Reklama

Historia

Zabobony są wśród nas

Od wieków ludzie wykonują tysiące czynności i gestów, które, w ich mniemaniu, mają chronić przed złem lub przynosić szczęście.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Każdy pewnie kiedyś to zrobił. Zatrzymał się na widok czarnego kota przebiegającego mu drogę, był szczególnie ostrożny 13. dnia miesiąca (tym bardziej jeśli wypadał w piątek) albo przydepnął książkę, jeśli mu upadła przed ważnym egzaminem. Najczęściej takie zachowania wynosi się z rodzinnego domu, czasem przejmuje od znajomych. Mało kto jednak wie, po co i skąd one tak naprawdę się wzięły, ale na wszelki wypadek...

Upiory, zmory i mamuny

Nasi przodkowie, szczególnie w czasach przedchrześcijańskich, wierzyli, że świat jest pełen niewidzialnych istot duchowych, dobrych i złych. Znawcy naliczyli ich ponad 2 tys. Były wśród nich różne strzygi, zmory, upiory, płanetnicy ciągnący wielkie gradowe chmury na grubych powrozach przez nieboskłon; w rzekach rządziły utopce, na bagnach zwodziły ludzi na manowce błędniki, a wszędzie czaiły się złośliwe chochliki i licho. Wszystkie można było w jakiś sposób oszukać lub obłaskawić, szczególnie te mieszkające w domach – domowiki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W domu najważniejszy był próg – granica oddzielająca oswojony, bezpieczny świat od tego obcego na zewnątrz. Pod progiem grzebano kiedyś ciała urodzonych zbyt wcześnie, martwych dzieci. Po śmierci stawały się duchami opiekuńczymi. Podanie ręki ponad progiem było dla nich obrazą, gestem, który symbolicznie wyciągał je na zewnątrz w świat demonów, a te wpuszczał do środka. Karą za to były choroba, kłótnia lub inne nieszczęście powoli opanowujące dom. To chyba najbardziej popularny współcześnie zabobon (ile razy słyszeliśmy: „tylko nie przez próg!”).

A czerwona wstążka, którą czasem widzi się w pobliżu niemowląt? Kiedyś miała być tarczą chroniącą dziecko przed urokiem, złym spojrzeniem albo mamuną. Ten damski demon porywał w nocy niechronione dzieci, a na ich miejsce podrzucał swoje – brzydkie, chorowite i wiecznie płaczące. Tylko czerwony kolor symbolizujący życie, krew i ogień miał stanowić barierę nie do przejścia. Bano się też czarnych kotów, od średniowiecza kojarzonych z czarownicami i samym diabłem. Uśmiercano je więc masowo (razem z ich opiekunkami), ale zawsze ich trochę zostawało.

Sól na szczęście i nieszczęście

Przy spotkaniu z czarnym kotem ratowano się, spluwając za siebie trzy razy; bogaci natomiast rzucali solą. Zawsze przez lewe ramię, bo po tej stronie czaił się zły duch czekający na chwilę naszej słabości. Rzuceniem soli w tamtą stronę symbolicznie się go oślepiało. Sól rozsypana przy progu domu miała parzyć w stopy demony, ale nie wolno jej było rozsypać na stole, bo wieszczyła nieszczęście – tak podobno zrobił przez nieuwagę Judasz, planując zdradę.

Reklama

A co z podkowami, których pełno wisi w dzisiejszych nowoczesnych mieszkaniach, oczywiście „na, szczęście”? Dawniej przybijano je też do masztów statków, a dziś niektórzy taksówkarze zabiegają o to, aby na ich tablicach rejestracyjnych widniała litera „U”. Jeśli podkowa zostanie zawieszona otworem do góry, jest uważana za talizman. Niektórzy w podkowach widzą rogi diabła i wieszają ich końce w dół, inni opowiadają się za wieszaniem w kształcie litery „C” – na cześć Chrystusa.

Wielka liczba przesądnych zaleceń dotyczyła kobiet w ciąży. Zabraniano im wszelkich kontaktów ze sznurami i wieszaniem, bo poród będzie ciężki. Nie mogły one patrzeć przez dziurkę od klucza, bo im się zezowate dziecko urodzi; dmuchanie na ogień groziło rozdęciem, a nitka na szyi – uduszeniem dziecka pępowiną. Panowało też przekonanie, że obecność kobiety w ciąży na polu mogła doprowadzić do utraty plonów – wyssania z nich życia. Mnogość tych przesądów miała tę ogromną zaletę, że dawała kobiecie pretekst do odpoczynku od ciężkiej pracy i większe prawdopodobieństwo, że poród odbędzie się bez problemów. A gdy się już dziecko urodziło, przed złymi duchami trzeba było także chronić jego imię. W wielu kulturach na co dzień używano zastępczego, uważając, że kto pozna to prawdziwe, będzie miał władzę nad człowiekiem.

Te straszne liczby

Reklama

Nie tylko imię było strzeżoną tajemnicą, także liczby związane z życiem człowieka, bo ich znajomość zapewniała dominację. Chroniono więc liczby oznaczające wiek, liczbę dzieci, zwierząt w gospodarstwie, wielkość posiadanego gruntu. W Starym Testamencie prorok Daniel mówił do króla Baltazara: „mane, tekel, fares: mane – policzył Bóg królestwo twoje i kres mu położył, tekel – zważony jesteś i znaleziono cię za lekkim; fares – rozdzielone jest królestwo twoje i dano je Medom i Persom” (por. Dn 5, 25-28). Stąd też powiedzenie: „jego dni są policzone”.

Niektóre liczby miały wartość same w sobie, np. 13. Dla Żydów jest to liczba święta – każdy żydowski chłopiec, licząc 13 lat i 1 dzień, obchodzi ceremonię przejścia w dojrzałość – bar micwę. Z kolei według tradycji chrześcijańskiej, wprost przeciwnie: Chrystusa ukrzyżowano przecież w 13. dniu miesiąca Nisan, w dodatku w piątek. Głęboko też wierzono, że Adam i Ewa zgrzeszyli w raju w 13. dniu po stworzeniu człowieka, a w czasie Ostatniej Wieczerzy 13. uczestnikiem był Judasz. Do dzisiaj istnieje w różnych kulturach przesąd, że 13 osób nie powinno spotykać się przy wspólnym stole, a w wielu wieżowcach nie ma 13. piętra.

Obok 13. dni miesiąca i piątków przesąd za feralne dni uważa także: 1 kwietnia – wedle tradycji, dzień narodzin Judasza; 1 sierpnia, kiedy to Kain miał zabić Abla. Obawiano się również 1 grudnia – w tym dniu miało dojść do zagłady Sodomy i Gomory.

Co na to Kościół?

Kościół na temat zabobonów wypowiedział się jednoznacznie: „Zabobon to pewnego rodzaju wynaturzony przerost religijności (...), jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona nakłada. Może on także dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, na przykład, gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom” (Katechizm Kościoła Katolickiego). A jak najprościej odróżnić działania zabobonne, magiczne od prawdziwej wiary? Praktykując zabobony, człowiek stara się uzyskać, przez wykonywanie rytualnych praktyk, magiczną władzę nad tym, czego nie rozumie i czego się boi. A potem używa tej władzy do własnych celów. A przecież prawdziwa wiara jest ufnym zdaniem się na wolę Boga, jakakolwiek by ona nie była.

Ale, żeby było jasne! Kiedyś też deptałem książki przed egzaminem i łapałem się za guzik na widok kominiarza, ale dorosłem i już tego nie robię. Pod drabiną jednak dalej nie przechodzę, bo po prostu się boję, żeby mi coś nie spadło na głowę, a czarnego kota mam w domu od wielu lat i jest to najbardziej łagodne i przyjazne dla ludzi zwierzę ze wszystkich, jakie znałem. I nie ma nic wspólnego z żadną magią, tym bardziej czarną.

2026-05-19 14:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

100 lat temu uchwalono Konstytucję marcową

[ TEMATY ]

historia

Preambuła Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 17 marca 1921 r

Biblioteka Sejmowa

Biblioteka Sejmowa

100 lat temu, 17 marca 1921 r., Sejm Ustawodawczy po dwóch latach prac uchwalił pierwszą ustawę zasadniczą odrodzonej RP. Konstytucję marcową uznawano za dokument na wskroś demokratyczny, uprzywilejowujący Sejm. Szybko doczekała się krytyków obwiniających jej zapisy za niestabilność życia politycznego.

Uchwalenie ustawy zasadniczej było najważniejszym zadaniem Sejmu Ustawodawczego (Konstytuanty), który po raz pierwszy zebrał się 10 lutego 1919 r. w Warszawie. Zatwierdzona dziesięć dni później tzw. mała konstytucja była krótką uchwałą Sejmu, określającą ogólne ramy stosunków między władzą ustawodawczą a władzą wykonawczą. Jej zapisy znacząco ograniczały dotychczasową, niemal dyktatorską władzę Józefa Piłsudskiego oraz czyniły z Sejmu Ustawodawczego organ nadrzędny wobec pozostałych.
CZYTAJ DALEJ

Kto otwiera dłoń, temu otwiera się wnętrze

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus”. Wczorajsze zdanie wraca jako nagłówek całego rozdziału o wolności, a Paweł natychmiast pokazuje, że jest ona dla niego przedmiotem sporu na śmierć i życie: „oto ja, Paweł, mówię wam: jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus wam się na nic nie przyda”. Uroczyste „ja, Paweł” brzmi jak podpis pod aktem. Sprawa dotyczy roszczenia, jakie z rytem związano. Kto przyjmuje obrzezanie jako warunek zbawienia, ten „zobowiązany jest wypełnić całe Prawo” i przenosi ufność z Chrystusa na system własnych wykonań. „Zerwaliście z Chrystusem wszyscy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie; wypadliście z łaski”. Zdanie o „wypadnięciu z łaski” (exepesate tēs charitos) jest jednym z najpoważniejszych w całym Corpus Paulinum. Łaskę można utracić nie tylko przez rozwiązłość, także przez religijną buchalterię, która chce się przed Bogiem wylegitymować sobą. Alternatywę Paweł opisuje jako oczekiwanie: „my zaś z pomocą Ducha dzięki wierze wyczekujemy spodziewanej sprawiedliwości”. Nadzieja zamiast roszczenia, wyczekiwanie zamiast faktury. Finał daje formułę, która godzi wszystkie spory o wiarę i uczynki, zanim wybuchły: „w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość”, po łacinie fides quae per caritatem operatur. Wiara działa, a działa przez miłość. Scholastyka zrobi z tego wersetu definicję wiary uformowanej (fides caritate formata). Dzisiejszy patron, bł. Honorat Koźmiński, jest ilustracją tej formuły w polskich dziejach. Kapucyn zamknięty przez zaborcę w klasztornej klauzurze, pozbawiony zwyczajnych narzędzi działania, stworzył z konfesjonału dziesiątki ukrytych zgromadzeń bezhabitowych. Wiara, której odebrano wszystko oprócz miłości, znalazła drogę, bo miłość jest drogą, której zamknąć się nie da.
CZYTAJ DALEJ

Polacy pomogą zbudować najwyższą figurę Chrystusa na świecie

2026-10-13 10:42

[ TEMATY ]

Jezus Chrystus

Szczecin

Polacy

firma

budowa

figura

na świecie

największa

pomogą

Materiał prasowy

Najwyższy na świecie pomnik Jezusa Chrystusa ma zostać wybudowany na Filipinach

Najwyższy na świecie pomnik Jezusa Chrystusa ma zostać wybudowany na Filipinach

Polacy pomogą wybudować najwyższy pomnik Jezusa Chrystusa na świecie. Monument ma mieć 207 metrów wysokości. Szczecińska firma SLIPFORM potwierdziła udział w projekcie budowy.

Monument o planowanej wysokości 207 metrów ma powstać w prowincji Ilocos Sur, w północnej części Filipin. Projekt koncepcyjny konstrukcji opracowali inżynierowie i architekci ze Szczecina. Dzięki innowacyjnej technologii szalunków ślizgowych firma deklaruje możliwość wykonania żelbetowego trzonu nośnego konstrukcji w zaledwie 40 dni.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję