Reklama

Tajemnice Cudownego Obrazu Jasnogórskiego (1)

W głąb czasu

Prezentowaliśmy już Czytelnikom cykl artykułów dotyczących początków czci Cudownego Obraz Jasnogórskiego w Polsce. Dziś pragnę ten cykl kontynuować. Moim rozmówcą jest prof. dr hab. Wojciech Kurpik, były rektor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, który już od ponad ćwierć wieku opiekuje się Cudownym Obrazem Jasnogórskim i który podjął olbrzymie studia nad tym dziełem. Będziemy mówić o czasach i sprawach, które przesłonięte są kotarą minionego czasu.

Niedziela zamojsko-lubaczowska 22/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Małgorzata Mazur: - Panie Profesorze, wiemy, że Cudowny Obraz Jasnogórski jest niewątpliwie starą ikoną. Istnieje kilka różnych koncepcji na temat tego, jak starą.

Wojciech Kurpik: - W rocznych datach na pewno nie da się tego ustalić. Natomiast jeśli chodzi o wiek - to na pewno XIII. Wszystko, absolutnie wszystko - sytuacje historyczne, jak i sama materia obrazu - wskazuje właśnie na wiek XIII. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć nawet, że II poł. XIII w. Jest to niewątpliwie ikona z terenów bałkańskich. Wiadomo to stąd, że ma w naszych warunkach rzecz zupełnie unikalną, mianowicie wypukłe nimby - pogrubione, wykonane w tym samym materiale, co podłoże. To nie są nimby przybite, przyklejone, nałożone, wykonane z jakiegoś stiuku wokół głów Maryi i Dzieciątka, tylko w tymże samym drewnie wydłubane. Całe lico obrazu zostało jak gdyby zagłębione, a w tej pierwszej płaszczyźnie pozostały właśnie nimby. Tego typu technika stosowana była w regionie Macedonii, Albanii. Nigdzie indziej na świecie takich nimbów, oczywiście w sferze kultury ikonowej, ortodoksyjnej, nie ma. Jeśli chodzi o strukturę podłoża i właśnie kształt nimbów - jest to niewątpliwie ikona, i to ikona właśnie z Bałkanów.

- A skąd wiadomo, że ikona pochodzi właśnie z II poł. XIII w.?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Ten rodzaj nimbów wtedy pojawia się częściej, jest ich więcej. Nimby w ogóle znane były już wcześniej, nie jest to jakiś szczególny wynalazek. Pewnie zapyta Pani, skąd akurat nimby wypukłe? To wbrew pozorom bardzo łatwe do wytłumaczenia. Kiedy artysta, a właściwie warsztat - bo to nie było tak, że jeden artysta robił wszystko, ale miał swoich pomocników - zaplanuje ikonę, od razu z myślą, że będzie miała bardzo ozdobny nimb - dodaje zaprawę kredowo-klejową czy gipsowo-klejową i w tej zaprawie umieszcza imitację nimbu, nawet jakiejś kosztownej blachy. To wszystko się złoci i całość wygląda pięknie. Kiedyś ikony, te starsze, zwłaszcza w Bizancjum, miały nimby wykonane z drogocennych kruszców - ze złota, srebra i kosztownych kamieni. Nimby pogrubione naśladują takie bardzo cenne nimby z metali szlachetnych. Czemu więc ta II poł. XIII w.? Bo cały XIII wiek zaczął się wielkim dramatem dla chrześcijaństwa. Ruszyła czwarta krucjata i zamiast walczyć z niewiernymi - złupiła Bizancjum. To była ta straszna historia 1204 r. Zaczął się rabunek - i to nie tylko w chwili zdobycia Konstantynopola. Później jeszcze, przez pół wieku panowania rycerzy łacińskich, wszędzie zdzierano złote dekoracje z obrazów i z ikonostasów. Wszystko wędrowało na Zachód. Wenecja miała z tego największe zyski; obecnie także tam właśnie możemy oglądać wielką część tej wspaniałej sztuki bizantyjskiej, cennej również w sensie materialnym. Kiedy to nowe cesarstwo łacińskie - bo tak to się nazywało - już chyliło się ku upadkowi, Michał Paleolog wkroczył w 1262 r. do Konstantynopola i zaczął się ostatni w sztuce bizantyjskiej renesans. Jednak cennych materiałów nie było tak dużo jak kiedyś. Restauracja wnętrz świątyń musiała się odbywać przy pomocy surrogatów zastępczych. Metody pogrubionych nimbów świetnie tu pasowały, bo wtedy można było świetnie zamarkować, powtórzyć to dawne bogactwo.

- Jak Pan odnosi się do pięknej, powszechnie znanej legendy o tym, że autorem obrazu jest św. Łukasz?

Reklama

- Jest to legenda bardzo stara. Została dostosowana do historii Obrazu Jasnogórskiego z tego prostego względu, że Maryja ma na obrazie kompozycję zwaną w ikonografii Hodegetrią. To jedno z najstarszych wyobrażeń maryjnych. Legenda bizantyjska mówi o tym, że Maryję malował św. Łukasz. Po paru wiekach ta pierwotna ikona miała zostać przeniesiona do Konstantynopola. Ponoć ocalała nawet po owym słynnym napadzie. Została ukryta na czas czwartej krucjaty. Zniszczyli ją muzułmanie, kiedy Konstantynopol został przez nich zdobyty. Ikona została wówczas porąbana czy też spalona - różne są wersje. Maryja Częstochowska jest również w typie Hodegetrii. Jestem przekonany, że jest kopią tamtej pierwotnej Hodegetrii. W ikonografii ważny był pewien schemat ikonograficzny i w tym sensie Obraz Jasnogórski jest kopią tamtej najsłynniejszej bizantyńskiej Hodegetrii. Gdy Michał Paleolog wkraczał do Konstantynopola wówczas Hodegetrię wyciągnięto z ukrycia i powitano powracającego cesarza właśnie tą ikoną. On zdjął buty i boso wobec największego sacrum powędrował do świątyni. W tym czasie mniej więcej powstawał obraz częstochowski. Może to sugerować, że jest to wierna kopia pierwszej Hodegetrii. Schemat ikonograficzny jest identyczny. Niestety, jednak pewności nie mamy, bo pierwotna ikona, jak już wspomniałem, została zniszczona.

- Mówimy o Hodegetrii. Nie każdy jednak wie, jak wygląda schemat tej ikony.

- Maryja - Hodegetria usytuowana jest hieratycznie: jest bardzo oficjalna. Na ogół trzyma bardzo prosto głowę i czasami tylko lekko zwraca ją w stronę Dzieciątka. Dzieciątko z reguły jest nieco starsze - musi to być Chrystus - Emmanuel. W najstarszych ikonach ono również patrzy na wprost. W tych późniejszych już unosi lekko głowę ku Maryi, nawiązuje z nią kontakt. Zapyta Pani, czemu ten hieratyzm jest w tym wszystkim taki ważny? Bo to jest wyobrażenie w zasadzie nie maryjne, a chrystologiczne. Pojawia się tu po raz pierwszy Matka Boga. Ona jest nośnikiem, który wprowadza na świat Chrystusa - Boga i Ona odbiera cześć właśnie jako Matka Boga. Ważniejszy jest jednak oczywiście Chrystus. Hieratyczna postawa to także element ceremoniału dworskiego bizantyjskiego - matka prezentuje następcę tronu. Ona jest osobą jak gdyby tłumiącą uczucia macierzyńskie po to, aby nie przyćmić splendoru przyszłego dziedzica tronu.
Na obrazie Hodegetria z reguły trzyma prawą dłoń na piersi. Interpretuje się to jako gest wskazujący na Chrystusa. Hodegetria, tłumacząc z greckiego, to Wskazująca Drogę. Historycznie nazwę Hodegetria łączy się również z bizantyjskim klasztorem, świątynią w Konstantynopolu o nazwie Hodegon. W tej świątyni właśnie przechowywana była Hodegetria, największe bizantyjskie sacrum. Do tej świątyni pielgrzymowali niedowidzący i ślepcy, bo tam się dokonywały cuda - uzdrowienia wzroku. Oczywiście tych ślepców prowadzili zawsze jacyś przewodnicy i stąd czasami świątynia była nazywana świątynią przewodników. Ta nazwa w odniesieniu do ikony, do Maryi, nabiera już nie tylko tego czysto praktycznego znaczenia. Słowo „przewodzić” odnosi się do znaczeń teologicznych.

- Dziękuję za rozmowę.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Efekt Leona we Francji: więcej modlitwy, formacji i powołań

2026-10-08 17:42

[ TEMATY ]

Francja

powołania

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Otwieramy nowe szkoły modlitwy, będzie więcej rekolekcji i dni skupienia – mówi ordynariusz diecezji Saint-Denis, gospodarz spotkania Leona XIV z młodzieżą na Stade de France. Kościół we Francji wyciąga wnioski z tego, co wydarzyło się podczas wizyty Ojca Świętego. Okazało się, że Francuzi pragną powrócić do źródeł. Wizyta Papieża zadziałała jak katalizator dla tego głębokiego pragnienia odnowy.

Bp Étienne Guillet podkreśla, że wizyta Leona XIV we Francji okazała się prawdziwym zesłaniem Ducha Świętego. Najwyraźniej przejawiało się to właśnie w Saint-Denis na wieczornym czuwaniu z młodzieżą. „Widziałem płomienie Ducha Świętego w sercach i duszach: pokój, radość, pragnienie jedności, chęć zaangażowania się, odwagę i śmiałość w dawaniu świadectwa. Pokój i radość, które nadal trwają niczym trwała woń są znakiem Ducha Świętego” – zapewnia ordynariusz diecezji Saint-Denis w wywiadzie dla tygodnika France Catholique.
CZYTAJ DALEJ

Atak w szkole pod Wyszkowem; zmarła pracownica zaatakowana przez ucznia

2026-10-08 10:13

[ TEMATY ]

atak

Adobe Stock

Uczeń zaatakował woźną nożem w szkole w miejscowości Leszczydół-Nowiny w okolicach Wyszkowa - potwierdził Polsat News. Do zdarzenia miało dojść w czwartek rano. Policja informuje, że zmarła 37-letnia pracownica.

W okolicach Wyszkowa (woj. mazowiecki) w czwartek rano doszło do ataku ucznia na woźną - potwierdził Polsat News. Miał on miejsce w szkole podstawowej im. Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach.
CZYTAJ DALEJ

Siostry Szkolne de Notre Dame świętują jubileusz we Wrocławiu

2026-10-09 12:49

Ks. Łukasz Romańczuk

Klasztor Sióstr Szkolnych Notre Dame we Wrocławiu

Klasztor Sióstr Szkolnych Notre Dame we Wrocławiu

Od opieki nad sierotami po epidemii tyfusu, przez zakładanie szkół na całym Śląsku, aż po współczesne rekolekcje, przedszkola i dzieła wychowawcze. Siostry Szkolne de Notre Dame obchodzą w październiku 2026 roku jubileusz 175 lat obecności we Wrocławiu. To okazja nie tylko do wspominania historii zgromadzenia, ale także do spojrzenia na jego misję, która pozostaje niezmienna od połowy XIX wieku.

Historia obecności sióstr we Wrocławiu rozpoczęła się za sprawą biskupa Melchiora von Diepenbrocka. Widząc trudną sytuację szkolnictwa w diecezji, zwłaszcza w zakresie edukacji dziewcząt, postanowił sprowadzić zgromadzenie zajmujące się wychowaniem i nauczaniem dzieci. Jak wyjaśnia s. Natanaela ze Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame początki obecności zgromadzenia na Śląsku były efektem kilkuletnich rozmów prowadzonych przez biskupa wrocławskiego z założycielką zgromadzenia. - Biskup uznał, że takie wychowanie mogłyby przekazać zgromadzenia zakonne, które zajmują się wychowaniem i nauczaniem. Rozglądając się po swojej diecezji, zobaczył, że takiego zgromadzenia nie ma. I wtedy zwrócił się do arcybiskupa w Monachium z prośbą o to, żeby porozmawiał z naszą założycielką, teraz już błogosławioną matką Teresą Gerhardinger, na temat przysłania sióstr, aby mogły obejmować różne placówki w diecezji wrocławskiej. Rozmowy rozpoczęły się w 1848 roku, a zostały sfinalizowane w 1851 roku, kiedy dokładnie 15 października siostry szkolne de Notre Dame przybyły do Wrocławia - opowiada siostra, dodając, że do stolicy Śląska przyjechało wówczas pięć sióstr wraz z bł. Matką Teresą Gerhardinger. Ich pierwszym zadaniem nie było jednak prowadzenie szkół, ale odpowiedź na dramatyczne potrzeby mieszkańców miasta.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję