Reklama

na krawędzi

Wiesław Chrzanowski

Niedziela szczecińsko-kamieńska 21/2012

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

To było pod koniec lat 70. Jeździłem wtedy z wykładami o dziejach Kościoła i narodu polskiego do Gorzowa Wielkopolskiego, do duszpasterstwa prowadzonego przez ks. Witolda Andrzejewskiego. Specyficzne duszpasterstwo młodzieżowe skupiające studentów pracujących i licealistów miało na celu wychowanie pełnego człowieka: chrześcijanina, Polaka, człowieka uczciwego. Mówiłem tam o historii, a byłem wówczas zafascynowany historiozofią Feliksa Konecznego. Wiele można o niej powiedzieć, ale jedno jest pewne: była odległa o lata świetlne od zatruwającego nam wówczas dusze marksizmu. Frekwencję zatem miałem niezłą… Regularnie przychodziła na spotkania grupa licealistów, wśród których wyraźnie wybijał się pewien młodzieniec - Marek Jurek. Poszedł potem na studia do Poznania, ale kontaktu nie straciliśmy. Kiedyś mi oznajmił, że w Warszawie poznał fantastycznego człowieka, opowiedział mu trochę o mnie, a ów oznajmił, że chce koniecznie mnie poznać i zaprosił mnie do siebie. Tak poznałem Wiesława Chrzanowskiego.
Odwiedzałem go w jego skromniutkim mieszkanku na warszawskim Solcu. Sadzał mnie przy stole, rozkładał na nim ceratę (częściowo zwiniętą, w końcu tylko na jedną osobę), przynosił herbatę, chleb z masłem i jajecznicę i zaczynała się rozmowa. W zasadzie nigdy o nim, tylko o Polsce, o polskim narodzie, o wartościach, które trzeba przenieść przez trudny czas, które trzeba realizować w każdych okolicznościach tak, jak warunki pozwalają. Wielką wartością dla niego był polski naród, ale nie było w nim jakiejkolwiek niechęci do innych narodów. Służąc swoim, niekoniecznie przecież trzeba być przeciwko innym. Tylko mimochodem, na marginesie innych opowieści, dowiadywałem się o tym, że był powstańcem warszawskim (zresztą od początku przeciwnikiem powstania, nie wierzył w jego sukces, a gdy już wybuchło, nie zgodził się pracować w powstańczej propagandzie, walczył i został ranny na pierwszej linii), że współpracował tuż po wojnie z „Tygodnikiem Warszawskim”, że wiele razy był aresztowany, torturowany, a wreszcie skazany na długoletnie więzienie. Jeśli w ogóle o tym wspominał o swoim życiu, to niechętnie, bez entuzjazmu - interesowała go sprawa, to, co w oparciu o tradycję i wiarę można zrobić teraz, dzisiaj.
We wrześniu 1980 r. zaprosiłem Wiesława Chrzanowskiego do Szczecina. Zaraz po podpisaniu porozumień sierpniowych postanowiliśmy założyć Klub Inteligencji Katolickiej, włączyć się w ruch, w którym wielu z nas uczestniczyło już od dawna. W kontekście tych planów Wiesław Chrzanowski był dla nas postacią niezwykle ciekawą, wręcz intrygującą. Z jednej strony niewątpliwie reprezentował inteligencję katolicką, co więcej całkowicie niepokorną, nieidącą na żadne kompromisy z komunistami. Wiedziałem już, że był wieloletnim doradcą prymasa Stefana Wyszyńskiego, że Ksiądz Prymas słuchał go bardzo uważnie w kwestiach prawnych i politycznych. Z drugiej strony, czuło się uprzejmy dystans Profesora do środowiska „Tygodnika Powszechnego”, Klubów Inteligencji Katolickiej i Ruchu „Znak”, z którymi byliśmy gotowi się utożsamiać. Ten dystans miał podłoże w świecie wartości, światopoglądu i wyborów politycznych, ale wyrażany był w sposób tak pełen kultury, że nie tworzył niepotrzebnych barier. Poprosiliśmy o pomoc w tworzeniu koncepcji, deklaracji ideowej i statutu klubu. Nie odmówił, przyjechał. Nam już wtedy zależało, by będąc w środowisku KIK-ów, zaznaczyć swoją odrębność. Chcieliśmy, by w naszym gronie była nie tylko inteligencja, chcieliśmy podkreślić regionalny wymiar naszego stowarzyszenia. Wiesław Chrzanowski bardzo nas w tym poparł, mówił o potrzebie tworzenia klubów katolickich zaangażowanych w życie społeczne w duchu katolickich wartości. To była kropka nad i: powstał Szczeciński Klub Katolików, a Profesor wielokrotnie był jego gościem.
Wiesław Chrzanowski nie żyje. Wielki patriota, człowiek głęboko wierzący i na chrześcijańskich wartościach budujący swoje zaangażowanie w politykę, dla Polski. Doradca wielu, z szacunkiem przyjmowany przez wiele, nieraz bardzo różnych środowisk politycznych. Twórca i prezes Zjednoczenia Chrześcijańsko Narodowego. Minister Sprawiedliwości w rządzie Krzysztofa Bieleckiego. Marszałek Sejmu I kadencji. Pod koniec życia Ojczyzna uhonorowała go - ale nie oszczędziła i cierpień. Człowiek jakby z innej epoki potrafił skutecznie stare wartości przekazać bardzo wielu środowiskom. Uczynił mi wielki honor, pozwalając nazywać się Przyjacielem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Pielgrzymowanie bez granic

2026-08-29 13:54

ks. Łukasz Romańczuk

Biskup Maciej pośród pielgrzymów

Biskup Maciej pośród pielgrzymów

W Henrykowie odbyła się XVII Pielgrzymka Osób Niepełnosprawnych i Starszych połączona z piknikiem Integracyjnym. W tym roku gościem pielgrzymki był bp Maciej Małyga, który przewodniczył Mszy świętej.

Pielgrzymka organizowana była przez Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Archidiecezji Wrocławskiej wraz z jej asystentem ks. Kamilem Kasztelanem. Eucharystia w Sanktuarium Matki Bożej Języka Polskiego koncelebrowana była przez ks. Arkadiusza Krziżoka, wikariusza generalnego, o. Kazimierza kustosza sanktuarium oraz ks. Zdzisława Paducha, proboszcza parafii NMP Różańcowej w Oławie. Do Henrykowa przyjechało około 500 osób niepełnosprawnych wraz z opiekunami oraz osób starszych. Były to osoby z różnych stron archidiecezji m.in. Strzelin, Oława, Dobroszyce, Wiązów, Malczyc, Henrykowa, Wrocławia, ale także spoza jak m.in. Wałbrzycha, Dzierżoniowa.
CZYTAJ DALEJ

Abp Galbas do katechetów: trzeba mieć odwagę mówić „nie wolno”

2026-08-29 17:05

[ TEMATY ]

katecheta

Abp Adrian Galbas

archwwa.pl

Powiedzenie na głos „nie wolno” to także misja Kościoła - mówił abp Adrian Galbas podczas odprawy katechetycznej archidiecezji warszawskiej, inaugurującej rok szkolny 2026/2027. Metropolita warszawski, nawiązując do męczeństwa św. Jana Chrzciciela, zaapelował do katechetów o odwagę wierności prawdzie Ewangelii i sprzeciwiania się złu, także wtedy, gdy wiąże się to z osobistymi konsekwencjami.

W sobotę w Świątyni Opatrzności Bożej odbyła się odprawa katechetyczna rozpoczynająca rok szkolny 2026/2027.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję