Wszystkich Świętych. Dzień w naszej katolickiej tradycji niezwykle ważny i od wieków czczony. Tak być powinno. Mamy taki obowiązek, jako ludzie wierzący w Boga, w odkupienie i zmartwychwstanie. Z drugiej
strony nawet niewierzący Polacy idą tego dnia na groby swoich bliskich.
Niektórzy usiłują nam wmówić, że to bez sensu - te tłumy, znicze plamiące ubrania, wiązanki, chryzantemy w doniczkach. Może i tak. Może trzeba się dwa razy zastanowić nad kupowanym kwiatem,
bo przecież tyle wydatków... Może w tym roku warto kupić znicz od harcerzy, a nie pseudookazyjnie w supermarkecie. Nie znaczy to jednak, że mamy ulec tym sugestiom i zrezygnować. Tego nam po prostu nie
wolno. Tym bardziej, że - jak się wydaje - wszystkie te sugestie nie są do końca bezinteresowne. Gdy się głębiej zastanowić, to usiłują nas one przekonać do zupełnie innego, miłego i rozpowszechnionego
już na świecie zwyczaju. Tuż przed świętem bowiem co bardziej „postępowe” sklepy pamiątkarskie i kwiaciarnie (nie mówiąc o wspomnianych już supermarketach) proponują nam - a właściwie
bardziej naszym dzieciom, bo to na ich ciekawość i właściwą wiekowi chęć identyfikacji z bohaterami telewizyjnymi liczą handlowcy - halloweenowe gadżety. Straszą nas więc z wystaw sklepowych wszelkiej
maści i rozmiarów czarownice. Na miotłach i bez nich. Krzyczą z półek sklepowych maski diabłów, kościotrupów i wampirów. Towarzyszą temu różne dynie: plastikowe, gipsowe, drewniane i czasem naturalne.
Powycinane, ze świeczkami lub bez. Słowem - amerykańskie Halloween wdziera się do naszych domostw boczną furtką. Najbardziej perfidnie, bo w rączkach naszych pociech. Nagabywany rodzic ulegnie w
końcu prośbie i piękna dynia stanie w oknie lub przed drzwiami niczym bożonarodzeniowa choinka. Przecież nic złego się nie stanie. Nie przeszkadza ona w końcu pójść na cmentarz i do kościoła. Niby nie,
ale...
Znacznie gorsze są przypadki wspólnego „świętowania” w szkołach. To nie moja fantazja, tak się naprawdę dzieje. Organizowane są halloweenowe dyskoteki przebierańców, konkursy na najładniejszą
dynię itp. Te fakty zostawiam bez komentarza.
Pomyślmy tylko, w jaki sposób tak „oswajane” dziecko spędzi w przyszłości dzień Wszystkich Świętych? Czy będzie wiedziało, jaki sens mają Zaduszki? Zachowajmy więc rozwagę. Spróbujmy rozmawiać
z naszymi pociechami. Tłumaczmy im, że każdy kraj ma swoje tradycje, każdy naród ma swoje zwyczaje. Wytłumaczmy im głęboki religijny wymiar tego dnia. Nie przegapmy tej chwili, bo konsekwencje naszej
beztroski mogą mieć długotrwałe i bolesne skutki zapomnienia.
Włoskie i francuskie ekipy uratowały podczas skrajnie trudnej akcji dwoje polskich alpinistów w masywie Mont Blanc. Młody wspinacz przez 12 godzin wisiał na linie czekając na pomoc, a jego partnerka przywiązana do skały nie mogła mu jej udzielić. Nagrania z akcji ratunkowej opublikowały włoskie media.
W relacjach podkreśla się, że na granitowej iglicy skalnej o nazwie Ząb Olbrzyma (Dente del Gigante) na wysokości około 4 tysięcy metrów n.p.m. w masywie Mont Blanc niemal w ostatniej chwili udało się uniknąć tragedii.
Któż z nas nie zna prostych i pełnych ufności słów modlitwy: "Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój..." Dla niektórych była to może pierwsza w życiu modlitwa, szeptana jeszcze na kolanach matki. Ale czy anioły są żywo obecne tylko w świecie dziecięcej wyobraźni? Czy my, dorośli, też możemy wierzyć w anioły?
Jak ktoś kiedyś policzył, anioły są wspomniane w Piśmie Św. Starego i Nowego Testamentu 222 razy! Pismo Święte jest zatem od początku do końca przeplatane wzmiankami o aniołach. Bóg stawia anioły u wrót raju; aniołowie nawiedzają Abrahama; aniołowie wyprowadzają Lota i jego córki z pożaru Sodomy; anioł nie pozwala Abrahamowi zabić jego syna Izaaka. Czasem aniołowie są groźni: Bóg posyła anioła, który zabija pierworodne Egipcjan. Ale to anioł również wyprowadza Izraelitów z niewoli. Anioł zamyka paszcze lwów, żeby nie pożarły Daniela.
Także w Nowym Testamencie jest wiele zdarzeń, w których występują aniołowie. Przecież to Archanioł Gabriel zwiastuje Maryi Pannie poczęcie Syna Bożego; aniołowie śpiewają przy Jego narodzinach i sprowadzają pasterzy do stajenki; aniołowie ostrzegają Mędrców ze Wschodu przed Herodem. Anioł objawia św. Józefowi tajemnicę wcielenia i każe uciekać Świętej Rodzinie do Egiptu. Aniołowie służą Jezusowi, przy grobie Jezusowym zapewniają o Jego zmartwychwstaniu, a przy wniebowstąpieniu zapowiadają powtórne przyjście Zbawiciela.
Sam Pan Jezus wspomina o aniołach. Mówiąc na przykład o nawróceniu grzeszników, stwierdza: "Tak samo powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca" (Łk 15, 10). Opisując sąd ostateczny zaznacza, że to aniołowie zwołaja ludzi na ten sąd, a On, jako Sędzia, zjawi się tam otoczony aniołami.
Oj, pycha kroczy przed upadkiem. Na piątkowej konferencji w Sejmie Krzysztof Nowina-Konopka z WPolsce24 jako jedyny na sali powiedział rzecz elementarną. Marszałek Włodzimierz Czarzasty występuje publicznie, na tle flag, przed kamerami, dziennikarzami, a za pośrednictwem mediów przed milionami Polaków i mówi o prezydencie „Karol Nawrocki”, a o prezesie Trybunału „Bogdan Święczkowski z Trybunału”. Tymczasem nikt do niego samego nie zwraca się „Włodzimierz Czarzasty z Sejmu”, tylko „panie marszałku”. Apel prosty: do ludzi na konstytucyjnych stanowiskach zwracać się adekwatnie. Oczywiste? Jak widać wciąż nie dla wszystkich.
I tu nie chodzi o żaden formalny przepis. Nikt nie wyciąga regulaminu Sejmu ani kodeksu dobrych manier. Zwrot „panie marszałku” nie jest grzecznościowym dodatkiem wobec Włodzimierza Czarzastego. Jest uznaniem powagi urzędu i Sejmu, który ten urząd reprezentuje. Tak samo „panie prezydencie” nie jest ukłonem wobec Karola Nawrockiego, tylko wobec głowy państwa. Kto mówi nazwiskiem i dopiskiem „z Trybunału”, nie obraża prywatnie człowieka, tylko odbiera powagę instytucji, którą tamten sprawuje z woli narodu albo z mocy ustawy. A kto sam nie chce być „Włodzimierzem Czarzastym z Sejmu”, dobrze wie, że tytuł nie należy do niego. Należy do izby.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.