stwierdziła: – To niesamowite malarstwo, witrochromia, czyli malarstwo na szkle polegające na nakładaniu w odwrotnej kolejności farby. To jest technika, która się kojarzy ze sztuką ludową, ale te obrazy nie są stricte ludowe. One czasem podejmują temat ludowy, ale nie są zgeometryzowane, uproszczone, są pełnowymiarową sztuką, pełnowymiarowym przedstawieniem. Na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że są namalowane na szkle. To jest mistrzostwo!
Wyznanie
Ksiądz Władysław Palmowski wyznał: – Już nie mam sił, żeby się tym zajmować. Nie mam tego gdzie dać. A szkoda by było, żeby to przepadło. Przyznał, że już nie maluje, ale dba o obrazy, które posiada.
Prezes Maria Dudek zapewniła, że organizacji, którą reprezentuje, zależy na zachowaniu spuścizny ks. Podhalańskiego. Poinformowała m.in. o pomyśle, aby część galerii przenieść do budynku starej szkoły w Groniu. – Póki co, wszystko poprzestaje na planach i rozmowach z władzami gminy Bukowina Tatrzańska – przyznała i podkreśliła: – Chcielibyśmy takie miejsce stworzyć i się nim zaopiekować. Zależy nam bardzo na ks. Podhalańskim. My go bardzo lubimy i cenimy, a jak się nam uda to zrobić, no to będziemy szczęśliwi.
