Reklama

Lepsze niż „in vitro”

Niedziela warszawska 18/2008

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jan Ośko: - W Polsce 200 tysięcy par, mimo starań nie może mieć dzieci. Sytuacja staje się dramatyczna. Co jest przyczyną tego stanu rzeczy?

Maria Klepacka-Środoń: - Zawsze były małżeństwa, które nie mogły mieć potomstwa. Ale rzeczywiście, obecnie liczba małżeństw zgłaszających problem jest coraz większa. Wymienić można kilka przyczyn. Najistotniejszą jest to, że znaczna część dwudziestolatków plany prokreacyjne odkłada na później. Bardzo dużo kobiet podejmuje współżycie seksualne, jednak w innym celu niż posiadanie dzieci, w związku z tym środki antykoncepcyjne stosowane są powszechnie i na masową skalę. Najpierw robi się wszystko, żeby nie mieć dzieci, ale z czasem zegar biologiczny daje o sobie znać. Myślenie o potomstwie rozpoczyna się zbyt późno. Taki jest okrutny, ale prawdziwy opis sytuacji.

- Czy istnieją badania pokazujące, że stosowanie antykoncepcji prowadzi do trwałej niepłodności?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Istnieją różne metody antykoncepcji. Najgorsze są środki stosowane podskórnie. W przypadku kobiet, które już urodziły dziecko, to powrót do płodności następuje w miarę szybko. Natomiast, u kobiet, które jeszcze nie rodziły, to płodne dni zaczynają się średnio po 36 miesiącach od zaprzestania ich stosowania. To bardzo długi okres, aż 3 lata.
Oddziaływanie środków hormonalnych na układ rodny kobiety jest taki, że przestaje funkcjonować naturalny kobiecy rytm, nie występuje ani miesiączka, ani owulacja. A powrót do normalnego funkcjonowania jest bardzo trudny.

- Niestety coraz więcej mężczyzn na problem niepłodnością?

- Na męską niepłodność obok tradycyjnych przyczyn, czyli np. nadużywania alkoholu, ma wpływ, co ciekawe, brak wystarczającej ilości czasu poświęcanego na odpoczynek. Mężczyzna zapracowany od rana do nocy, zestresowany, nie wyjeżdżający na urlopy, po prostu, nie jest dobrym materiałem na ojca. Wydaje się logiczne, że natura w takich przypadkach nie otwiera się na potomstwo. Dziecku przecież należy poświęcić sporo czasu.

- W tak trudnej sytuacji wydaje się, że najlepszym i najprostszym rozwiązaniem jest zapłodnienie „in vitro”. Jakie, Pani zdaniem, są najważniejsze argumenty za i przeciw „in vitro”?

Reklama

- Przy „in vitro” jest pełna kontrola nad powstaniem nowego życia. W laboratorium tworzy się małych ludzi. Każdy ma swój numer. Zarodkami w próbówkach można dowolnie dysponować. Według uznania. Widok ludzkich zarodków pod mikroskopem jest ponoć bardzo piękny, można zachwycać się ich olbrzymią żywotnością. Mikroskop pokazuje to, co jest ukryte dla oczu ludzkich w procesie zapłodnienia.
Z punktu widzenia rodziców też jest dużo łatwiej. Dziecko dostarczane jest jak paczka z supermarketu. Ale chyba najważniejszym argumentem za „in vitro” jest to, że jest to działalność bardzo dochodowa. To po prostu znakomity interes.
„In vitro” jest działaniem nieetycznym. Relacje między rodzicami a dzieckiem są wtedy niezwykle instrumentalne. Zniszczona zostaje intymna atmosfera, w której powstaje nowe życie. Technik w laboratorium staje się panem życia i śmierci, wyciąga z lodówek zamrożone zarodki ludzkie, selekcjonuje i eliminuje. Lekarz przestaje być lekarzem, gdyż przez „in vitro” nie leczy się niepłodności. Natomiast do istniejących schorzeń, z których wynika niepłodność, dodaje nowe, które mogą powstać podczas zabiegu. Kobiety poddawane są hiperstymulacji jajników, co nawet w 2-3 proc. może zagrażać życiu kobiety. Jeżeli chodzi o mężczyzn, to nie można inaczej uzyskać nasienia, jak tylko przez masturbację. Nie powinno się tego lekceważyć, a tak zazwyczaj jest, że do dużego zła moralnego dochodzi się przez mniejsze zło moralne. U dzieci poczętych na szkle można stwierdzić znacznie większe ryzyko chorób genetycznych, czasami nawet bardzo rzadkich. W Londynie stwierdzono, że w pierwszych latach życia dzieci poczęte metodą „in vitro” są dwa razy częściej hospitalizowane niż pozostałe. Pewne problemy pokazują się już bardzo wcześnie, ale genetycy ostrzegają, że prawdziwe kłopoty zdrowotne zaczną się w ich dojrzałym życiu. Chodzi o zmiany epigenetyczne, zarodek ludzki narażony jest przecież podczas procesu „in vitro” na bardzo niekorzystne działania wynikające z nienaturalnego środowiska w jakim przebywa. Czasem drobne zmiany w genomie dają o sobie znać po wielu latach.

- Organizacja MaterCare wybrało inną drogę zmagania się niepłodnością niż zapłodnienie „in vitro”. Czy może być coś bardziej skutecznego niż „in vitro”?

- „In vitro” wcale nie jest skuteczne! Mimo olbrzymich nakładów skuteczność wynosi około 25 proc. Gdy chodzi o życie ludzkie nie można kierować się jedynie skutecznością. Istnieją jednakże sposoby leczenia niepłodności znacznie bardzie efektywne niż „in vitro”.
MaterCare jest organizacją skupiającą lekarzy ginekologów i położników. Uważamy, że medycyna powinna pozostać medycyną, niczym innym. Naszym zadaniem jest leczenie, czyli w tym wypadku diagnozowanie i badanie przyczyn niepłodności, następnie znalezienie środków zaradczych i ich zastosowanie. MaterCare obecna jest w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Singapurze, Szwajcarii, Niemczech, Polsce i innych krajach. Jest to organizacja non-profit. Wszędzie stoi na stanowisku, że ginekologia powinna być etyczna, czyli ludzka. Dotykamy bardzo specyficznego obszaru, asystujemy przy powstaniu nowego życia, a na tym terenie zawsze występują olbrzymie zmagania między kulturą życia i kulturą śmierci.

- Póki co MaterCare organizuje warsztaty dla niepłodnych par.

Reklama

- Odbędzie się już szósta edycja warsztatów. Organizowane są one w Niepokalonowie, trwają przez weekend. Zapewniamy małżeństwom zgłębienie ich problemu na kilku płaszczyznach. Na płaszczyźnie duchowej, psychologicznej i medycznej. Istotne jest to, żeby pokazać jak funkcjonuje fizjologia człowieka. Są to warsztaty interdyscyplinarne, zawsze jest obecny lekarz, psycholog, duchowny i ja, czyli organizator. Nastawieni jesteśmy na wysłuchanie problemów osób, które się do nas zgłaszają. Dajemy nadzieję, że nie trzeba stosować „in vitro”. Przedstawiamy bardzo rzetelne metody diagnostyczne, które nie zostały jeszcze wykorzystane. U wszystkich małżeństw, które były na naszych warsztatach znaleźć można było braki w prowadzeniu medycznym. Małżeństwa mają zazwyczaj za sobą wiele wizyt u różnych lekarzy, którzy nie mogli poświęcić im więcej niż 10 minut na rozmowę. Istnieje bardzo duży niedosyt informacji, jeżeli chodzi o problem niepłodności.
Muszę pochwalić się pewnymi sukcesami. Poczęło się już kilkoro dzieci wśród uczestników warsztatów. Staramy się jednak przekonywać, że nie należy dążyć do posiadania dziecka za wszelką cenę. Nastawienie, że muszę za wszelką cenę mieć dziecko również nie sprzyja płodności.

- Na warsztaty przyjmowane są jedynie pary małżeńskie. Czy nie ograniczcie w ten sposób ludzkiej wolności?

- MaterCare stoi po stronie lekarzy, którzy chcą wykonywać uczciwie swój zawód, po stronie rodziców, którzy chcą mieć potomstwo, ale także po stronie dzieci, które mają urodzić. Pragniemy dla dziecka optymalnie dobrego środowiska, a takim właśnie jest kochające się małżeństwo.
Przyznam się, że była jedna para bez związku małżeńskiego. Myślę, że zyskali wiedzę, iż warto założyć rodzinę.
Nie domagamy się przedstawienia aktu ślubu, choć może powinniśmy o to prosić. Informujemy po prostu, że są to warsztaty dla małżeństw. Płodność jest zadaniem, które dotyczy małżeństw i obecne na naszych warsztatach małżeństwa same mocno to odczuwają.

- Czy MaterCare kieruje się w swoich działaniach bardziej zasadami wiary, czy też wiedzą medyczną?

- W postępowaniu medycznym MaterCare kieruje się zasadami medycznymi. A etyka, którą wyznajemy, opiera się na tym, że chcemy traktować człowieka jak osobę, która posiada godność, i której nigdy nie można sprowadzać do roli obiektu. Traktujemy człowieka jak osobę, która dąży do miłości. Jest to niezbędne w sytuacjach intymnych, jakich dotyka ginekologia. Jest to obszar godzien wielkiego szacunku. Chcemy usuwać przyczyny niepłodności i uważamy, że akt małżeński jest najlepszą drogą do uzyskania potomstwa.

2008-12-31 00:00

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ponad 4 tysiące wiernych na rekolekcjach z o. Johnem Bashoborą

2026-07-24 07:27

[ TEMATY ]

modlitwa

Zespół ds. nowej ewangelizacji

O. John Baptist Bashobora

O. John Baptist Bashobora

Ponad 4 tysiące wiernych zgromadziło się dziś w bazylice licheńskiej, aby uczestniczyć we Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała. Eucharystia była zwieńczeniem rekolekcji prowadzonych przez pochodzącego z Ugandy, znanego na całym świecie rekolekcjonistę i charyzmatyka - o. Johna Bashoborę.

W dniach 20-23 lipca w Licheniu odbywały się rekolekcje, w których uczestniczyło blisko 400 osób z różnych stron Polski. Organizatorem wydarzenia była Odnowa w Duchu Świętym Diecezji Włocławskiej. W programie znalazły się codzienna Eucharystia, dwie konferencje, modlitwa o uzdrowienie, a także modlitwa różańcowa i Koronka do Bożego Miłosierdzia.
CZYTAJ DALEJ

Diecezja warszawsko-praska: śluby w plenerze tylko w wyjątkowych sytuacjach

2026-07-24 10:07

[ TEMATY ]

komunikat

śluby

Adobe Stock

Zawieranie sakramentu małżeństwa poza kościołem - w plenerze, ogrodzie czy parku - nie jest dopuszczalne, jeśli motywowane jest względami estetycznymi, sentymentalnymi lub organizacyjnymi - przypomniał biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej Tomasz Sztajerwald w komunikacie opublikowanym na stronach diecezji. Jak podkreślił, świątynia pozostaje właściwym miejscem sprawowania sakramentów, a zgoda na celebrację w innym miejscu może być udzielona jedynie wyjątkowo.

Podziel się cytatem Biskup przypomniał, że zgodnie z kan. 1118 Kodeksu Prawa Kanonicznego małżeństwo powinno być zawierane w kościele parafialnym. Zaznaczył, że biskup diecezjalny nie udziela zezwoleń na zawieranie ślubów w plenerze, jeśli przemawiają za tym wyłącznie względy estetyczne, sentymentalne lub organizacyjne.
CZYTAJ DALEJ

Bp Krzysztof Nitkiewicz został mianowany członkiem Najwyższego Trybunału Stolicy Apostolskiej

2026-07-25 12:13

[ TEMATY ]

Watykan

bp Krzysztof Nitkiewicz

Diecezja Sandomierska

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej poinformowało, że Ojciec Święty mianował nowych członków Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej. W gronie nowo mianowanych znalazł się biskup diecezji sandomierskiej Krzysztof Nitkiewicz.

Bp Krzysztof Nitkiewicz, który od 2009 roku posługuje jako ordynariusz sandomierski, posiada bogate doświadczenie pracy w Kurii Rzymskiej oraz wykształcenie prawnicze. Ukończył studia specjalistyczne z zakresu prawa kanonicznego na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, uzyskawszy tytuł doktora.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję