Reklama

Kolory, ale delikatne

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czy nie zastanawialiście się, dlaczego tak piękna i utalentowana aktorka jak Elżbieta Starostecka znika nagle z filmowego i telewizyjnego ekranu? Gra jeszcze wprawdzie przez kilkanaście lat w Teatrze Ateneum, ale w kinie już jej zobaczyć nie można. Przyczyną nie był prozaiczny brak propozycji: reżyserzy zawsze chcieli obsadzać Elżbietę Starostecką, ona jednak z coraz większym oporem przyjmowała kolejne role, aż w końcu zeszła z ekranu i ze sceny zupełnie. Dlaczego? Rozwikłanie tej zagadki zabrało mi sporo czasu.
Do państwa Korczów wybraliśmy się w końcu czerwca, by móc podziwiać ich ogród. I rzeczywiście - widać, że każda roślinka ma tu swój indywidualny program opieki. Każda jest regularnie zasilana i podcinana. Ogród, choć nieduży, ma swoje kąciki o różnym nastroju. Są rododendrony, są begonie, tuje i cyprysy. Ale pani Elżbieta, gdy o nich opowiada, ma rozmarzone oczy, spojrzenie pełne tkliwości:
- Pani Magdo, ogród to jest straszny czad!
Ale ogród to nie jedyny poligon działań pani Elżbiety.
- Wszystko, co się znajduje w tym domu, to jedyna i wyłączna zasługa mojej żony - mówi z dumą Włodzimierz. - Mój udział ograniczał się do podpisywania czeków.
- Przecież kosisz trawę, przycinasz drzewka w ogrodzie...
- Przycinam, ale pod twoim kierunkiem!
Zanim się przeprowadzili z bloków na Bródnie, była tu dziura w ziemi. To pani Elżbieta wymyśliła, jak będzie wyglądać ich dom, pod jej kierunkiem architekt nakreślił projekt. A gdy syn Kamil miał się żenić, Elżbieta wymyśliła, jak do istniejącego domu dobudować bliźniak. I Kamil wraz z Mileną i synkami mają tu całkiem odrębne zacisze, tuż obok rodziców, za ścianą. 24-letnia Ania jeszcze mieszka z rodzicami, ale pani Elżbieta już wie, jak stworzyć zacisze dla córki.
Salon jest przestronny, wysoki, z drewnianym nieregularnym sklepieniem. Meble są bezpretensjonalne, a ozdoby oryginalne i starannie wkomponowane. Jest w tym domu odwaga, a jednocześnie delikatność. Przy wejściu na taras widać kolekcję pięknych szkieł: bladoróżowych, bladoniebieskich, bladozielonych.
- Lubię kolory, ale delikatne - tłumaczy pani Elżbieta.
Kiedy usiedliśmy na ganku, państwo Korczowie opowiedzieli, jak się zaczęła ich miłość. Mówili o nieromantycznym ślubie, na który trzeba było pojechać tramwajem i na którym świadkowie byli niemal z łapanki. A wcześniej, jak studiowali w tym samym budynku i wieczorami Włodzimierz odprowadzał Elżbietę.
- On cierpiał, bo miałam mnóstwo ciężkich książek w nylonowej siatce, której żyłki wrzynały się w palce. Był dżentelmeński, więc mi tę siatkę dźwigał.
- Ręka mi się trzęsła, ale nie chciałem puścić tej siatki, bo się bałem, że więcej nie będę miał okazji drugą ręką trzymać Elżbiety pod rękę. Potem palce miałem sino-fioletowe. A jak jeździliśmy tramwajem, oszukiwaliśmy, że to jeszcze nie ten przystanek, żeby dłużej pobyć razem… Odprowadzałem ją do domu, a potem pod drzwiami staliśmy do rana. Za każdym razem dziwiliśmy się, że po krótkiej rozmowie jest piąta rano.
- A kiedy Elżbieta miała operację ślepej kiszki, a był czas Bożego Narodzenia, postanowiłem jej kupić i ustawić choinkę. A że robiłem to po raz pierwszy, ja człowiek miastowy, nie zauważyłem, że przy okazji zrąbałem siekierką trochę podłogi na jej facjatce. Kiedy Elżbieta wróciła, przez jej twarz przebiegały przemienne fale: radość z tej choinki i przerażenie z powodu tej podłogi.
- Już kiedy wchodziłam po schodach czułam piękny zapach, bo Włodek napalił mi w piecu.
- Drewienkami z tej podłogi? - pytam.
- Nie! - śmieją się. - Wchodzę, a tu choinka, a pod choinką - botki! Chodziłam w takich byle jakich pantofelkach. Marzłam, dużo chorowałam...
Czuję, że o swojej miłości i swoim narzeczeństwie mogliby z podnieceniem opowiadać bez końca.
Ale opowiedzieli też, jak powstają przeboje. Pewnej nocy, tuż przed zaśnięciem Włodek zanucił melodię i już wtula głowę w poduszkę. Elżbieta niemal siłą wypchnęła go z łóżka, by tę melodię zapisał. Tak powstał przebój „Za rok, może dwa”, którym miesiąc później Elżbieta wygrała festiwal piosenki w Opolu.
- Miała długą suknię, stała przed mikrofonem, a suknia drżała, bo jej nogi drżały ze strachu. I ona swym zalęknionym głosikiem wykonała tę piosenkę, a potem bisowała trzy razy!
Włodzimierz Korcz naprawdę ma swą Muzę. I darzy żonę zaufaniem bezgranicznym: każdy nowy utwór gra najpierw jej.
- Ona się nigdy nie myli.
Choć Elżbieta nie ma wykształcenia muzycznego, doskonale czuje muzykę.
Usłyszeliśmy też rodzinny koncert: tata na bębnach, mama na trójkącie, syn na keyboardzie, synowa na skrzypcach, wnuk na cymbałach. A przysłuchiwała się temu babcia, mama pani Elżbiety, pod której adresem padło w tym programie mnóstwo dobrych słów.
Pradziadek pani Elżbiety, Wojciech Doktorowicz pochodził z Litwy. Ukochany dziadek Mieczysław Doktorowicz zabierał malutką Elżunię na akcje charytatywne: razem roznosili biednym topiony przez mamę smalec ze skwarkami, kruche ciasteczka i orzechy. Elżbieta wspomina, jak pięknie tańczył mazura. Obaj jego synowie - bracia mamy, a wujowie Elżbiety - walczyli w Armii Krajowej i obaj zostali zabici: jeden przez Niemców, drugi przez Sowietów.
Dzieci i wnuki czują respekt w stosunku do ojca:
- To kwestia autorytetu - mówi Kamil. - Zawsze starałem się zrobić wszystko najlepiej i najszybciej, jak umiałem, aby tata był ze mnie zadowolony.
A mama? Elżbieta jest delikatna, wrażliwa i krucha. Zadzwoniła do mnie kilka dni po nagraniu: - Pani Magdo, przez kilka nocy po zdjęciach do „Zacisza...” nie mogłam spać.
O, duszo bratnia! Ja tak samo nie śpię długo przed i długo po nagraniu każdego programu. Wyobraziłam sobie noce przed dniami zdjęciowymi i noce po dniach zdjęciowych pani Elżbiety. A potem pomyślałam o jej rozmowach z mężem po świt, o ich przejażdżkach rowerowych we dwoje, o muzyce, którą on tworzy dla niej, o tym, że nigdy nie zasypiają skłóceni, o ich świetnie wychowanych dzieciach i wnukach, o pasji, z jaką pani Elżbieta urządza dom i pielęgnuje ogród... i nie miałam już potrzeby pytać, dlaczego nie ma jej na scenie i na ekranie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Znamy program uroczystości Wniebowzięcia NMP na Jasnej Górze 15. sierpnia

2026-08-13 18:40

Monika Książek

- Na Jasnej Górze gromadzi nas Matka Boża i to nie jest tylko meta dla silnych fizycznie i duchowych atletów wiary, ale przede wszystkim jest to taki azyl dla najbardziej rozbitych. Zapraszamy wszystkich do Królowej Polski i dziękujemy za wasze świadectwo wiary - podkreślił o. Marcin Ciechanowski. Na Uroczystość Wniebowzięcia NMP ze wszystkich zakątków Polski przybywają tysiące pielgrzymów.

Rzecznik prasowy Jasnej Góry podkreślił, że pielgrzymowanie jest nie tylko fizyczną wędrówką, ale przede wszystkim głębokim doświadczeniemwiary. Paulin zauważył, że wspólny trud rodzi wielką solidarność i uczy, że Kościół jest piękną i żywąwspólnotą. Jak zauważył, w rekolekcjach w drodze nie chodzi się z przymusu, ale z głodu słowa Bożego, sakramentów i przede wszystkim tego autentycznego doświadczenia Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

Karol Porwich/Niedziela

Nowenna do św. Maksymiliana M. Kolbego w oparciu o teksty z "Pism" świętego. Modlitwę rozpoczynamy 5 sierpnia.

Święty Maksymilianie, zapalony miłością Boga, opromieniony światłem Niepokalanej Dziewicy, wskazywałeś ludowi Bożemu rozliczne formy apostołowania do zwycięstwa dobra i dla rozszerzenia królestwa Bożego na całym świecie. Uproś nam światło i siłę, abyśmy mogli czynić dobro i pociągać innych do Chrystusowej miłości. Wstaw się do Pana o łaskę dla nas, abyśmy owładnięci tym samym zapałem miłości, wiarą i czynem mogli świadczyć o Chrystusie wśród naszych braci i dojść razem z Tobą do posiadania Boga w chwale wiecznej. Amen.
CZYTAJ DALEJ

400 lat z papieżami: Castel Gandolfo czeka na Mszę z Leonem XIV

2026-08-13 17:50

[ TEMATY ]

Castel Gandolfo

Papież Leon XIV

400 lat

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Castel Gandolfo żyje przygotowaniami do uroczystości Wniebowzięcia NMP. 15 sierpnia Leon XIV będzie przewodniczył Mszy św. w papieskiej parafii, a następnie spotka się z wiernymi na modlitwie Anioł Pański. „Parafia żyje tym wydarzeniem" - mówi Vatican News ks. Tadeusz Rozmus. Tegoroczny pobyt Papieża ma szczególny wymiar - mija 400 lat od rozpoczęcia tradycji papieskich pobytów nad Jeziorem Albano.

Leon XIV ponownie przebywa w Castel Gandolfo. W sobotę, 15 sierpnia, o godz. 10.00 będzie przewodniczył Mszy św. w kościele św. Tomasza z Villanova. W południe przed Pałacem Apostolskim odmówi z wiernymi modlitwę Anioł Pański. Także dzień później, w niedzielę, spotka się z mieszkańcami i pielgrzymami na południowej modlitwie maryjnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję