Reklama

U św. Tomasza Apostoła w Sosnowcu

Koncert Mate.o

„Jesteś dla mnie dobry” to tytuł płyty, którą promował w kościele pw. św. Tomasza Apostoła w Sosnowcu zespół Mateusza Otręby „Mate. o”. Koncert odbył się 19 października i można go było posłuchać za darmo. Po występie była możliwość porozmawiania z artystą i nabycia płyty.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mateusz Otręba to artysta, którego najlepiej określić mianem poszukujący. Zajmuje się komponowaniem muzyki, fotografiką, pisze teksty piosenek. Prywatnie jest mężem Natalii Niemen. Urodzony we Wrocławiu, obecnie mieszka w Poznaniu. Muzykuje od 1996 r.
Typ wykonywanej przez niego muzyki to muzyka uwielbienia. Teksty, jak podkreśla, to osobista jego modlitwa i uwielbienie Boga. Mateusz Otręba brał udział w największych imprezach muzyki chrześcijańskiej w Polsce. Występował m.in. na Song of Songs Festival w Toruniu czy Festiwalu Muzyki Dobrej w Warszawie. Na stałe współpracuje z Pawłem Zareckim (klawisze), Irkiem Głykiem (perkusja, wibrafon), Mirkiem Stępniem (gitara basowa) i Tomkiem Lipertem (gitara).
„Nagranie tej płyty było dla mnie szczególne z kilku powodów. Przede wszystkim to, co napisałem i zaśpiewałem jest wyjątkowo osobistym wyznaniem w większości skierowanym bezpośrednio do Boga. Świadomość tego, że nie stoję tylko przy mikrofonie, ale również przed Tym, dla którego śpiewam, spowodowała we mnie inny rodzaj skupienia, niż kiedy nagrywam przy innych okazjach. Zależało mi na tym, aby to nagranie uwielbiło i sprawiło radość Bogu. Czas pracy nad tą płytą obnażył we mnie wiele, w sensie duchowym jak i muzycznym. Mam nadzieję, że ten album będzie inspirujący dla wielu” - powiedział Mateusz Otręba.
Podczas koncertów uwielbienia muzycy z grupy Mate.o koncentrowali się na tym, aby oddawać Bogu to, co może Go uwielbić, co może sprawić Mu radość. „Ważne jest, aby przekazywać Bogu to, co chcemy Mu powiedzieć i pokazać w nas. Podczas uwielbienia skupiamy się na osobie Pana Jezusa, a nie, jak to ma zwykle miejsce podczas koncertów, na muzyce. W ten sposób nie traktujemy uwielbienia jako koncertu lub show, ale jako formę modlitwy” - podkreślił Mateusz Otręba.
Bardzo ciepło o płycie wyraził się również Mirek Stępień, producent krążka: „Zawsze marzyłem o tym, by móc przekazać muzyką to, co czuję. Nie wstydzić się swoich uczuć, szczególnie tych kiedy myśli się o Bogu. Propozycja Mateusza, by zająć się produkcją jego płyty, dała mi taką możliwość. Myślę, że emocje zawarte na tej płycie wynikają głównie ze wspaniałych kompozycji i tekstów Mateusza, za co bardzo go cenię. Praca nad całym materiałem dostarczyła mi niezłych lekcji pokory. Pokazała, że praca z ludźmi to wielka umiejętność. Ostatni etap pracy spędzony przy miksowaniu płyty z realizatorem Ryszardem Szmitem z Radia Olsztyn okazał się dla mnie wielką niespodzianką. Rzadko dzisiaj można spotkać kogoś pracującego tak profesjonalnie i z takim serduchem. Życzę Wszystkim, by słuchając tej muzyki, mogli odebrać to, czego jest wyrazem”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Opis Męki prowadzi od zdrady Judasza do pieczęci na grobie

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Grażyna Kołek

Tekst należy do pieśni o Słudze Pana w części Izajasza związanej z wygnaniem babilońskim. To jedna z tzw. pieśni o Słudze, w których słowo Boga opisuje misję człowieka posłanego do ludu. Mówi ktoś, kto został uformowany przez słuchanie. W hebr. pojawia się obraz „języka ucznia” (limmudim) i „przebudzanego ucha”. W Biblii Tysiąclecia słychać „język wymowny”, a tło semickie wskazuje na ucznia, który uczy się mowy od Nauczyciela. Sługa nie przemawia z własnej inicjatywy. Każdy dzień zaczyna od słuchania, a dopiero potem od słowa, które krzepi strudzonego. Poranne „pobudzanie ucha” opisuje stałą formację, bez pośpiechu i bez skrótów. To tło odsłania, że posługa prorocka rodzi się z ciszy wobec Boga. Werset o „otwartym uchu” przypomina obrzęd z Wj 21,6, w którym niewolnik oddaje ucho na znak trwałej służby. Tu opisuje dobrowolną dyspozycyjność wobec Boga i brak cofania się. Potem pojawia się przemoc: biczowanie, wyrywanie brody, oplucie. Tekst nazywa szczegół, który w kulturze semickiej był znakiem hańby. Sługa przyjmuje to bez odwetu. Zostaje „niewzruszony”, bo Pan Bóg go wspiera. „Twarz jak głaz” opisuje moc wytrwania, podobną do Ez 3,8-9, gdzie prorok otrzymuje „czoło jak diament”. W Wielkim Tygodniu Kościół słyszy w tej pieśni portret Jezusa milczącego wobec zniewag. Cyryl Jerozolimski w katechezach o męce przytacza zdanie o policzkach i opluciu jako zapowiedź tego, co stało się na dziedzińcach przesłuchań. W tekście widać także pewność: wstyd nie ma ostatniego słowa. To słowo otwiera drogę od upokorzenia do zwycięstwa Boga, które objawia się w wierności Sługi.
CZYTAJ DALEJ

Kardynał Konrad Krajewski objął urząd arcybiskupa metropolity łódzkiego

2026-03-28 12:00

[ TEMATY ]

kard. Konrad Krajewski

metropolita łódzki

Karol Porwich/Niedziela

Kardynał Konrad Krajewski oficjalnie i uroczyście objął w sobotę urząd metropolity łódzkiego, zastępując kard. Grzegorza Rysia. W archikatedrze w Łodzi trwa ingres byłego wieloletniego jałmużnika papieskiego.

W trakcie uroczystości publicznie odczytano bullę papieską, czyli pismo nominacyjne podpisane przez papieża Leona XIV. Ojciec Święty napisał w niej, że Łódź potrzebuje dzielnych sterników, to jest mężów wyróżnionych godnością biskupią, aby mogła bezpiecznie przepłynąć przez morze tego świata do portu wiecznego zbawienia.
CZYTAJ DALEJ

Popiełuszko na ingresie kard. Krajewskiego

Z ingresu kardynała Konrada Krajewskiego najmocniej zapamiętam trzy obrazy: nocne radio z wiadomościami o ks. Jerzym Popiełuszce, kardynała mówiącego bez lęku o prawdzie i kardynała klęczącego przed wiernymi. Razem składają się na jedno twarde przypomnienie: prawda zawsze będzie dla kogoś niewygodna.

Nie każdy ingres przechodzi do pamięci. Większość tonie w godności ceremoniału, w kurtuazji przemówień, w blasku kamer i poprawności kościelnego protokołu. Tymczasem ingres kard. Konrada Krajewskiego do katedry łódzkiej zapamiętam z zupełnie innego powodu. Bo nagle, pośród całej tej uroczystej oprawy, zabrzmiało imię, którego nie da się wypowiedzieć lekko: bł. ks. Jerzy. I wtedy wszystko się zmieniło. Jakby na moment zgasły światła transmisji, ucichł szelest oficjalnych gestów, a w centrum katedry została jedna, przejmująco intymna scena: młody kleryk Konrad Krajewski siedzi nocą przy małym radioodbiorniku i nasłuchuje wiadomości o uprowadzonym ks. Jerzym. Czy prawda znów została pobita? Czy już zabita? To nie była szkolna opowieść z narodowego repertuaru wzruszeń. To było osobiste świadectwo człowieka, który powrócił teraz do Łodzi nie z autobiografią sukcesu, lecz z pamięcią o tym, że prawda kosztuje. Czasem kosztuje życie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję