Reklama

Wiadomości

Prawda i stereotypy o Opus Dei

Na zaproszenie Duszpasterstwa Ludzi Pracy ´90 gościł w Legnicy Jarosław Sellin. Historyk, dziennikarz. W latach 1998-1999 pełnił funkcję rzecznika prasowego w rządzie Jerzego Buzka. Od 1999 r. jest członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jest też współpracownikiem Opus Dei.

Niedziela legnicka 1/2005

[ TEMATY ]

Opus Dei

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Waldemar Wesołowski: - Czym jest Opus Dei?

Jarosław Sellin: - To jest oczywiście nazwa łacińska, która oznacza Dzieło Boże. Tak nazwał tę organizację jej założyciel, kanonizowany przez Jana Pawła II dwa lata temu, Josemaría Escrivá de Balaguer. Był on kapłanem hiszpańskim, żyjącym w latach 1902-1975. W 1928 r. miał wizję, w której ujrzał dzieło, które powinien zbudować. Nazwał je Dziełem Bożym - Opus Dei. Jako młody kapłan zrozumiał, że trzeba iść do ludzi świeckich z przesłaniem: należy ich przekonać, że najważniejszym zadaniem dla każdego chrześcijanina jest powołanie do świętości. Jest to zadanie niezwykle ambitne, poruszające, które dotyka najczulszych pokładów duszy. Tę myśl Josemaría głosił niemal przez pół wieku. Dzięki jego nauczaniu i pracy powstały struktury Opus Dei. Dziś działa ono na wszystkich kontynentach, ma ok. 85 tys. członków oraz wielką rzeszę współpracowników. Jest to instytucja kościelna, która ma swojego prałata generalnego w Rzymie, ma swoich wikariuszy w poszczególnych krajach. W Polsce jest 200 członków Opus Dei, nie licząc współpracowników.

- Jak to się stało, że zainteresował się Pan Opus Dei?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- To było w 1997 r., miałem wtedy pewne problemy osobiste. Rozmawiałem na ten temat z przyjaciółmi. Jeden z nich zaproponował mi udział w rekolekcjach, w których on uczestniczy już od pewnego czasu. Okazało się, że to były rekolekcje prowadzone przez księdza, który dzisiaj jest wikariuszem generalnym Opus Dei w Polsce. Tak zacząłem chodzić na dni skupienia, na rekolekcje, zainteresowałem się nauką założyciela, zacząłem czytać książki, które napisał. W ten sposób związałem się z Opus Dei. Obecnie jestem współpracownikiem, a więc są jeszcze przede mną jakieś wyzwania. A więc moje spotkanie z Opus Dei przebiegało zupełnie naturalnie, jak w innych ruchach kościelnych. Ktoś zachęca, proponuje, wreszcie zaprasza.

- Jaka jest różnica między współpracownikiem a członkiem Opus Dei?

- Współpracownik to osoba, która korzysta z formacji Opus Dei: kilkudniowe rekolekcje, dni skupienia, spotkania w kręgach osób świeckich, lektura duchowa, rozważania duchowe, kierownictwo duchowe prowadzone przez kapłana, częsta spowiedź. A więc całe bogactwo propozycji duchowych oferowanych przez Kościół. Współpracownik jednak nie podpisuje jeszcze umowy z prałaturą. Umowa, którą podpisuje członek Opus Dei, zobowiązuje do wielu rzeczy (są to głównie zobowiązania duchowe). Oczywiście, jeżeli ktoś po czasie dojdzie do wniosku, że jednak ta droga, którą kroczy, nie odpowiada mu, nie może jej podołać, może umowę zerwać. Jednak takich sytuacji jest naprawdę niewiele.

- Opus Dei określane jest jako „nowa droga do świętości”. Jak wygląda codzienne życie członka czy współpracownika Opus Dei?

Reklama

- Do świętości powinien dążyć każdy chrześcijanin. Jednak często większość chrześcijan kiedy myślała w ogóle o świętości, myślała głównie o osobach duchownych. Josemaría kładł jednak nacisk na ludzi świeckich. Zachęcał przez całe życie, żeby dążyć do świętości w każdej sytuacji, w każdym zawodzie, w codzienności. Nie chodzi więc o to, by robić coś nadzwyczajnego, wyjeżdżać na misje, całkowicie poświęcać się Bogu przez praktyki ascetyczne, ale prowadzić dalej swoją pracę zawodową w tym miejscu, w którym można uczciwie, po chrześcijańsku żyć i pracować. To dotyczy każdego człowieka i każdego zawodu, od sprzątaczki zaczynając, na polityku kończąc. A więc chodzi o to, by traktować pracę jako sposób uświęcania siebie i swojego środowiska. Chodzi też o to, by dawać wzór innym, być świadkiem. Kiedy inni patrzą na nas, zaczynają się interesować, zadawać pytania. Wtedy można zacząć rozmowę. To jest też początek apostolstwa. Można zacząć mówić o Bogu, o pracy jako ofierze, którą składamy Bogu. Te rzeczy są ważne dla członków Opus Dei. Ważna jest też jedność życia. To znaczy, że nie ma takiej sytuacji, że od czasu do czasu jesteśmy chrześcijanami, a od czasu do czasu żyjemy w innym świecie i posługujemy się innymi regułami. Taka postawa jest nie do przyjęcia. Zasady dekalogu obowiązują nas w każdej sytuacji: w kościele, w pracy, w życiu rodzinnym.

- W mentalności wielu ludzi pokutuje przekonanie, że Opus Dei to wspólnota dla elit. Czy rzeczywiście jest to lepsza część Kościoła?

- To jest dosyć prowokacyjne pytanie, ale dziękuję za nie. Rzeczywiście takie stereotypy o Opus Dei krążą. Może wynika to z tego, że czasami ludzie odkrywają przy jakiejś okazji, że znana osoba z życia publicznego, politycznego przyznaje się do przynależności do tej wspólnoty. Jednak Opus Dei jest wspólnotą dla każdego chrześcijanina wykonującego każdy uczciwy zawód. Prawdą jest, że Josemaría kładł nacisk na to, by docierać z nauczaniem do szeroko pojętej inteligencji, a więc do ludzi, którzy mają wpływ na kształt życia społecznego, politycznego. Uważał za bardzo ważne, by kształtować świat w duchu chrześcijańskim. A więc w ramach Opus Dei zachęca się ludzi do tego, by się uczyli, by robili doktoraty, by pogłębiali wiedzę w swoich dziedzinach, by byli po prostu ludźmi kompetentnymi. Może stąd wziął się ten stereotyp.

- Wokół Opus Dei narosło wiele legend i nieprawdziwych opinii. Skąd to się bierze Pana zdaniem?

Reklama

- One pojawiały się od samego początku. Myślę, że bierze się to stąd, że różne instytucje chrześcijańskie, katolickie, które się tworzą i są silne, są często atakowane. Ostatnio słychać z różnych stron nawet taką opinię, że istnieje jakiś zorganizowany atak na Kościół, zwłaszcza w Europie. Organizacje, które mówią o wartościach, które umacniają ludzi w wierze, w przynależności do Kościoła, są atakowane przez środowiska antychrześcijańskie. Myślę, że tak też było i jest z Opus Dei. Ostatnio przeczytałem książkę jednego ze znanych intelektualistów włoskich, założyciela jednego z ruchów katolickich, a w niej pewną refleksję. Autor poznał wiele ruchów i organizacji katolickich, poznał też Opus Dei. Jak sam pisze, zrozumiał jedną prawidłowość. W konfrontacji ze światem zła te wszystkie ruchy i organizacje świeckie jawią się jako harcownicy, którzy próbują przepędzić złe siły. Czasem odnoszą sukcesy, czasem musza się cofnąć. Natomiast za nimi idą takie ciężkie, opancerzone czołgi, które były nie do zwalczenia, przebijały się przez wszystko - to właśnie Opus Dei. Może właśnie dlatego, że działania członków Opus Dei są często bardzo skuteczne, ataki przeciwko nim są tym bardziej ostre.

- Podczas kanonizacji założyciela Opus Dei papież Jan Paweł II przypomniał, że na pierwszym miejscu ma być modlitwa, potem pokuta i działanie. Jak ten ideał sprawdza się w życiu codziennym?

- To jest trudne wyzwanie, żeby znaleźć czas na wszystko: na kontemplację, modlitwę, pracę i obowiązki. To jest też wyzwanie dla każdego chrześcijanina. Josemaría podkreślał, żeby w każdym momencie życia, w każdej sytuacji zadawać sobie pytanie: czy w tym momencie robię to, co rzeczywiście powinienem robić, czy przypadkiem nie marnotrawię czasu? Często mówimy, że nie mamy czasu na modlitwę, że jesteśmy strasznie zabiegani. Albo też, że zaniedbaliśmy jakieś zajęcie, bo musieliśmy się pomodlić. Na ogół jest tak, że są to tylko wybiegi. W rzeczywistości możemy znaleźć czas na wszystko, pod warunkiem, że przyznamy się do tego, że wiele czasu marnujemy. Jeżeli to marnotrawienie czasu zaczniemy eliminować, okaże się, że ten czas mamy. Trzeba pamiętać, każde działanie, praca, bez modlitwy, pokuty, nie odniesie pełnego skutku.

- Czy łatwo jest być chrześcijaninem, członkiem czy współpracownikiem Opus Dei, zwłaszcza w środowisku mediów i polityki?

Reklama

- Środowisko mediów, polityki pod względem moralnym jest środowiskiem niesłychanie trudnym. Narażone jest bowiem na różne pokusy, wyzwania. To jest władza, a to może powodować, że człowiek niszczy się wewnętrznie, ulega tym pokusom. Ważne jest, by uzbroić się w aksjologiczne przekonania, by temu wszystkiemu nie ulec. Nie jest to łatwe. Świadczą o tym ostatnie spory, przypadek Rocco Buttiglionego, dyskusje o tym, co wolno, a czego nie wolno chrześcijaninowi. Josemaría podkreślał, że uczciwie wykonywany zawód polityka jest dla wierzącego jak najbardziej wskazany, a nawet polecany, pod warunkiem, że osoba taka ma właściwie ustawioną busolę moralną. Myślę, że to jest bardzo ważna potrzeba w Polsce, zwłaszcza w obliczu upadku autorytetu polityka, czasem też dziennikarza. Więc nie należy się odwracać od tej dziedziny życia, ale trzeba w to odważnie wchodzić i naprawiać.

- Jak wygląda struktura Opus Dei w Polce i czym zajmują się jego członkowie?

- Opus Dei pojawiło się w Polsce 15 lat temu. Zrzesza ok. 200 członków, współpracowników ma dużo więcej. Mamy już takie miejsca, do których można przyjechać na dni skupienia, rekolekcje. Mamy domy w Warszawie, Szczecinie, Krakowie. Spotkania odbywają się także w Poznaniu, Gdańsku, Lublinie. Mamy też ośrodek pod Warszawą w miejscowości Boża Wola. Prowadzone są kluby dla młodzieży i dzieci. Są też akademiki dla studentów, którzy chcą być związani z Opus Dei. Studenci ci na przykład prowadzą działalność charytatywną, udzielają się w wolontariacie.

- Czego można życzyć członkom i współpracownikom Opus Dei?

- Przede wszystkim wytrwałości. To, do czego zachęca Josemaría, czyli dążenie do świętości, wymaga wytrwałości.

- Życzę więc wytrwałości i tego, by przynosiła ona jak najlepsze owoce. Dziękuję za rozmowę.

2005-12-31 00:00

Ocena: +11 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gość Opus Dei

Niedziela legnicka 27/2022, str. III

[ TEMATY ]

Wrocław

Opus Dei

Papieski Wydział Teologiczny

Ks. Piotr Nowosielski/Niedziela

Przed Papieskim Wydziałem Teologicznym we Wrocławiu

Przed Papieskim Wydziałem Teologicznym we Wrocławiu

Była to historyczna chwila. Po raz pierwszy w mieście był obecny prałat Opus Dei – powiedział ks. Andrzej Ziombra.

W dniu 22 czerwca na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu odbyła się uroczystość nadania tytułu doktora honoris causa prof. Fernando Ocáriz Brana, prałatowi Opus Dei, Wielkiemu Kanclerzowi Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie.
CZYTAJ DALEJ

Wzrasta liczba uczestników Ekstremalnej Drogi Krzyżowej; w tym roku na trasy wyruszy 100 tys. osób

2026-03-09 07:12

[ TEMATY ]

ekstremalna Droga Krzyżowa

EDK

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

EDK - Ekstremalna Droga Krzyżowa

EDK - Ekstremalna Droga Krzyżowa

W Wielkim Poście w całej Polsce i 18 innych krajach na trasy wyruszą Ekstremalne Drogi Krzyżowe. Ich uczestnicy przemierzają nocą 40 km, rozważając mękę i śmierć Chrystusa. Od kilku lat liczba wiernych idących w EDK systematycznie wzrasta - w tym roku ma przekroczyć 100 tys. osób.

Dyrektor ds. mediów EDK ks. Łukasz Romańczuk powiedział, że podobnie jak w przypadku tradycyjnych nabożeństw drogi krzyżowej odprawianych w kościołach, istotą Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest rozważanie czternastu stacji opisujących mękę i śmierć Jezusa Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję