Reklama

Wybrali najlepiej

O rodzinie Rząsów - pani Barbarze, zwanej przez męża Kasią, panu Pawle i ich piątce dzieci usłyszałam rok temu. Mój rozmówca obiecał, że ich przekona, aby o sobie opowiedzieli naszym Czytelnikom. - A wie pani, że im się śliczna Rozalka urodziła? - tę dobrą wiadomość usłyszałam podczas rozmowy telefonicznej, gdy zadzwoniłam w sprawie zeszłorocznej obietnicy

Niedziela małopolska 31/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przed domem państwa Rząsów w Pychowicach zobaczyłam skaczących na ogrodowej trampolinie chłopców. Po chwili spotkałam pana Pawła. Na tarasie obrośniętym winną latoroślą pan domu (absolwent turystyki na krakowskiej AWF prowadzący prywatną firmę) opowiadał o swych w większości nieobecnych (z racji wakacyjnych wyjazdów) dzieciach. Po chwili dołączyła pani Barbara (absolwentka pedagogiki specjalnej, przed urodzeniem dzieci pracująca m.in. z osobami niepełnosprawnymi w Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach) z maleńką Rozalką, która z powodu lipcowych upałów nie mogła zasnąć. Wtulona w mamę uspokoiła się i towarzyszyła nam przez cały wieczór.

Dzieci

Reklama

Ich pierworodnym synem jest Piotr. Po wakacjach rozpocznie naukę w V LO, do którego dostał się, będąc laureatem wojewódzkiego konkursu przedmiotowego z chemii. - To zdolny chłopak - mówi ojciec. - Ukończył Gimnazjum im. Świętej Rodziny z Nazaretu przy Katolic-kim Centrum Edukacyjnym Caritas Archidiecezji Krakowskiej. Brał udział w organizowanych przez kuratorium konkursach przedmiotowych, zostając w nich finalistą aż z pięciu przedmiotów ścisłych. Znalazł się w pierwszej dziesiątce w ogólnopolskim konkursie informatycznym, w którym wzięło udział ponad 30 tys. uczestników! Działa w drużynie ZHR-u, właśnie przebywa na obozie. - Piotr jest bardzo skromny, chętnie pomaga innym - uzupełnia informacje pani Barbara, która przyznaje, że o dzieciach może mówić w nieskończoność.
Gimnazjalistka Martyna ma zdolności plastyczne, gra na gitarze w scholce parafialnej. - Jest konsekwentna, jeśli coś postanowi, to mogę być pewny, że to zrealizuje - mówi z uznaniem ojciec i dodaje, że również córka przebywa na obozie harcerskim. Pani Barbara uzupełnia, że Martyna specjalizuje się w parzeniu kawy. - Bardzo mi pomaga, zwłaszcza w ostatnim czasie - przyznaje. Do kulinarnych umiejętności czternastolatki warto dodać …pieczenie chleba na zakwasie.
Kolejna trójka: Antek, Miriam i Franek uczęszczają do SP nr 160 Zgromadzenia Sióstr Augustianek, którą rodzice bardzo chwalą. Podkreślają wysoki poziom nauki oraz właściwe, zgodne z wartościami wynoszonymi z domu, wychowanie. - Z tej trójki najstarszy jest Antek, który urodził się jako jeden z bliźniaków, przy czym drugie dziecko zmarło jeszcze w ciąży - wyjaśnia pan Paweł. - Porażenie mózgowe przy porodzie sprawiło dysfunkcje ruchowe. Syn dobrze sobie radzi w szkole. Też jest harcerzem i przebywa na obozie. Wspólnie z Miriam uczęszczają także do szkoły muzycznej. - Antoś chętnie pomaga - dodaje mama przekonana, że patron chłopca wspiera go, stawia na jego drodze fantastycznych ludzi i wyprasza mu wszelkie łaski.
Miriam chodzi też na zajęcia w klubie tańca. Właśnie wyjechała nad morze, a w domu pozostał, obok maleńkiej Rozalki, Franek. - Najmłodszy syn uczestniczy w zawodach sportowych, z których przywozi medale, lubi rywalizację - przedstawia go pan Paweł i dodaje, że młodsi chłopcy są ministrantami, a Piotr - lektorem. - Franciszek bardzo się lubi przytulać - mówi pani Barbara. - To obowiązkowe. Nie ma dnia, żeby nie powiedział, że mnie kocha. Teraz tę miłość przeniósł na Rozalkę. Zresztą wszyscy są skupieni na niej. Nie mogli się doczekać chwili jej urodzin. Teraz chcą ją nosić na rękach, przytulać, a gdy zapłacze, to mnie wołają.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dom

Mama całej szóstki przyznaje, że po urodzeniu Piotra podjęli z mężem świadomą decyzję, by nie kontynuowała pracy zawodowej, lecz została w domu. Dzięki temu dzieci chętnie tu wracają, bo wiedzą, że na nie czeka. - Prowadzimy dom otwarty - mówi. - Właściwie codziennie ktoś nas lub nasze dzieci odwiedza. Dobrze jest usiąść przy stole, porozmawiać, napić się własnej roboty wina czy nalewki, w robieniu których Paweł się wyspecjalizował.
Pani Barbara dodaje, że pracy jest dużo, jednak przekonuje, że można to zorganizować. Rodzice podkreślają, że wszystkie dzieci, są włączane w domowe obowiązki i w ten sposób uczą się samodzielności i odpowiedzialności według zasady: „wspólnie mieszkamy - wspólnie pracujemy”. W kuchni wisi harmonogram obowiązków dla każdego na dany tydzień, by nie było wątpliwości, kto za co odpowiada. Co tydzień w niedzielę zadania się zmieniają.
W ich domu nie ma telewizora. - Dzięki temu mamy czas na rozmowy - mówią Rząsowie. - Zamiast oglądać seriale, możemy z dorastającą młodzieżą podyskutować na ważne tematy, np. dlaczego warto żyć w czystości zarówno przed zawarciem sakramentu, jak i w małżeństwie, co w życiu jest dla nas ważne, a co nieistotne…

Pielgrzymowanie

Przez ostatnie lata rodzina Rząsów uczestniczyła w krakowskich pielgrzymkach na Jasną Górę. Chodzą w grupie XV prowadzonej przez księży salezjanów. - Wcześniej, każde z nas też uczestniczyło w pielgrzymkach, ale kiedy urodziły się dzieci, przestaliśmy chodzić - mówi pani Barbara. - Zawsze któreś było w wózku, a wtedy jest to trudne, a dla niemowlęcia nawet niebezpieczne. Jednak przed trzema laty wybraliśmy się całą rodziną. Namówiła nas znajoma, ona również szła ze swymi chłopcami. Dziś mogę powiedzieć, że pielgrzymowanie z dziećmi to wyzwanie. Małżonkowie podkreślają jednak, że właśnie na pielgrzymce poznaje się prawdziwych przyjaciół. - W trudnych warunkach rodzi się więź, która już zostaje - mówią. - Dzięki pielgrzymkom wśród rodzin z naszej parafii, uczestniczących w wyprawie na Jasną Górę, zrodził się rodzaj wspólnoty. Dobrze się czujemy w swoim towarzystwie, wiemy, że możemy na siebie liczyć, bo sprawdziliśmy się w trudnych sytuacjach. To jest wspólne pielgrzymowanie, które kontynuujemy, w sensie przenośnym, przez cały rok.
Rodzice dodają, że ich dzieci chętnie chodzą na pielgrzymki. Świetnie się dogadują z rówieśnikami - pielgrzymami. Mówią, że to też forma uczenia się życia w trudniejszych warunkach i podkreślają zasługi organizatorów ich grupy - księży salezjanów, m.in. ks. Andrzeja Gołębiowskiego i ks. Tomasza Łacha. - Potrafią urozmaicić dzieciom wędrówkę, zaangażować je czy to do udziału w konkursach, czy do zabaw, do śpiewania, do odmawiania Różańca… - mówi pan Paweł.
Pielgrzymowanie stało się częścią życia rodziny Rząsów. W tym roku Rozalka z mamą zostaną w domu, na Jasną Górę pójdzie pan Paweł ze starszymi dziećmi. Ale to niejedyna pielgrzymka, w której uczestniczy w ciągu roku. - Mąż jest osobą angażującą się w życie naszej parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa - dodaje małżonka. - Jest szafarzem, a ponadto organizuje pielgrzymki. Nietypowe, bo albo na rowerach (do św. Józefa w Kaliszu), albo na kajakach do Mogiły, albo wreszcie prowadzi parafian nocą po polnych drogach do Kalwarii Zebrzydowskiej.

Plusy

Moi rozmówcy przyznają, że cieszą się z licznej rodziny i dziękują za nią Panu Bogu codziennie podczas wspólnej, wieczornej modlitwy. Podkreślają, że ilość dzieciaków w żaden sposób nie ogranicza. Wciąż czują opiekę Opatrzności. Mają świadomość, że państwo niewiele robi, aby takim rodzinom pomóc, a zwłaszcza obecny rząd, który nawet na książki wprowadził VAT, a na artykuły dla dzieci trzykrotnie go zwiększył, gdy np. Wielka Brytania ma w tym wypadku stawkę 0%. Są jednak przekonani, że wybrali najlepiej. - Moja prababcia miała ośmioro dzieci, babcia - czworo, a mama sześcioro - mówi z dumą pani Barbara. - Więc myślę, że to jest naturalna ciągłość. Nie wyobrażam sobie inaczej. Pan Paweł dodaje, że również ich było w domu czworo.
Małżonkowie mogliby godzinami przekonywać, że ten model jest korzystny i dla dzieci, bo intensywniej uczą się miłości oraz stają się uspołecznione, i dla rodzin, bo ma się wielu krewnych, na których zawsze można liczyć, a nawet dla państwa, bo przecież gdy dorosną, będą płacić podatki. - Myślę, że duża rodzina to takie wielkie błogosławieństwo od Pana Boga - wielki skarb - podsumowuje rozmowę pani Barbara, a pan Paweł rozwija jej myśl: - Dla każdej rodziny dziecko jest skarbem. Gdy ma się tych skarbów kilkoro, to ich wartość nie tylko się dodaje, ale wręcz pomnaża.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chrześcijaństwo nie zachęca do bycia cierpiętnikiem. Ono uczy nas sprawiedliwości i zachęca do przebaczenia

2026-09-09 15:45

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Przebaczyć nie znaczy tyle, co nic nie powiedzieć, przemilczeć, znieść wyrządzoną sobie krzywdę, przecierpieć, wziąć na siebie krzyż niesprawiedliwości i nieść go bez otwierania ust. Nie tego oczekuje od nas Bóg.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
CZYTAJ DALEJ

Ruszają zapisy na Europejskie Spotkanie Młodych Taizé w Łodzi

2026-09-10 09:14

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Taizé w Łodzi

Łukasz Krzysztofka

Dzisiaj, 10 września, ruszają zapisy na 49. Europejskie Spotkanie Młodych Taizé, które odbędzie się w Łodzi od 28 grudnia 2026 do 1 stycznia 2027 roku. Organizatorzy zachęcają młodych, aby nie odkładali rejestracji na ostatnie tygodnie. Wczesne zgłoszenia są ważne przede wszystkim ze względu na przygotowanie noclegów, wyżywienia i całej organizacji spotkania.

- Warto zapisać się jak najszybciej po to, żeby nam pomóc. Nie ma innego argumentu. Chodzi o to, żebyśmy wiedzieli, ilu młodych ludzi przyjedzie do Łodzi, żebyśmy mogli odpowiednio przygotować dla nich miejsca noclegowe, wyżywienie, sale i wszystkie potrzebne przestrzenie - mówi brat Maciej z Taizé, koordynator Europejskiego Spotkania Młodych w Łodzi.
CZYTAJ DALEJ

Apostołowie Prawdy? [Felieton]

2026-09-10 13:20

Adobe Stock

Rozmowy o Kościele nieustannie są obecnie w debacie publicznej. Dzieje się to niezależnie od tego, czy będzie to zdanie pozytywne czy będzie ono poddane krytyce.. To oznacza, że niezależnie od poglądów Kościołem się interesujemy. Obecne czasy, możliwość posiadania grona “odbiorców” oraz rozwijająca się technologia, zwłaszcza AI, jeszcze bardziej uaktualniają słowa św. Pawła: “Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł”.

Pamiętam czas, gdy bardzo dużo mówiło się o nowej ewangelizacji. Mówiło się, ale zawsze w tych wypowiedziach brakowało “konkretu”, a niemalże wszystko, co miało znamiona “katolickości” nazywano nową ewangelizacją. Czy był to właściwy kierunek? Czy potrafiliśmy przełożyć tę ideę na konkretne, trwałe i rozpoznawalne działania? Patrząc z perspektywy minionych lat, licznych programów duszpasterskich, odmienianego przez wszystkie przypadki słowa “kryzys”, odbywających się synodów i wprowadzania tzw. programów naprawczych - możemy zauważyć, że … i tu zostawię wolną przestrzeń do własnej refleksji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję